Miasto w tajemnicy finansuje piłkarski Śląsk. Kto za to płaci? My płacimy

slask i r.jpg

Wrocław od kilku lat pompuje w WKS Śląsk Wrocław wielkie pieniądze. Mimo sprzedania części akcji trzem nowym inwestorom, finansowa pomoc Ratusza trwa w najlepsze. Po informacjach o kolejnym milionie, który na konto klubu trafił poprzez jedną z jednostek organizacyjnych miasta, wrocławski radny Rafał Czepil wystosował do prezydenta Dutkiewicza zapytanie w tej sprawie.

Przypominamy, że Młodzieżowe Centrum Sportu zapłaci piłkarskiemu Śląskowi milion złotych za promocję imprezy 32. Wrocław Maraton, która potrwa dwa miesiące.

-Za milion złotych klub ma „reklamować” wrocławski maraton, co przecież z samego założenia jest absurdalne. Nie trzeba być geniuszem finansowym, aby zorientować się, że to najzwyklejsze wyprowadzania pieniędzy, aby wesprzeć Śląsk. To może jeszcze zespół dostanie pieniądze za reklamę MPK, Rynku, czy też akcji „Wrocławianie na polanie”? – napisał w specjalnym liście do prezydenta miasta Rafał Czepil.

Radny miejski z Prawa i Sprawiedliwości jednocześnie stawia Rafałowi Dutkiewiczowi pytanie „ile środków publicznych zostało wydanych na Śląsk Wrocław? Domaga się wyszczególnienia, jakie dokładnie to były kwoty i na jakie cele zostały przeznaczone”.

Czy w końcu dowiemy, się ile środków ratusz przeznacza na klub piłkarski? Byłoby to wskazane, zwłaszcza, że w stolicy Dolnego Śląska istnieją również inne zespoły, których zadowolą o wiele niższe kwoty. Dla przykładu siatkarze z Gwardii od kilku sezonów męczą się w II lidze, a przecież ambicje klubu sięgają zdecydowanie wyżej.

Przypominamy, że miasto stało się głównym właścicielem Śląska w 2007 roku. Dwa late później magistrat podpisał umowę z Zygmuntem Solorzem-Żakiem, według której jedna ze spółek biznesmena uzyskała pakiet większościowy w klubie. Współpraca okazała się ostatecznie niewypałem, który o mało nie skończył się upadkiem klubu. Miasto znów musiało wziąć na siebie całość finansowania WKS. Na początku tego roku trzy firmy Hasco-Lek, Inter-System oraz Supra Invest nabyły łącznie ponad 50 proc. udziałów w klubie. Mimo tego, Wrocław wciąż ponosi koszty działalności drużyny. Co gorsza, stara się robić to za plecami mieszkańców.

Dlaczego reklama, a nie dotacja?

Zdaniem specjalisty ds. budżetu i finansów Krystiana Mieszkały, reklama, za którą podatnicy zapłacą Śląskowi Wrocław w ramach promocji maratonu, jest w rzeczywistości niczym innym jak „ukrytą dotacją”.

-Wydatki miasta finansujące reklamy nie są wyszczególnione w budżecie i trudno w nim doszukać się konkretnych kwot i ich beneficjentów – tłumaczy Mieszkała. – W przypadku dotacji dla klubów sportowych samorządy zobowiązane są do informowania opinii publicznej o takich wydatkach. Działanie władz miasta budzi zdziwienie, ponieważ finansowanie klubów sportowych powinno się odbywać w formie dotacji. Samorządy w 2010 r. wywalczyły w Sejmie specjalną ustawę, która umożliwia im finansowanie klubów sportowych właśnie w taki sposób. To dobre rozwiązanie, ponieważ respektuje ono podstawową zasadę gospodarowania finansami publicznymi, czyli ich jawność.

Krystian Mieszkała zwraca uwagę, że konsekwencją finansowania klubów sportowych za pośrednictwem reklam jest dodatkowe obciążenie podatkowe lokalnej społeczności. Jeśli Śląsk Wrocław wystawił fakturę władzom miasta za reklamę maratonu, to musiał w niej wykazać podatek VAT, który po zapłaceniu odprowadzany jest do budżetu państwa.

-Biorąc pod uwagę kwotę operacji (1 mln zł), wysokość podatku mogła wynieść nawet 186 991,87 zł – wylicza Mieszkała. – W takiej sytuacji dużo tańszym sposobem finansowania klubów sportowych jest dotacja, ponieważ w tym przypadku lokalna społeczność nie musi płacić podatku VAT. Jak wynika z tej uproszczonej analizy, działania władz miasta mogą być niekorzystne dla przeciętnego podatnika.K

ZOSTAW ODPOWIEDŹ