Jacek Świat: Zestrzelenie malezyjskiego samolotu może okazać się dla Putina gwoździem do politycznej trumny

jacek swiat.jpg

Z wrocławskim posłem Jackiem Światem z Prawa i Sprawiedliwości rozmawiamy o katastrofie malezyjskiego samolotu na Ukrainie, zmiennym stosunku polskich władz do Władimira Putina i postępowaniu zachodnich przywódców w sytuacji narastającego kryzysu we wschodniej Europie.

Katastrofa malezyjskiego samolotu wymusiła na wielu polskich politykach odmienne podejście do rosyjskich władz. Odmienne przynajmniej w stosunku do dotychczasowego, czy choćby tego z 2010 roku, gdy doszło do katastrofy smoleńskiej.

Jacek Świat: Katastrofa malezyjskiego samolotu pokazuje w sposób bezwzględny, że Rosjanie są zdolni do wszystkiego. Gdy przed 4 laty mówiliśmy, że nie można im ufać, że są zdolni nawet do największych zbrodni, to traktowano nas jak wariatów. Aneksja Krymu i to co zaczęło dziać się na wschodniej Ukrainie pokazało, że to jednak my mieliśmy rację.

Polskie władze dzisiaj mówią o Rosji to samo co my, natomiast nie chcą zweryfikować swojego stanowiska do katastrofy smoleńskiej, co trzeba nazwać ciężką schizofrenią.

Zachodnioeuropejscy politycy i przywódcy przyzwyczaili nas niestety, że słowa to jedyne na co ich stać. Po nich nie następują konkretne działania. Czy rzeczywiście nie są oni w stanie skutecznie przeciwstawić się Putinowi?

Jacek Świat: Europa ma ewidentny problem. My przerabialiśmy to 4 lata temu 10 kwietnia, kiedy Zachodowi zależało, by zachować dobre relacje z Rosją, by nie psuć swoich interesów z tym krajem. Dlatego byli w stanie poświęcić sprawy polskie, sprawę śmierci polskiego prezydenta. Tak było im wygodniej. Ale dzisiaj wszyscy mówią o potrzebie sankcji, działania. Czyli jednak można, są takie możliwości by uczestniczyć w śledztwie. To jest po prostu kwestia chęci.

A polski rząd? Jemu przed czterema laty zabrakło takich chęci?

Jacek Świat: Ja nie mam złudzeń co do tego, że kraje zachodnie mają swoje interesy narodowe, państwowe – przede wszystkim gospodarcze. Tym bardziej takich złudzeń nie może mieć polski rząd, który powinien zwrócić się do Zachodu o umiędzynarodowienie śledztwa smoleńskiego. Tusk tego nie zrobił, nie kiwnął nawet palcem żeby wyjaśnić sprawę, by przełamać bierny opór Zachodu i to jest najcięższe oskarżenie, jakie można postawić polskiemu rządowi. Sprawa została oddana Rosjanom, zamieciona pod dywan.

„Odpowiedzialność za katastrofę ponosi kraj, na terenie którego doszło do zdarzenia”. Jak rozumieć słowa Władimira Putina?

Jacek Świat: Gdyby nie to, że cała sytuacja jest poważna i tragiczna, słowa te byłyby po prostu śmieszne. Przed czterema laty Putin mówił coś zupełnie innego, uciekał od jakiejkolwiek odpowiedzialności Rosji, a całą winę zrzucał na polskich pilotów. Ale to normalne dla Rosji, Putin zgodnie z kremlowską tradycją, w sposób najbardziej bezczelny idzie w zaparte, kreuje swoją wersję wydarzeń, nawet jeśli jest ona najbardziej absurdalna. A przy okazji zadaje się mówić do wszystkich: co mi właściwie możecie zrobić?

Im bardziej narasta konflikt na wschodzie Ukrainy, tym mniejszą aktywnością wykazują się polskie władze. Niezwykle czynny w początkowej fazie kryzysu Radosław Sikorski zdaje się być ostatnio pomijany przy najważniejszych rozstrzygnięciach i konsultacjach. Pierwsze skrzypce znów grają Niemcy. Czy powinniśmy zdawać się na europejskie potęgi w tak ważnych dla nas sprawach?

Jacek Świat: Nasza pozycja międzynarodowa dramatycznie upada. Polska powinna być liderem polityki wschodniej Unii Europejskiej, do czego prowadził prezydent Lech Kaczyński. Natomiast rząd Tuska zupełnie oddał pole i Polska się kompletnie w sprawach wschodnich nie liczy. Mimo że graniczymy z Ukrainą, mamy kilkusetletnie letnie tradycje z nią związane to teraz jesteśmy tylko biernym obserwatorem. Stało się to na nasze własne życzenie, w wyniku karygodnych zaniechań Tuska i Sikorskiego.

Nie ma w obecnej sytuacji żadnych pozytywnych symptomów, którymi moglibyśmy zakończyć naszą rozmowę?

Jacek Świat: Myślę, że ta katastrofa będzie przełomem. Jednak nie ze względu na wolę polityków zachodu, którzy chcieliby mieć ciastko i zjeść ciastko; przedstawiać się jako szlachetni i wrażliwi a jednocześnie nie drażnić Rosji. Myślę raczej o społeczeństwach Europy Zachodniej, zginęło przecież ponad 170 Holendrów i obywatele kilku krajów UE. Myślę, że opinia publiczna w tych państwach nie pozwoli pogrzebać tej sprawy. Politycy będą zmuszeni zareagować w sposób bardziej stanowczy niż dotychczas i zadać sobie pytanie, na ile mogą sobie pozwolić wobec własnych wyborców i obywateli, których reprezentują, a na ile wobec rosyjskiego prezydenta. Na dłuższą metę ta katastrofa może przynieść duży przełom w stosunkach europejsko-rosyjskich ale również w wewnętrznej sytuacji w Rosji i kto wie czy nie stanie się ona politycznym grobem dla Putina. Jeśli tak by się stało, otworzyłyby się także nowe perspektywy rozwiązania tajemnicy tragedii smoleńskiej.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ