Konsultacje nieobywatelskie po wrocławsku

budżet obywatelski.jpg

W związku z przygotowaniami do przyszłorocznej edycji budżetu obywatelskiego, przeprowadzono we Wrocławiu konsultacje społeczne. Po spotkaniach z radnym Jerzym Michalakiem, ich „społeczność” można jednak podać w wątpliwość.

Mieszkańcy Wrocławia, którzy w ramach konsultacji społecznych mieli okazję spotkać się z radnym miejskim Jerzym Michalakiem, koordynującym budżet obywatelski, przedstawiali wiele konkretnych propozycji.

Postulowano między innymi zmianę harmonogramu, tak by zwycięskie inwestycje można było zrealizować już w 2014 roku. Proponowano też geograficzny podział środków, tak by na konkretny rejon miasta przypadała określona kwota pieniędzy, co mogłoby zwiększyć szanse najmniejszych osiedli Wrocławia. W tym kontekście proponowano również system bonusów w głosowaniu dla inwestycji dotyczących takich terenów. Wiele wniosków odnosiło się do zmiany zapisów o wyłączeniu z możliwych inwestycji projektów, które dotyczą sieci energetycznych, a także do powołania grupy ekspertów, która pomagałaby mieszkańcom w oszacowaniu kosztów ich projektów, gdyż te często rozmijały się z rzeczywistością.

Radny Michalak, wraz ze swoimi doradcami, często używał górnolotnych i ogólnikowych stwierdzeń. Mówił między innymi o tym, że chce integrować mieszkańców i zaktywizować jak największą ich liczbę. Twierdził też, że jest otwarty na wszystkie sugestie, bowiem nad kształtem budżetu obywatelskiego wciąż trwają prace.

Niestety, Michalak nie podejmował głębszej dyskusji z uczestnikami spotkań, często urywając rozmowę jednym kategorycznym stwierdzaniem. Przedstawione przez mieszkańców pomysły wymagały dłuższego przemyślenia lub analizy, ale koordynator przedsięwzięcia zawsze miał gotową odpowiedź. Nikt też nie spisywał postulatów, jakie zostały przekazane prowadzącym spotkania. Czy zatem był sens w ogóle je wysłuchiwać?

W planach nie ma też kolejnego spotkania, na którym Michalak przedstawiłby zgromadzone postulaty i odniósł się do nich merytorycznie, tłumacząc dlaczego zostały odrzucone. Wyglądało to tak, jak gdyby z góry było ustalone, że nic w kwestii budżetu obywatelskiego nie zostanie zmienione.

Gdyby były to spotkania informacyjne, dzięki którym można się dowiedzieć, jakie są założenia projektu i jakie są wymogi do złożenia wniosków, to nie byłoby żadnego problemu. Bo ta część spotkań nie budziła żadnych obiekcji. Tymczasem były to konsultacje społeczne. Niestety tylko z nazwy.

Konsultacje społeczne to ważne narzędzie w rękach władz samorządowych, które służy do poznania opinii i pragnień mieszkańców, co winno się również przekładać na implementację tychże dążeń i spostrzeżeń . Konsultacje powinny być też motorem napędowym społeczeństwa obywatelskiego, które jest w Polsce wciąż w fazie rozwoju. Idea ta traci jednak sens, kiedy staje się sztuką dla sztuki i służy jedynie jako pokazówka, w której samorządowcy odgrywają rolę miłosiernej władzy, która wsłuchuje się w głos ludu. W ten niepokojący proces wpisują się niestety spotkania, jakie zorganizowano w ramach wrocławskiego budżetu obywatelskiego.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ