Kto nigdy nie klaskał Wałęsie, niech pierwszy rzuci książką Cenckiewicza

centkiewicz.jpg

 Mam nadzieję, że to moja ostatnia książka o Wałęsie, ale jeśli coś nowego się pojawi, to chętnie uzupełnię – mówił Sławomir Cenckiewicz podczas spotkania we wrocławskim Klubie Gazety Polskiej, w siedzibie dolnośląskiej „Solidarności”.

Popularny historyk gościł we Wrocławiu w związku z promocją swojej najnowszej książki„Wałęsa. Człowiek z teczki”. Rozmowę z gościem przed ponad dwustuosobową wrocławską publicznością poprowadził reżyser i publicysta Grzegorz Braun. Na początku przedstawił on wcześniejsze publikacje książkowe Cenckiewicza oraz omówił jego pole badań. – Ostatnia książka o Wałęsie jest dla głuchoniemych ślepców: wiadomo o kogo chodzi – stwierdził Braun. –Już bardziej przystępnie nie da się prawdy napisać. To w pewnym sensie odpowiedź na niedawno powstały zakłamany film Andrzeja Wajdy.

Cenckiewicz spokojnym tonem wprowadzał przybyłych w klimat swojej książki. Rozpoczął od wydarzeń z grudnia 1970 roku, sytuując w nich Wałęsę po tej, jak sam określił, „drugiej stronie”:

– Przebadałem postawę Wałęsy podczas wydarzeń z grudnia 1970 r. – powiedział. – Okazuje się, że był on już człowiekiem kierownictwa stoczni, człowiekiem aktywu, sił, które pacyfikowały wolność. I należy przy tym wspomnieć, że nie należał do tych „załamanych”, których ciężko się werbowało. On zgodził się na to, by zostać sprytnie wykorzystanym.

Zebrani na sali dość żywo reagowali na stanowczo wygłaszane tezy. Co kilka minut, przy najbardziej kontrowersyjnych stwierdzeniach rozlegały się gromkie oklaski. Dało się słyszeć pojedyncze okrzyki z głębi typu: „Racja!”„Prawda!”. Grzegorz Braun poruszył też zagadnienie relacji Wałęsa-wojsko, o których rzadko się wspomina, skupiając się na współpracy prezydenta ze Służbą Bezpieczeństwa. Otóż, jak wyjaśnił gość wieczoru, bohater promowanej książki często podkreślał swoje przywiązanie do Ludowego Wojska Polskiego. Wiele poważnych poszlak wskazuje, jakoby Wałęsa miał współpracować z Wojskową Służba Wewnętrzną.

– Jedna z osób z jego bliskiego otoczenia powiedziała mi, że on zawsze musiał z kimś współpracować. Z dzisiejszej perspektywy możemy oświadczyć, że ludzie służb wojskowych, i mówię tu o tych z wyższych szczebli, mieli po prostu Wałęsę w kieszeni. On dzisiaj to potwierdza, opowiadając w mediach, że generałów może sądzić teraz jedynie Bóg –konstatował Cenckiewicz.

Według analizy Grzegorza Brauna, „Wałęsa. Człowiek z teczki” to nie tylko książka ukazująca szokującą prawdę, demaskująca historię jedynego polskiego laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Prezentuje ona także konkretny, godny potępienia, model zachowania lidera, człowieka stojącego na czele społeczeństwa, odpowiedzialnej jednostki. – Warto sięgnąć po tę pozycję, aby nie dać się ponownie nabrać kolejnym „Bolkom”, aby zachować czujność w razie podobnych chwytów, analogicznych zachowań i decyzji – dodał reżyser.

Po około godzinnej rozmowie z Cenckiewiczem organizatorzy zaprosili publiczność do zadawania pytań. Uczestnicy spotkania zabierali jednak głos nie po to, by usłyszeć tylko odpowiedzi na własne wątpliwości. Często korzystając z możliwości przemówienia do wszystkich, wylewali szczery żal, z powodu trudnej, bądź co bądź, prawdy o przywódcy„Solidarności”.

– Wobec takich faktów, czuję się oszukana. Nie potrafię sobie z tym poradzić, ponieważ kiedyś dałabym się pociąć za Wałęsę i myślę, że nie mówię tu tylko w swoim imieniu – wypowiadała się kobieta w podeszłym wieku. Z sali rozległy się potwierdzające pomruki. Cenckiewicz zauważył, że ludzie popierający niegdyś Wałęsę, nie powinni się obwiniać.

– Mogę wręcz udzielić swoistego rozgrzeszenia. Społeczeństwo nie mogło i nie znało wtedy prawdy. Kierowało się pragnieniem wolności, a człowiek, którego dziś rozliczamy, idealnie wpisał się przecież w pragnienia społeczne. Pretensje mogę mieć jedynie do tych, którzy żyli blisko niego, a potem tuszowali, manewrowali, by prawda nie wyszła na jaw. Znam takich osobiście – zapewnił autor książki.

Do dyskusji włączył się Braun, mówiąc:

–Kto nigdy nie klaskał Wałęsie, niech pierwszy rzuci książką Cenckiewicza!

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ