Przystawki zjedzone, czas „dorzynać watahę”

dutkiewic i PO.jpg

Właśnie zaserwowano nam koalicję Obywatelskiego Dolnego Śląska z Platformą Obywatelską. W jej skład wejdzie również zielona i czerwona przystawka: PSL i SLD.

Trzeba przyznać, że to dość egzotyczne porozumienie. Mamy w nim, oprócz radnych Dutkiewicza, słabnącą Platformę Obywatelską, która boryka się z wewnętrznymi problemami; PSL, który pewnie wszedłby do koalicji, nawet gdyby nie posiadał nikogo w sejmiku (ludowcy przyzwyczaili nas bowiem, że przystawka z koniczyny dodawana jest niemal do każdego politycznego dania w Polsce); i w końcu czerwoną, choć mocno przygasłą, gwiazdę nowej koalicji, czyli SLD. Nie z kim innym, jak z profesorem podejrzanym o zbiorowy gwałt. Czy Dutkiewicz na pewno wie co robi, wypijając sok z żuka?

Co tak naprawdę może zmienić koalicja? Na pewno nie została ona stworzona po to, by w sejmiku istniała stabilna większość. Taka bowiem była i Dutkiewicz nie był Platformie do niczego potrzebny. Poza jedną, instrumentalną sprawą. I tutaj dotarliśmy do dorzynania watah. To porozumienie jest jasnym sygnałem dla Grzegorza Schetyny. Stracił on kolejny argument polityczny, którym była groźba utraty przez PO większości w sejmiku wojewódzkim. Posłowi systematycznie odcinany jest tlen i jeśli nic z tym nie zrobi, to obudzi się z ręką w nocniku. Ewentualnie w Brukseli. Tam, z dala od Polski i Dolnego Śląska, nie będzie mógł nic zrobić ze swoją polityczną neutralizacją. A Protasiewicz już zapowiedział, że „dwójka” na liście PO do Europarlamentu czeka właśnie na Schetynę.

Dutkiewicz zapewnia, że jego organizacja weszła do koalicji, bo chce wspomóc rozwój regionalny. Ale czy do takich działań potrzebne jest formalne porozumienie i to na „chwilę” przed wyborami? Żeby skutecznie działać dla regionu, nie trzeba zasiadać w koalicji. Radni ODŚ i tak pracują w komisjach, chodzą na posiedzenia, zajmują się swoimi obowiązkami. Czy cokolwiek zmieni to, że będą podnosić rękę w tym samym czasie, co radni PO, SLD i PSL?

Co z wypowiedziami Dutkiewicza dotyczącymi Platformy Obywatelskiej i całej polskiej klasy politycznej? Bo przecież w koalicji z ODŚ znajdują się aż 3 partie, które od lat zasiadają w polskim parlamencie. Z wiadomym skutkiem. Okazuje się, że nagle prezydentowi Wrocławia przestały przeszkadzać wszystkie ich wady.

Porzucić nadzieję muszą więc ci, którzy myśleli, że Rafał Dutkiewicz okaże się zbawcą obecnej sytuacji i zdoła przełamać duopol PO i PiS. Teraz może najwyżej zastąpić jedną ze stron tego konfliktu. Ale tego, kto kogo pożre, prędko się nie dowiemy.

Jak na razie największym przegranym dzisiejszych ustaleń koalicyjnych, okazuje się Grzegorz Schetyna, który traci kolejny już przyczółek. I to na własnym podwórku. Miejmy tylko nadzieję, że kolejnymi przegranymi nie okażą się Dolnoślązacy.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ