Rada Miejska Wrocławia. Dutkiewicz z Platformą mają większość, ale stracili wiele mandatów

rada miejska.jpg

Komitet wyborczy Rafał Dutkiewicz z Platformą będzie miał 21 przedstawicieli w nowej radzie. W stosunku do poprzedniej kadencji koalicja ta poniosła jednak spore straty. Liczbę mandatów podwoiło za to opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość. Ostatecznie w radzie zasiądzie również przedstawiciel SLD oraz były radny PO, który startował z poparciem Bezpartyjnych Samorządowców.

Przed czterema laty Rafałowi Dutkiewiczowi i Platformie Obywatelskiej nie było po drodze. Oba środowiska nawzajem się krytykowały, a rządząca krajem partia przez większość kadencji była w opozycji do prezydenckiego obozu, który miał większość w radzie miejskiej.

Dutkiewicz wprowadził do niej wtedy aż 19 przedstawicieli, a później do jego klubu dokooptował Piotr Kuczyński wybrany z list PiS-u. Platforma Obywatelska zdobyła zaś 10 mandatów. Teraz koalicja tych środowisk politycznych ma łącznie 21 przedstawicieli, gdy większość wynosi 19.

Z mandatem, dość niespodziewanie, pożegnała się m. in. Wanda Ziembicka-Has, jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób z otoczenia prezydenta. Z jej okręgu wszedł natomiast Paweł Rańda (PO), były wioślarz, medalista olimpijski. Przepadli również Krzysztof Kilarski, Piotr Kuczyński, Maria Zawartko i Maciej Zegan, którzy zasiadali dotychczas w radzie. Nie udało się także Magdalenie Sośnie, która mandat objęła pod koniec kadencji.

Diametralnie różnić będzie się ekipa PO, ale przyczyną były przede wszystkim ustalenia przed wyborami. Wtedy na listach kierownictwo partii nie znalazło miejsca dla ludzi Grzegorza Schetyny: Elżbiety Góralczyk, Agaty Gwadery-Urlep i Sebastiana Lorenca. Ten jednak w nowej radzie zasiądzie, bo mandat otrzymał z list Bezpartyjnych Samorządowców, komitetu firmowanego przez prezydentów Lubina i Bolesławca, a także Pawła Kukiza.

O tym, że wrocławianie pokazali nowej koalicji żółtą kartkę świadczą liczby. Pod koniec kadencji Klub Dutkiewicza i PO mieli razem 30 radnych, teraz łącznie będzie ich 21. Zsumowane poparcie dla obu komitetów w 2010 roku wyniosło 68,24 proc. 16 listopada na wspólne listy prezydenta i Platformy zagłosowało „tylko” 37,7 proc.

Na wspólnym starcie zdecydowanie jednak ucierpieli ludzie Dutkiewicza. W radzie zasiądzie ich 12, co oznacza stratę aż 8 mandatów (licząc Piotra Kuczyńskiego). Z kolei PO zmniejszyła swój stan posiadania z 10 do 9 rajców, a wszyscy radni poprzedniej kadencji, którzy w ogóle znaleźli się na listach, zostali wybrani ponownie.

Zadowolone może być Prawo i Sprawiedliwość. Partia Kaczyńskiego przed czterema laty wprowadziła siedmiu swoich przedstawicieli. W czasie kadencji barwy zmienił jednak Piotr Kuczyński, a po Piotrze Babiarzu, który objął mandat poselski, pozostał wakat. Teraz PiS będzie miał dwa razy więcej przedstawicieli, większość z nich to debiutanci.

Problemu z uzyskaniem reelekcji nie mieli dotychczasowi radni Mirosława Stachowiak-Różecka, Rafał Czepil oraz Damian Mrozek (pozostali nie startowali). Debiutantem nie będzie także Mirosław Lach, który mandat sprawował w latach 2002-2006 z ramienia Ligi Polskich Rodzin. Stachowiak-Różecka ma szansę na prezydenturę, gdyby tak się stało, to jej miejsce w radzie zajmie Tomasz Małek.

PiS w tym roku postawił na młodych. W radzie znajdą się Krzysztof Szczerba (24 lata) oraz Łukasz Olbert (25 lat). Mimo młodego wieku obaj mają już doświadczenie samorządowe. Pierwszy z nich jest przewodniczącym rady osiedla Karłowice-Różanka, a drugi przewodniczącym zarządu osiedla Nowy Dwór. Co ciekawe, Olbert uzyskał najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów PiS-u, a był czwarty w skali całego miasta.

Ostatecznie mandat uzyskał również przedstawiciel SLD. Dominik Kłosowski jest sekretarzem partii we Wrocławiu, a w urzędzie marszałkowskim asystuje Radosławowi Mołoniowi. W radzie miejskiej zadebiutuje. Drugi raz zasiadać będzie w niej Sebastian Lorenc. To radny, który ucierpiał na marginalizacji Grzegorza Schetyny na Dolnym Śląsku. Po tym, gdy nie znalazł się na listach wyborczych, a władze ugrupowania nie uwzględniły jego protestu, rzucił partyjną legitymacją. Wystartował jednak z list Bezpartyjnych Samorządowców i będzie to jedyny przedstawiciel tego komitetu w radzie.

W skali całego miasta najwięcej głosów uzyskała Renata Granowska (RDzP), na którą zagłosowało 4878 osób. Z drugiej strony jest natomiast Jerzy Skoczylas z PiS-u, którego wskazało 711 osób. W radzie znajduje się oczywiście drugi Jerzy Skoczylas (PO), znany z kabaretu Elita satyryk. Obaj startowali z tego samego okręgu. Ten „pisowski” nie został wzięty z kapelusza, bo w partii działa od wielu lat. Może mówić o dużym sukcesie, bo na liście miał 11. miejsce.

O pechu może mówić Wanda Ziembicka-Has, która dostała 1407 głosów, ale w nowej radzie miejskiej się nie znajdzie. Przegrała wewnątrzkomitetową rywalizację z Bohdanem Aniszczykiem (który w radzie zasiada już od 24 lat – najdłużej spośród wszystkich), Piotrem Uhle i Pawłem Rańdą, który mandat uzyskał z ostatniego miejsca na liście.

W miejskich ławach zasiądzie 25 mężczyzn oraz 12 kobiet. Dziesięć z nich zostało wybranych z prezydenckich list, zaś dwie z pisowskich. Będziemy mieli aż 15 nowicjuszy. Najwięcej z partii Kaczyńskiego, bo aż 10. Czterech nowych radnych będzie miał KRDzP, choć wszyscy z nich wskazani byli przez Platformę Obywatelską. Po raz pierwszy mandat sprawować będzie również Dominik Kłosowski z SLD. Cztery lata temu Sojusz również wprowadził do rady jednego przedstawiciela. Leszek Cybulski szybko został jednak niezrzeszonym. A w tegorocznych wyborach wystartował do sejmiku z list Platformy Obywatelskiej.

W ciągu kadencji skład rady może ulec zmianie. Już za rok odbędą się bowiem wybory parlamentarne, w których wystartować mogą obecni radni Rafała Dutkiewicza i Platformy, a także PiS-u.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ