Starosta milicki Piotr Lech o „partii pedałów”. Platforma Obywatelska ucieka ze statku „poprawności politycznej”?

ped.jpg
zdjęcie ilustracyjne

Ostra wymiana zdań między starostą milickim, a lokalnym działaczem Prawa i Sprawiedliwości. Piotr Lech na zarzut, że Platforma Obywatelska to ugrupowanie „oszustów i złodziei” napisał „chyba lepiej niż partia pedałów”. Spróbowaliśmy się dowiedzieć, o którą formację polityczną chodziło, co ze standardami proeuropejskiej PO i jej poprawną politycznie retoryką.

Do słownej utarczki pomiędzy starostą, będącym jednocześnie sekretarzem zarządu regionalnego PO, a radnym powiatu trzebnickiego Piotrem Okuniewiczem, doszło pod jednym z wpisów na popularnym portalu społecznościowym. Piotr Lech zachwalał pomysł swojej partii związany z „darmowymi podręcznikami dla pierwszoklasistów”. W realizację zamysłu nie wierzył radny PiS, przypominając inne niespełnione obietnice Donalda Tuska. Z każdym wpisem dyskusja, jeśli tak można tę wymianę zdań nazwać, zaostrzała się.

Okuniewicz nazwał w końcu Platformę partią oszustów i złodziei. Piotr Lech nie zaprzeczył temu, lecz zripostował to następującym komentarzem „chyba lepiej niż partia pedałów””.

tytuł

Trzeba przyznać, że jak na politykę miłości prowadzoną przez partię Tuska, to dosyć zastanawiające słowa. Określenie „pedały”, które znajduje się na czymś w rodzaju listy zakazanych słów, stale aktualizowanej przez lewicowe środowiska, unikane jest nawet przez prawicowych polityków, bo jego użycie grozi przypięciem łatki homofoba, ciemnogrodzianina, a może i faszysty. A Platforma Obywatelska przecież tak zaciekle walczyła o poprawność polityczną/głosy lewicowego elektoratu (niepotrzebne skreślić). Kontrowersyjne wypowiedzi polityków PiS czy Kongresu Nowej Prawicy, były często mocno krytykowane przez rządzącą ekipę. Ale przyganiał kocioł garnkowi…

O całą sytuację zapytaliśmy oczywiście starostę milickiego.

-Przyznaję, że kierowały mną głównie emocje. Jeżeli uderza się w kogoś takimi epitetami jak „złodziej”, to trudno powstrzymać takie emocje – powiedział Piotr Lech.

Starosta uważa, że dyskusja zeszła do poziomu pyskówki, która została zresztą sprowokowana przez jego interlokutora. Piotr Lech nie był w stanie określić, czy feralne słowa odnosiły się do Prawa i Sprawiedliwości czy innej partii:

-To określenie było, jakie było i takie pozostanie. Niech każdy sobie odpowie, do kogo zostało ono skierowane.

-Używając pewnych określeń, nie zawsze mamy na myśli konkretną grupę ludzi, a tak było w tym przypadku – w ten sposób starosta dał do zrozumienia, że nie chodziło mu o osoby homoseksualne.

Jeśli połączyć zachowanie starosty Lecha ze startem Michała Kamińskiego z list PO do Parlamentu Europejskiego, który swego czasu „pedałami” żonglował równie sprawnie jak cyrkowiec piłkami, to możemy się spokojnie zastanawiać, czy Platformie jest po drodze z tak zwanymi „zachodnimi standardami”. A może już po prostu nie mają siły tego udawać.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ