W sprawie MPK więcej pytań niż odpowiedzi. Radni opozycji nie dowiedzieli się niczego nowego o sytuacji miejskiej spółki

sessja nadzwyczajna.png

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Podczas nadzwyczajnej sesji rady miejskiej w sprawie MPK władze miasta przekonywały, że spółka ma się świetnie. Wiceprezydent Wrocławia unikał odpowiedzi na niewygodne pytania radnych opozycji tłumacząc, że nie zdążył ich zanotować.

Wiceprezydent Wojciech Adamski w kilkunastominutowym wystąpieniu wykazywał zasadność podejmowanych w ostatnich latach decyzji wobec MPK. Przekonywał także, że spółka jest w dobrej kondycji i zachowuje płynność finansową. Jako przykład podał coraz większe wpływy ze sprzedanych biletów. Wystąpienie wiceprezydenta wzburzyło jednak radnych opozycji. Za Wojciechem Adamskim wstawił się za to reprezentujący koalicję rządzącą Jan Chmielewski. Tłumaczył on, że tylko osoby złośliwe nie dostrzegają pozytywnych zmian we wrocławskim MPK. Potem nastąpiła jednak istna lawina pytań.

-Czy optymalizacja kosztów będzie się wiązała ze skracaniem kolejnych kursów? – dopytywał Sebastian Lorenc z Bezpartyjnych Samorządowców. Rafała Czepila (PiS) interesowała natomiast skala zwolnień pracowników. Damian Mrozek (PiS) poruszył zaś kwestię absurdalnej opłaty za przewożenie bagaży.

-Dlaczego wartość spółki maleje? – pytała wprost Mirosława Stachowiak-Różecka (PiS).

Radna prezentowała dane, według których w ciągu trzech lat MPK straciła na wartości kilkadziesiąt milionów złotych. Na te pytania wiceprezydent nie odpowiedział. Tłumaczył, że nie zdążył zanotować wszystkich wypowiedzi i sugerował, aby przesłać mu je na piśmie.

Swoją ciekawość zaspokoił radny Krystian Mieszkała, który pytał, dlaczego spółki nie można przekształcić w zakład budżetowy. Takie rozwiązanie pozwalałoby choćby na większą kontrolę jej działań. Odpowiedź wiceprezydenta była wielkim zaskoczeniem, gdyż jak stwierdził „spółka może się zadłużać”. Podczas przerwy w obradach radny nie krył wzburzenia.

-Zadłużanie mieszkańców stoi w sprzeczności z duchem ustawy o finansach publicznych. Takie działania, jakie obserwujemy w przypadku MPK, prowadzą do przekroczenia limitów zadłużenia – komentował Krystian Mieszkała podkreślając, że tylko w 2013 roku MPK wygenerowało pół miliarda złotych zobowiązań.

To właśnie kwestia długów i rozgrzała atmosferę na sali. Nie mniej wątpliwości wzbudzały jednak kwestie inwestycji i infrastruktury, które omawiał Zbigniew Komar – zastępca dyrektora departamentu infrastruktury i gospodarki. Prezentował on plany magistratu związane z budową metrobusa, linii tramwajowej na ul. Długiej i kilku łączników pomiędzy najbardziej zatłoczonymi arteriami miasta. Radni dopytywali jednak o inne projekty, takie jak tramwaj na Nowy Dwór i Jagodno oraz kwestię lepszej komunikacji Psiego Pola. Radnych interesowała też kwestia Inteligentnego Systemu Transportu, który nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań.

-ITS to taki system, który jak się zdaje, przepuszcza tylko tę nieszczęsną skodę – szydziła Mirosława Stachowiak–Różecka, dodając już poważnie: – Skoro wydajemy pieniądze na ITS, to kiedy zaczniemy z niego korzystać?

Radni pytali też o linie autobusowe – głównie te prowadzące na obrzeża miasta. Przedstawiciele magistratu twierdzili, że połączenia są bez zarzutu. Tezę tę potwierdzali badaniami prowadzonymi na ich zlecenie.

-Będziemy wdzięczni za te ekspertyzy – skwitowała Mirosława Stachowiak-Różecka.

Godzinę przed rozpoczęciem sesji spotkali się członkowie komisji rewizyjnej. W jej trakcie odrzucono wniosek dotyczący powołania komisji do spraw kontroli MPK. Krystian Mieszkała złożył wniosek o umożliwienie prezydentowi powołanie osoby upoważnionej do kontroli, co jest w zgodzie z kodeksem handlowym. Mogłaby ona zostać wyłoniona spośród członków komisji rewizyjnej. Wniosek został jednak przemilczany przez stanowiących większość przedstawicieli klubu Rafała Dutkiewicza i Platformy Obywatelskiej.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ