Władze Wrocławia bezpodstawnie nie zgodziły się na manifestację NOP – uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny

rafał i nop.jpg

Październikowa decyzja prezydenta Rafała Dutkiewicza o niewydaniu pozwolenia na happening Narodowego Odrodzenia Polski, okazała się bezprawna. Tak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. (sygn. akt IV SA.Wr 762/13).

Przypomnijmy, że 5 października we Wrocławiu miały odbyć się 3 manifestacje: zwolenników uwolnienia konopi, marsz równości oraz happening pod tytułem „Popularyzacja zdrowego trybu życia poprzez informowanie o zaletach diety jajecznej i zachęcanie do korzystania przez mieszkańców Wrocławia z hulajnogi jako alternatywy dla transportu rowerowego”. Ostatnia z nich, zgłoszona przez prywatną osobę, związaną jednak z Narodowym Odrodzeniem Polski, nie doszła do skutku z powodu odmownej decyzji ratusza. Organizator pikiety odwołał się jeszcze do Wojewody dolnośląskiego, ale ten podtrzymał postanowienie prezydenta miasta.

Redaktorzy Gazety Wyborczej podkreślali tego dnia, że to pierwsza taka decyzja o wielu lat. Przytaczali też wypowiedzi „niezależnych” prawników, którzy zapewniali, iż decyzja Dutkiewicza jest słuszna i zgodna z prawem. Obaj eksperci wypowiadali się w podobnym tonie i byli pewni co do legalności poczynań prezydenta Wrocławia. Jak czytamy w październikowym artykule na stronie wyborcza.pl „prawnicy nie mają wątpliwości, że prezydent Wrocławia działa zgodnie z prawem”.

O tym jak bardzo się mylili, świadczy wyrok sądu, który przyznał rację działaczom NOP. Okazuje się, że ratusz nie dopełnił wielu formalności. Oto fragment wyroku:

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym wyrażone zostało przy tym zapatrywanie, które skład orzekający Sądu w niniejszej sprawie w pełni podziela, że ocena zawiadomienia organizatora zgromadzenia musi być oparta na dowodach odnoszących się do skonkretyzowanych okoliczności a nie tylko do przypuszczeń czy założeń (wyrok WSA w Warszawie z dnia 5 października 2010 r., sygn. akt VII SA/Wa 1856/10 (z NSA 2011/5). Tymczasem w niniejszym postępowaniu, do takiego uproszczenia, przy formułowaniu oceny zgromadzenia, organizowanego przez skarżącego, doszło.

Sporo wątpliwości budziła notatka Komendanta Policji, która była jedyną przesłanką, na podstawie której prezydent Dutkiewicz podjął decyzję. Oto inna część uzasadnienia:

Zawiadomienie o zgromadzeniu publicznym z dnia 1 września 2013 r. wniesione przez skarżącego do Prezydenta W. zostało ocenione jedynie w świetle pisma Komendanta Miejskiego Policji we W. z dnia 2 października 2013 r. Innych dowodów w tym postępowaniu nie przeprowadzono. Treść tego pisma natomiast nasuwa szereg wątpliwości, które nieusunięte, nie pozwalały podjęć negatywnej decyzji w sprawie. Już pierwsze jego zdanie bowiem zawiera niejasności co do tego jakie stanowisko ostatecznie zawiera w kwestii zgromadzenia skarżącego Komendanta Miejskiego Policji we W. Z jednej bowiem strony twierdzi się w nim, że Komenda „jest w stanie zabezpieczyć wszystkie zgromadzenia publiczne zgłoszone na dzień 5 października 2013 r.” z drugiej zaś, że „zadanie to będzie bardzo trudne do wykonania” gdyż dzień wcześniej w mieście odbędzie się mecz piłki nożnej, a jego zabezpieczenie będzie absorbowało znaczne siły i środki KMP we W. do późnych godzin nocnych.

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił ostatecznie decyzję Wojewody i poprzedzające je postanowienie prezydenta Wrocławia, zasądzając dodatkowo nawiązkę na rzecz skarżącego, tytułem zwrotu kosztów postępowania. Jednocześnie sąd nie orzeka w przedmiocie wykonania zaskarżonej decyzji.

Co ciekawe, o niekorzystnym dla Wojewody i Rafała Dutkiewicza wyroku próżno znaleźć jakąkolwiek informację w mediach. Inaczej było 3 października, gdy okazało się, że ratusz nie dopuści do manifestacji narodowców. Wtedy o sprawie było znacznie głośniej.

Historia pokazuje, że manifestanci rzadko spotykają się z odmową ze strony władz. Takie przypadki są jednak znane. W ubiegłym roku zgody na marsz niepodległości w Złotoryi nie uzyskał tamtejszy ONR (mimo tego, jego zwolennicy wyszli na ulicę). Głośna była też sprawa z Zabrza, gdzie władze miasta nie zgodziły się na manifestację „Nie dla cygańskiej przestępczości” (w tym przypadku toczy się proces przed WSA w Gliwicach).

Komentarz do sprawy: choć odmowne decyzje dotyczą różnych środowisk, to zauważalne jest pewne zjawisko. Kiedy zakaz marszu czy manifestacji dotyczy prawicowych środowisk, lewicowe media nie widzą w tym nic złego i wspierają, ich zdaniem, słuszne decyzje władz. Kiedy jednak zakaz dotyczy np. parady homoseksualistów, podnosi się wielkie larum i głosy o niedemokratycznych działaniach polityków. Symbolem tego była decyzja ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego z 2004 roku, który nie wydał zgody na Paradę Równości. Media głównego nurtu, nie pozostawiły wtedy na nim suchej nitki.

Szkoda więc, że „tolerancja” jest rozumiana przez lewicowe media w tak bardzo ograniczony sposób. Oficjalnie walczą one o przyzwolenie na wszystkie poglądy, a w rzeczywistości ich tolerancyjność jest bardzo wybiórcza. Co znamienne, panicznie boją się do tego przyznać.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ