Wrocław bez barier? Nie na gali Gazety Wrocławskiej i Radia Wrocław

wrocław bez barier.jpg

61 Plebiscyt Gazety Wrocławskiej na Najlepszego Sportowca 2013 roku rozstrzygnięty. Uroczysta gala rozdania nagród w Hali Stulecia stała się jednak kolejnym dowodem na to, że Wrocław miastem bez barier niestety nie jest. Organizatorzy, czyli Gazeta Wrocławska oraz Radio Wrocław, nie uwzględnili chyba w swojej uroczystości udziału sportowców niepełnosprawnych, o czym świadczyła przykra sytuacja podczas rozdawania nagród.

Jednym z wyróżnień przyznawanych tego wieczoru było „odkrycie roku”. Wśród mężczyzn w tej kategorii zwyciężył Jakub Tokarz, wicemistrz świata w parakajakarstwie. Czy organizatorzy plebiscytu nie wiedzieli, że nagrodę odbierze człowiek, poruszający się na wózku inwalidzkim? Na zdezorientowanych wyglądali z pewnością prowadzący galę dziennikarze Wojciech Koerber i Piotr Pietraszek.

Kilka sekund po tym, gdy poprosili sportowca na scenę, nie mogąc go ujrzeć, nawoływali : „Panie Jakubie, gdzie pan jest? Zapraszamy do nas”. Jakub Tokarz zaś, siedząc przy stoliku, od razu po ogłoszeniu wyniku ruszył w stronę sceny, ale jadąc na wózku był zasłonięty przez siedzących przy innych stolikach uczestników uroczystości i przez to niewidoczny dla prezenterów. Gdy wyłonił się na kilka metrów przez sceną, Piotr Pietraszek szybkim, aczkolwiek niepewnym głosem oznajmił: „Zapraszamy tutaj przed scenę, przed scenę panie Jakubie”. Radiowiec próbował ratować sytuację. Tego jednak uratować się nie dało. Ostatecznie kilka osób zeszło ze sceny i przed nią wręczono kajakarzowi nagrodę „odkrycia roku”. Oglądając to z boku od razu poczułem zniesmaczenie i wstyd. Wstyd, że jestem tego świadkiem.

Wielka gala, czerwone dywany, różnorodne kreacje, zapach dobrych perfum i wykwintnego jedzenia, a tu taka gafa. Natomiast kilka minut wcześniej marszałek Dolnego Śląska Rafał Jurkowlaniec z zachwytem oznajmił, że władze naszego województwa dbają o sport, ponieważ przeznaczają najwięcej pieniędzy w porównaniu do innych regionów w kraju. Jest się czym szczycić, owszem. A ile kosztuje zbicie z desek podjazdu na scenę? Kilkaset złotych? Niby to tylko jeden sportowiec, ale niesmak pozostaje duży. Dla niektórych to pewnie bez różnicy, na scenie czy przed sceną, ważne, że dostał. Panu Jakubowi gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów. Organizatorzy się nie popisali, ale im także składamy życzenia – więcej empatii następnym razem. Wrocław pokazał tego wieczoru, że bariery są tu codziennością.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ