Zalewska: Pieniądze na zdrowie są marnowane, nawet prezydent Wałbrzycha dorabia w szpitalu

zalewska.jpg

Prawo i Sprawiedliwość po raz trzeci próbuje odwołać ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza (PO). Tym razem postawiono mu dwanaście zarzutów m.in. kontynuację komercjalizacji szpitali i wydłużające się kolejki.

Według dolnośląskiej posłanki z sejmowej komisji zdrowia, która została wyznaczona do uzasadnienie wniosku o wotum nieufności dla ministra, pieniądze na leczenie są, ale wyciekają.

– Tam jest 62 mld zł. Za moment kolejki nie będą 5-letnie tylko 10-letnie. Stało się tak dlatego, że nie ma pacjenta. Jest świadczeniobiorca, a lekarz jest świadczeniodawcą. Są procedury, za które każdy chce wyrwać kasę – uzasadnia Anna Zalewska.

Według posłanki, problemy zaczynają się już od postaw, bo młodzi lekarze nie są w Polsce dopuszczani do specjalizacji i z tego powodu migrują za granicę.

– Pakują manatki, bo cała Europa na nich czeka. Na niektórych uczelniach europejskich to się zastanawiają, czy nie ograniczyć przyjęcia studentów medycyny, bo zawsze przyjeżdżają z Polski – mówi.

Zalewska przytacza słowa Hanny Gronkiewicz-Waltz wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej: „To jest skandal ze strony państwa, że nie zabezpiecza środków, że Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia zwalnia się ze swoich obowiązków, że samorządy nie mają pieniędzy ani możliwości prawnej, aby pomóc tym szpitalom i że ustawodawcy, jeżeli chcieli doprowadzić do prywatyzacji szpitali, to mogli to napisać wprost w ustawie”.

Posłanka podkreśla, że problemy dotyczą też zapisów o ubezpieczeniach pacjentów, bo ludzie nie powinni korzystać z kosztownych porad kancelarii prawnych i sami radzić sobie z odzyskiwaniem pieniędzy.

Wiedzą, jak wyciągać kasę

Zalewska ostro krytykuje działania popieranego przez PO prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja, który zarabia rocznie powyżej 350 tys. zł i na jego przykładzie wyjaśnia problem służby zdrowia.

– Ten słynny prezydent Wałbrzycha dorabia z biedy na ¼ etatu jako kardiolog – ironizuje Zalewska. – W rzeczywistości to on doprowadził do tego, że w sejmiku dolnośląskim już była uchwała o przekształceniu tego szpitala w spółkę. Na szczęście udało się to zahamować, bo w ciągu roku taka spółka, która udaje, że jest samorządową (przeżywaliśmy to w Dzierżoniowie) może być sprywatyzowana.

Roczne wynagrodzenie Szełemeja w szpitalu to ponad 140 tys. zł.

Jako drugi przykład podaje szpital „Latawiec” w Świdnicy, w którym były ordynator interny zarobił ponad milion złotych, prowadząc jednocześnie prywatną praktykę.

Posłanka wyjaśnia również problemy skomercjalizowanych spółek:

– Kiedy spółka jest komercyjna, to NFZ z kontraktami robi tak: „obcinamy wam w tym roku o 10% , zaróbcie sobie, jesteście spółką”. Ale na kim, na czym mają zarobić? Mają tomografy, rezonanse, ale chcą za badania 300 złotych.

Warto dodać, że jeżeli szpital, który jest spółką prawa handlowego pozostaje zadłużony przez pół roku, to należy wprowadzić plan oszczędnościowy.

– Naprawa zawsze polega na zwolnieniu ludzi i na sprzedawaniu udziałów. W związku z tym, szybciutko się sprzedaje udziały upatrzonemu człowiekowi. I mamy odpowiedź – nikt nad tym nie panuje, nikt nie wie, jaki jest cel. To się rozsypuje. Kto umie, ten wyciągnie pieniądze, po prostu – dodaje Zalewska.

Posłanka apeluje, aby obywatele angażowali się w sprawy kraju i nie dali się zwieść premierowi, gdy nawołuje: „Nie róbmy polityki, budujmy drogi”.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ