17-latek zmarł na oddziale, który nie istniał? NFZ skontrolował SPSK

szpital 4.jpg

Od września 2013 roku prokuraturze nie udało się ustalić, co było przyczyną 17-letniego chłopca w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Placówka trafiła pod lupę Narodowego Funduszu Zdrowia, który ocenia, że chłopiec zmarł na oddziale, który formalnie nie istniał.

17-latni Maciek na operację we wrocławskim szpitalu uniwersyteckim SPSK 1 czekał 80 minut. Zmarł, ale prokuratura dotąd nie ustaliła, co było przyczyną śmierci. Kontrola NFZ trwała ponad rok. Co z niej wynikło? Według Funduszu, lekarze pełnili dyżury na dwóch oddziałach jednocześnie. W dodatku pacjent zmarł na oddziale, którego w ogóle nie było. Szpital połączył oddział chirurgii dziecięcej z urologią jednak tych zmian nie zgłosił ani Funduszowi ani wojewodzie.

-Zgodnie z przepisami i umową NFZ na oddziale musi dyżurować lekarz, który nie może jednocześnie pełnić dyżuru na innym oddziale. W dniu, kiedy 17-letni Maciej miał krwotok wewnętrzny, w klinice dyżurowało dwóch lekarzy, którzy obsługiwali równocześnie dwa oddziały – powiedziała TVN24 Joanna Mierzwińska, rzecznik prasowy dolnośląskiego oddziału NFZ we Wrocławiu.

A to nie wszystkie kontrowersje bowiem według NFZ szpital nie posiadał opinii Państwowej Inspekcji Sanitarnej w sprawie dopuszczenia do użytkowania oddziału Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej. Brakło również opinii „o spełnianiu wymagań fachowych i sanitarnych”. Opinie te są jednak bezwzględnie wymagane.

Fundusz nałożył na szpital 120 tys. zł kary.

-Dyrekcja się odwołuje, ale z decyzją o ewentualnych konsekwencjach dla lekarzy czeka do zakończenia prokuratorskiego śledztwa. To ciągnie się już dwa lata i jest obecnie zawieszone… do 2016 roku – informuje TVN24.

Z kolei Sebastian Lorenc, rzecznik SPSK poinformował, że błędy wskazane przez NFZ miały charakter organizacyjny i wynikały z faktu, że przepisy funduszu nie uwzględniają specyfiki leczenia w szpitalu klinicznym.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ