Jacek Świat: Prezydent RP powinien być strażnikiem konstytucji, praworządności i sprawiedliwości

jacek swiat.jpg

Z posłem Prawa i Sprawiedliwości Jackiem Światem rozmawiamy m.in. o szansach Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich i o tym, dlaczego dalsza prezydentura Bronisława Komorowskiego jest szkodliwa dla Polski.

Czy Andrzej Duda zdoła w krótkim czasie, jaki został do wyborów prezydenckich, przekonać do siebie tylu nieprzekonanych, by wejść do II tury?

Jacek Świat: Potencjał Andrzeja Dudy oceniam bardzo wysoko. Obserwując jego działania z Sejmie widzę w nim rzetelnego prawnika z pomysłami i – co ważne w polityce – świetnego mówcę. Bez kartek czy prompterów. Oczywiście, Andrzej Duda ma także doskonałe przygotowanie merytoryczne do pełnienia urzędu Prezydenta RP. Nie myślę tu tylko o wykształceniu czy doświadczeniu zawodowym (był wiceministrem i sekretarzem stanu w kancelarii Prezydenta RP), ale także o atmosferze, w jakiej dorastał. Duda pochodzi z domu o naukowych i silnie katolickich tradycjach. Jednocześnie nie jest „sztywniakiem”, który „sypia w krawacie”. To ciepły, otwarty człowiek, obdarzony dużym poczuciem humoru, świetnie jeździ na nartach. Podczas kampanii zapewne bardzo mu pomoże rozmach, z jakim działa i myśli, a także umiejętność znalezienia się w mediach – nawet gdy nie są mu przychylne.

Czy ta ostatnia cecha nie jest kluczowa w dotarciu do masowego wyborcy? Może dzisiaj nie tyle liczy się program, ile to, jak się wygląda na zdjęciach i czy potrafi się trzymać nerwy na wodzy w telewizyjnym studiu, gdy „bezstronny” dziennikarz nie daje dojść do głosu?

Jacek Świat: Są jednak świadomi wyborcy, którzy zwracają uwagę na program kandydata, dlatego trzeba go mieć. Rzecz jasna, należy także mieć pomysł na to, jak dotrzeć do tych, których aktywność intelektualna ogranicza się do oglądania seriali. Oni także mają prawo głosu.

Duda ogłosił program i od razu w mainstreamowych mediach rozległ się lament, że to… plagiat z Komorowskiego. Bo także on głosi hasła dotyczące rodziny, pracy, bezpieczeństwa i dialogu. Pomijając już drobiazg, że trudno jakiemukolwiek poważnemu kandydatowi na prezydenta nie odnosić się do tych fundamentalnych kwestii (chyba też nikt nie ma do nich praw autorskich, a tylko wówczas można by mówić o plagiacie) – co różni program kandydata PiS od deklaracji obecnego prezydenta? Dlaczego mamy wierzyć, że nie są to tylko slogany?

Jacek Świat: Andrzej Duda przez 10 lat współpracował z najwybitniejszymi politykami polskimi, czyli Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi. To przy nich ukształtowała się jego wiedza o najważniejszych problemach państwa. A dziś może liczyć na wsparcie grona znakomitych naukowców, dysponujących także sporym doświadczaniem politycznym, skupionych wokół prof. Glińskiego. Tak więc program wyborczy Dudy jest głęboko przemyślany i spójny. Dowodem na to jest konwencja programowa, podczas której Duda przez półtorej godziny (oczywiście bez kartki) omówił szczegóły swojej wizji państwa i wizji przyszłej prezydentury. I zrobił to w sposób porywający zaangażowaniem i rzetelną wiedzą. Tymczasem Komorowski odczytał długi i nudny referat porażający brakiem wizji i politycznego rozmachu. I sprowadzający się do stwierdzenia: jest dobrze, pilnujemy dalej żyrandola.

Czy taki kandydat, jak Paweł Kukiz , który zdobywa sporo zwolenników na hasłach antypartyjnych, jest w stanie zagrozić Andrzejowi Dudzie?

Jacek Świat: W mojej ocenie poza Komorowskim nikt nie jest zagrożeniem dla kandydata PiS. Ale to bardzo dobrze, że w tych wyborach prezydenckich start deklaruje tak dużo kandydatów, zarówno z lewej, jak i z prawej strony. Więcej osób uzna te wybory za swoje i będzie głosować. Dotyczy to m.in. młodych ludzi o nastawieniu antysystemowym. Poza tym im więcej kandydatów, tym mniejsze niebezpieczeństwo, że Komorowski wygra w I turze, bo według mnie to jemu właśnie będą odbierać głosy. Dotychczasowy żelazny elektorat Platformy Obywatelskiej się kurczy, rośnie liczba zawiedzionych. Widać to choćby po wynikach ostatnich eurowyborach i wyborach samorządowych, które udowodniły odpływ elektoratu PO. Nie zapominajmy, że dostrzegalne to jest nawet tam, gdzie PO z różnymi koalicjantami pozostała przy władzy. Tak jest np. na Dolnym Śląsku, a jednak to PiS podwoił liczbę radnych we wrocławskiej radzie miejskiej i sejmiku wojewódzkim.

W pierwszych komentarzach po ogłoszeniu kandydatury Andrzeja Dudy podnoszono stosunkowo młody jego wiek. W wersji złośliwej „młody” – jak na PiS. Czy ta kandydatura jest rzeczywiście wyrazem większego otwarcia partii na nowe pokolenie?

Jacek Świat: Istotnie, PiS-owi dorobiono gębę partii ludzi starych, niewykształconych, „moherowych” – choć naprawdę jest zupełnie inaczej. To nie jest przypadek, że mamy przewagę w kampaniach prowadzonych za pośrednictwem nowoczesnych technologii. Inna sprawa, że zostaliśmy zmuszeni do korzystania z nich m.in. ze względu na blokadę w tradycyjnych mediach, głównie w telewizji. Nie jest także przypadkiem, że zarówno w eurowyborach, jak i wyborach samorządowych, mieliśmy lepsze od PO wyniki wśród najmłodszych wyborców. To musi się przekładać na wystawianie kandydatów młodszego pokolenia. W przypadku Andrzeja Dudy ma to jeszcze większe znaczenie, bo liczymy na to, że będzie Prezydentem RP dwie kadencje.

Dlaczego Bronisław Komorowski nie powinien być dłużej głową państwa? Czy może wyrządzić większe szkody niż kompromitowanie państwa choćby poprzez bieganie po krzesłach w japońskim parlamencie?

Jacek Świat: Trudno znaleźć jakikolwiek argument na to, by Komorowski był nadal prezydentem. To prezydentura kompletnie bierna albo wspierająca patologiczny układ rządzący; bez pomysłu i energii w polityce międzynarodowej, gdzie prezydent ma duże możliwości działania. Podobnie jak w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego i militarnego, gdzie w niczym nie pomaga, choć mógłby, wykorzystując swoje konstytucyjne możliwości i kompetencje. Nie jest także bez znaczenia, że swoimi lapsusami i wpadkami przynosi wstyd Polsce i samemu urzędowi. Najnowszy incydent w jego wykonaniu, czyli wskakiwanie na krzesło w japońskim parlamencie, wołanie do – byli nie było generała Wojska Polskiego – „Szogunie” – to najlepszy tego dowód. A już kwestia zupełnie zasadniczą jest fakt, że to prezydentura oparta na oszustwie. Komorowski udaje konserwatystę, ale do tej pory wspierał wszystkie lewackie inicjatywy i pomysły. Niby ma ładna kartę opozycyjna – a jednocześnie od zawsze wspierał postkomunistyczny układ w wojsku.

Może jest tylko konsekwentny w realizowaniu wizji PO, według której Prezydent RP to strażnik żyrandola?

Jacek Świat: Tak. To jest właśnie prezydentura według wyobrażenia Donalda Tuska. A my mamy wobec najwyższego urzędu w państwie zupełnie odmienne oczekiwania. Naszym zdaniem prezydent, dzięki silnemu mandatowi społecznemu, powinien być nie strażnikiem żyrandola, ale strażnikiem konstytucji, praworządności i sprawiedliwości. Tych funkcji Bronisław Komorowski dotychczas nie spełniał należycie i nie ma szans na to, by je spełniał kiedykolwiek w przyszłości.

A co, jeśli Polacy wolą nijakość, bo to według wielu z nich gwarantuje stabilizację? Ludzie są też zmęczeni i zniechęceni tym, jak w ostatnim ćwierćwieczu tzw. wolności ich nadzieje zderzyły się z rzeczywistością.

Jacek Świat: Oczekiwanie, że dalsza prezydentura Komorowskiego zapewni święty spokój jest konsekwencją długotrwałej strategii propagandowej i straszenia PiS-em. Wielu Polaków dało sobie wmówić, że Komorowski to kolejna „siła spokoju”. Tak naprawdę jest zupełnie odwrotnie: właśnie bierność obecnego prezydenta powoduje, że strajkują górnicy, rolnicy organizują blokady dróg, a służby skarbowe niszczą uczciwych przedsiębiorców. Prezydent ma duży wpływ na te wszystkie sprawy, choćby poprzez możliwość wetowania ustaw. Naszym zadaniem – jako partii – jest przekonanie ludzi, jaka jest prawda na ten temat. Uświadomienie im, że jak długo głową państwa będzie Komorowski, tak długo nie będzie dialogu społecznego, zwiększać się będzie pazerność fiskusa i inwigilacja obywateli, a w końcu realne zagrożenie bezpieczeństwa państwa znajdzie się pod naszą wschodnią granicą.

Czy te wybory będą uczciwe? Czy ugrupowaniom opozycyjnym wobec władzy uda się tego dopilnować, choćby na poziomie komisji?

Jacek Świat: Problem w najmniejszy sposób leży w samych komisjach obwodowych. Podczas wyborów samorządowych, do których przebiegu jest mnóstwo nierozwianych wątpliwości, PiS miał swoich mężów zaufania w większości komisji Różne „cuda” działy się na wyższym poziomie – podczas zliczania głosów i przekazywania wyników z okręgów do PKW. Tego nie sposób skontrolować z perspektywy męża zaufania. I bez woli PKW. Tylko ona może zarządzić ponowne przeliczanie głosów, tak jest skonstruowana ordynacja wyborcza. Dodatkowym problemem jest fakt, że do rozstrzygania sporów wyborczych, także tych dotyczących nieprawidłowości, właściwe są sądy rejonowe. Przecież one nie podejmą się sprawdzania wyników, podawanych przez okręgowe komisje. Zatem tak naprawdę nie ma sądu, który mógłby to skontrolować. Dlatego w tej chwili jedyną skuteczną metodą walki o uczciwe wybory jest fotografowanie wszystkich protokołów komisji, żeby mieć procesowy, niepodważalny dowód na dokonanie ewentualnego fałszerstwa.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ