Prezes PiS Jarosław Kaczyński zawiadamia ABW w sprawie decyzji rektora Uniwersytetu Medycznego

data.jpg

Uniwersytet Medyczny po decyzji rektora przestał być głównym udziałowcem w spółce Data Techno Park, która wybudowała gigantyczną serwerownię za 200 mln zł z publicznych pieniędzy. Ministerstwo Skarbu Państwa najpierw chce, aby rektor cofnął transakcję, ale za chwilę zmienia zdanie i odsyła do resortu zdrowia.

 

Ministerstwa mają spór kompetencyjny. Sprawa trafiła do premiera, a zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego złożył prezes PiS Jarosław Kaczyński. Rektor Uniwersytetu Medycznego zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, ale nie ujawnia analiz, na podstawie których zdecydował się na umorzenie udziałów.

Przypomnijmy. Wrocławska spółka Data Techno Park wybudowała serwerownię, dofinansowaną ze środków unijnych (200 mln zł z publicznych pieniędzy). Była także podwykonawcą słynnego już portalu za 66 mln zł (chociaż portal nie powstał, to od firmy Qumak miała dostać ponad 10 mln zł). Firma zapowiada również działalność komercyjną na szeroką skalę m.in. w związku z planowaną elektroniczną dokumentacją medyczną, której wprowadzenie w 2010 roku zapowiadało Ministerstwo Zdrowia pod rządami Ewy Kopacz.

Do niedawna w radzie nadzorczej spółki zasiadał Jarosław Kurzawa – działacz PSL związany z samorządem województwa dolnośląskiego oraz Michał Kaczmarek, wieloletni dyrektor biura europosła Jacka Protasiewicza z PO lobbującego za dofinansowaniem serwerowni w resorcie gospodarki. W grudniu 2013 roku Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, po decyzji rektora Marka Ziętka, przestał mieć większościowy pakiet udziałów. Rektor nie zapytał o zgodę ministra skarbu państwa, bo twierdzi, że nie musiał.

Udziały uczelni wyceniono na ponad 5 mln zł. Sprzeciw wobec podjętej wówczas uchwały na nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników zgłosił przedstawiciel wrocławskiego magistratu jako mniejszościowego udziałowca. Jak stwierdził – istnieją przesłanki do unieważnienia tej uchwały i godzi ona w interesy spółki.

Ministerstwa zamiatają sprawę

Ministerstwo Skarbu Państwa 2 czerwca tego roku twierdziło, że rektor musiał mieć zgodę resortu na dokonanie wspomnianej transakcji.

”W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji, dotyczącej rozporządzenia przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu udziałami w spółce Data Techno Park we Wrocławiu poprzez ich umorzenie oraz wniesienie aportem nieruchomości Uczelni do tej spółki bez uprzedniego zwrócenia się do Ministra Skarbu Państwa o wyrażenie zgody na dokonanie powyższych czynności, zwracam się z prośbą o podjęcie działań zmierzających do przywrócenia stanu zgodnego z prawem i poinformowanie o tym Ministerstwo Skarbu Państwa, a następnie ewentualne powtórzenie czynności rozporządzających w sposób niewadliwy” – czytamy w piśmie resortu przesłanym rektorowi.

Resort wyjaśnił również, że czynności prawne podjęte bez zgodny ministra skarbu państwa, a podlegające pod ustawę, są po prostu nieważne. Teraz ministerstwo z niewiadomych powodów wycofuje się z wcześniejszych decyzji. Dlaczego? Tego podatnicy już się nie dowiedzą. Ministerstwo Skarbu Państwa stwierdza jedynie, że uczelnia przesłała dodatkowe analizy, których nam pokazać nie można.

15 lipca w piśmie do związków zawodowych resort ze wszystkiego się wycofuje. Opinia publiczna nie dowie się kto i w jaki sposób przygotowywał wycenę udziałów, bo rektor Marek Ziętek nie chce jej nam pokazać zasłaniając się tajemnicą przedsiębiorstwa. MSP przekazało sprawę do Ministerstwa Zdrowia, które również twierdzi, że to nie jego sprawa. Spór kompetencyjny trafił na biuro premier Ewy Kopacz. Aktualne sprawa jest „procedowana” w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Dodatkowe wyjaśniania musi złożyć Rządowe Centrum Legislacji.

Sprawę do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekazał Jarosław Kaczyński. Jak odpowiedziało nam biuro prezydialne – po uzyskanych informacjach i doniesieniach medialnych, prezes PiS, „zgodnie z kompetencją, wystąpił do organów odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa państwa, w celu zweryfikowania stanu faktycznego oraz ewentualne podjęcie działań w ramach uprawnień przysługujących służbom państwowym”. W sprawę zaangażowana jest również dolnośląska parlamentarzystka Anna Zalewska (PiS) z sejmowej komisji zdrowia.

O co dokładnie chodziło w transakcji?

-„Jedynym beneficjentem po umorzeniu udziałów i podniesieniu kapitału zakładowego spółki została prywatna firma ITmed. Pozostałym udziałowcom wyłączono pierwszeństwo objęcia nowych udziałów. Co ciekawe – Uniwersytet Medyczny zgodził się na wyłączenie sobie pierwszeństwa objęcia udziałów. Tej możliwości została także pozbawiona Gmina Wrocław. Nowe udziały prywatna firma ITmed objęła pięciokrotnie taniej – jak tłumaczą właściciele spółki – bo objęła je po wartości nominalnej – 50 zł za udział, a uniwersytetowi umorzono je po wartości księgowej – czyli płacąc za udział ponad 250 zł. Rok później firma ITmed podpisała z notowaną na giełdzie Cube.ITG umowę inwestycyjną dotyczącą przejęcia przedsiębiorstwa za 19,5 mln zł – czytamy w Gazecie Finansowej”. Również Marek Girek, prezes firmy ITmed i jednocześnie asystent jednego z zakładów uczelni przekonuje w Gazecie Finansowej, że rektor podjął słuszną i korzystną dla UM decyzję.

-Uniwersytet Medyczny, umarzając część udziałów w spółce Data Techno Park za wynagrodzeniem w kwocie kilkukrotnie przewyższającej wartość wniesionego początkowo wkładu i pozostawiając sobie jednocześnie ponad 30 proc. w kapitale zakładowym spółki, podjął trafną decyzję o umorzeniu części udziałów – twierdzi.

Innego zdania jest Waldemar Bednarz, który w ostatnich wyborach samorządowych ubiegał się z poparciem lewicowych środowisk o fotel prezydenta Wrocławia. Jak mówił Gazecie Finansowej:

-Za umorzone udziały Uniwersytet Medyczny uzyskał 5,2 mln złotych. Oddając tę kwotę do banku na lokatę albo kupując obligacje Skarbu Państwa można uzyskać maksymalnie 150 tys. złotych rocznie. Załóżmy, że UM nie umorzył udziałów pod koniec 2013 r. W 2014 r. Data Techno Park miała 4 mln złotych czystego zysku. Gdyby Walne Zgromadzenie Udziałowców przeznaczyło całą kwotę na dywidendę, to UM mógłby dodatkowo uzyskać 1,3 mln złotych, czyli aż dziewięć razy więcej – wyliczył Waldemar Bednarz.

(NIE)odpuszczą ?

Zawiadomienie Kaczyńskiego do ABW zostało dołączone do akt sprawy, którą prowadzi już wrocławska prokuratura. O szczegółach działań organy ścigania (w tym Centralne Biuro Antykorupcyjne) nie chcą jednak jeszcze mówić – jak twierdzą – są na etapie zbierania, weryfikowania i analizowania zebranych informacji. A informować nie będą tradycyjnie „dla dobra śledztwa”. Sprawę do premier Ewy Kopacz skierował natomiast profesor Marek Jutel – wiceprezydent i skarbnik Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej. Profesor nie ma wątpliwości, że „rektor złamał art. 5a i 5b ustawy o zasadach wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa oraz art. 90. § 4 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym w związku z rozporządzeniem składnikami aktywów trwałych Uczelni przekraczającymi równowartość w złotych kwoty 250 000 euro bez uzyskania zgody ministra właściwego do spraw Skarbu”.

Uczelnia zapewnia nas jednak, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a zgoda ministra skarbu potrzebna nie była, bo rektor ma prawo do dysponowania majątkiem. O sprawie nie decydował również senat uczelni, o decyzji rektora został po prostu poinformowany.

Z kolei Krystian Mieszkała, radny miejski i specjalista ds. budżetu i finansów mówi nam, że resort skarbu państwa zachowuje się po prostu niepoważnie.

-Ministerstwo Skarbu Państwa przeczy samo sobie. Z jednego stanu faktycznego wyprowadziło dwa sprzeczne sobie wnioski – pierwszy, że doszło do naruszenia prawa a drugi, że nie doszło. W przypadku, gdy w grę wchodzi majątek publiczny, który ma być w założeniu chroniony przez państwo, wymaga się bardziej konsekwentnego działania i tym samym dbania o interes publiczny. Niewątpliwie na umorzeniu udziałów stracił sektor publiczny, a zyskał sektor prywatny. Niezrozumiałe jest zatem zachowanie Ministerstwa Skarbu. Sprawę należy wyjaśnić i ustalić czy doszło do faktycznego „upłynnienia” majątku publicznego – mówi nam Krystian Mieszkała.

Warto dodać, że publiczny sprzeciw przeciwko działaniom rektora i sytuacji w szpitalach należących do Uniwersytetu Medycznego wyraziło także dwóch profesorów. Przeciwko obu toczą się postępowania sądowe i obaj mają sądowy zakaz wypowiedzi na temat zauważonych nieprawidłowości.

Więcej o sprawie w kolejnym numerze Gazety Finansowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ