Syców: Kolejny dolnośląski szpital z problemami. Gdzie od nowego roku będą się leczyć okoliczni mieszkańcy?

sycow.JPG

**24 grudnia na oddział wewnętrzny szpitala w Sycowie został przyjęty ostatni pacjent. Oddział w obecnej formie ma działać do końca tego roku. Po tym czasie pacjenci trafią do szpitala w Oleśnicy, a kontrakt z NFZ zostanie podzielony na kilka innych oddziałów. Zmiany nie podobają się mieszkańcom i władzom samorządowym gminy Syców.**

Sycowska lecznica wchodzi w skład Zespołu Szpitali w Oleśnicy i obecnie posiada 35 łóżek. 

>-Nie tracimy kontraktu z NFZ na ten oddział. Zostanie on tylko podzielony i na tym skorzystają inne oddziały. Na oddział rehabilitacyjny trafi prawie połowa kontraktu, 18 proc. na oddział paliatywny, a pozostała część zostanie przesunięta na oddział wewnętrzny w Oleśnicy. W zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym będzie pełnił dyżur internista. Tak więc opieka lekarska dla mieszkańców będzie zapewniona – mówi starosta powiatu oleśnickiego Wojciech Kociński. 

Mieszkańcy gminy Syców, Dziadowa Kłoda. Międzybórz i Twardogóra nie chcą, aby oddział chorób wewnętrznych został zamknięty. W październiku protestowali przed placówką w Sycowie. Mówią, że każda restrukturyzacja w oleśnickim Zespole Szpitali przybliża sycowski szpital do likwidacji. Cały zespół i sam szpital w Sycowie zmagają się z długami. Kilka miesięcy temu pojawił się pomysł, aby szpital oddłużyć i oddać pod zarząd gminy Syców. Jak tłumaczy starosta, radni z Sycowa odwiedli go od tego zamysłu. Podczas ostatniej sesji rady miejskiej w Sycowie, starosta miał przedstawić inną propozycję sycowskiemu samorządowi. Jednak tak się nie stało. 

>-Nie chcemy takiej bezpośredniej walki przed świętami. Mamy cały czas kilka wspólnych punktów, jak drogi powiatowe. Za dużo jest tych frontów otwartych i nie chcemy gminom na siłę narzucać rozwiązań. Wiedzą, jaki jest problem. Może same zechcą podjęć temat i wesprzeć działalność szpitala – tłumaczy starosta.

Samorządowcy z Sycowa wystosowali pisemne stanowisko wobec zamknięcia oddziału szpitalnego do starosty i rady powiatu, co jak twierdzą nie przyniosło skutku. Napisali też list do minister Beaty Kempy z prośbą o pomoc. 

>-Ubolewamy nad tym, że nawet starosta, który jest mieszkańcem Sycowa, nie przychylił się do starań mieszkańców, rady miejskiej i burmistrza, gdy wszyscy zabiegaliśmy o to, aby sytuację uratować. I tak naprawdę innego pomysłu starostwa, zarządu powiatu i rady powiatu jak likwidacja oddziału nie było – mówi sekretarz miasta i gminy Syców Michał Pawlaczyk. – Wprawdzie z przekazu medialnego dowiedzieliśmy się, że był pomysł przekazania szpitala gminie, ale nigdy nie otrzymaliśmy oficjalnego stanowiska na piśmie, trudno więc się ustosunkować. 

Likwidacja oddziału wiąże się też z redukcją zatrudniania. Starosta prowadzi rozmowy z urzędem pracy o możliwościach zapewnienia zatrudnienia dla pielęgniarek. 

>–Rozmawiamy z innymi szpitalami i pytamy, czy są wolne miejsca pracy dla pielęgniarek. Urząd pracy przygotuje programy i zabezpieczy środki finansowe na podjęcie działalności gospodarczej przez pielęgniarki, bądź na przekwalifikowanie. Część pomieszczeń będziemy próbowali wynająć na działalność związaną ze służbą zdrowia. Może to być dom pomocy społecznej, czy dom spokojnej starości. Ze statutu nie wykreślamy tego oddziału i w przypadku, kiedy znajdą się pieniądze, to oddział może dalej działać – tłumaczy starosta.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ