We wrocławskim sądzie zarobki niższe niż w supermarkecie. Trwa protest pracowników

temida 2.jpg

Pracownicy wrocławskiego sądu okręgowego przyłączyli się do ogólnopolskiego protestu zainicjowanego przez Krajową Radę Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP. Chodzi przede wszystkim o bardzo niskie zarobki, ale także o warunki, w których muszą pracować. Dziś postanowili, że nie przyjdą do pracy.

Sądy to nie tylko sędziowie. Pracują w nich protokolanci, woźni, sekretarze czy asystenci.

We wrocławskiej okręgówce, szeregowy pracownik mówi nam, że po 24 latach pracy zarabia 2 tys. zł netto. Pensje np. sekretarzy to ok. 1200 – 1500 zł na rękę. Od kilku lat pracy przybywa, ale podwyżek brak. Nie ma mowy o rewaloryzacji. Protokolanci często zostają po godzinach – kończą nawet o godz. 18.00, ale ten czas nie jest dodatkowo płatny. W dodatku odbywa się to nieoficjalnie, bo pracownicy – jak nam mówią – nadgodzin mieć nie mogą.

Są młodzi, wykształceni – często mają po dwa fakultety. Część z nich pracuje w małych piwnicznych salach bez okien. W razie upałów – mają przydział – dwie butelki wody na tydzień.

-Nie mamy pretensji do sędziów, że zarabiają nawet po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Ale my także chcemy, żeby ktoś wreszcie docenił naszą pracę. We wrocławskim sądzie apelacyjnym tego problemu nie ma, bo tam dyrektor dba o pracowników. Nie mam wątpliwości, że Wrocław jest enklawą niskich wynagrodzeń. Moja koleżanka na tym samym stanowisku na którym jestem ja, zarabia w sądzie w Jeleniej Górze, kilkaset złotych więcej – mówi nam jedna z pracownic administracji wrocławskiej okręgówki. – Pracy z roku na rok przybywa. Od ok. 2008 roku nie było ani jednej podwyżki. Nie uwzględniono nawet rewaloryzacji. Pamiętam czasy, kiedy jeszcze niedawno chleb kosztował 1,50 zł. Dziś to ok. 3 zł. A trzeba jasno powiedzieć, że pracownicy sądu to nie tylko młode, samotne osoby zaraz po studiach, ale także osoby, które na utrzymaniu mają rodziny – dodaje.

Pracownicy wrocławskiej okręgów postanowili przyłączyć się do ogólnopolskiego protestu.

Krajowa Rada Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP, skierowała listy do dyrektorów i prezesów sądu z prośbą o umożliwienie udziału w proteście, pracownikom z Wrocławia. Dzisiaj zgodnie z planem – wzięli urlopy.

-Część z nas wzięła urlopy na żądanie, część opiekę nad dzieckiem. Chcemy pokazać, że nasza praca też jest ważna. Że sądy to nie tylko sędziowie i że my także, w pracy sądów jesteśmy potrzebni. Do ostatniej chwili nie było jednak wiadomo, czy uda nam się uzyskać urlopy. Dzień wcześniej, pomimo listu związków zawodowych, usłyszeliśmy od naszych przełożonych, że podpisane urlopy będą cofnięte, a każdy kto w dniu protestu nie przyjdzie do pracy, zostanie dyscyplinarnie zwolniony. Ostatecznie, nie bez przeszkód, wypracowaliśmy porozumienie. Chodzi nie tyko o to, ile zarabiamy, choć w tej chwili na kasach w supermarketach są lepsze stawki. Chodzi również o warunki pracy – część z nas pracuje w ciasnych pokojach, bez okien, gdzie ledwo się mieścimy. W ubiegłym roku podczas upałów przysługiwały nam dwie butelki wody na tydzień. Wykonujemy mrówczą pracę, ale za nadgodziny nam nikt nie płaci. Kiedy trwają rozprawy, zdarza się, że przychodzimy rano, a wychodzimy o 18.00. Dotyka nas niesprawiedliwość. Nie jesteśmy traktowani jak inni urzędnicy – tylko nasz sektor budżetowy nie dostaje podwyżek. Tego problemu nie mają policjanci, nauczyciele i pielęgniarki. Jest nas za mało – mówią pracownicy sądu okręgowego we Wrocławiu.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ