Polacy z Mariupola błagają o możliwość przyjazdu do Polski. Boli ich, że rząd PO chce przyjąć setki uchodźców-Muzułmanów, a zapomina o swoich rodakach

mirapol.jpg

W Unii Europejskiej toczy się dyskusja na temat przydzielania poszczególnym państwom członkowskim określonych ilości imigrantów, zaś przez naszą wschodnią granicę przyjeżdżają setki ludzi z Ukrainy i Czeczenii. Tymczasem rząd nie robi prawie nic, aby sprowadzić do kraju naszych rodaków z miejsc ogarniętych konfliktem.

Ostatnio media obiegł list od Polaków mieszkających w Mariupolu, gdzie od wielu miesięcy toczą się walki pomiędzy ukraińskim wojskiem a wspieranymi przez Rosję separatystami. Nasi rodacy deklarowali, że mogą nawet sprzątać ulice w Polsce w zamian za zapewnienie im bezpieczeństwa:

„My, Polacy z Mariupola, nie mamy wygórowanych wymagań, jesteśmy gotowi pracować społecznie za bezpieczny dach nad głową i sprzątać ulice w razie potrzeby na terenie naszej historycznej Ojczyzny – piszą przedstawiciele Polsko – Ukraińskiego Stowarzyszenia Kulturalnego w liście do Ewy Kopacz. – Słuchając zapewnień, że Polska jest gotowa przyjąć setki uchodźców-Muzułmanów, ubolewamy, że dla nas – katolików, potomków represjonowanych Polaków, dzieci i wnuków przymusem wywiezionych przez NKWD z Podola i terenów byłej II RP na Donbas polskich żołnierzy, nauczycieli, urzędników, nie ma miejsca w naszej historycznej Ojczyźnie”.

Nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób premier ustosunkuje się do listu. Wątpliwe jednak, aby podjęto działania zakrojone na szeroką skalę, aby pomóc naszym rodakom. Świadczy o tym chociażby fakt, iż na początku roku rząd sprowadził z ogarniętego konfliktem Donbasu zaledwie 178 osób. Tymczasem osoby związane z organizacjami kresowymi już dawno mówiły o tym, jakie kroki należy podjąć:

-Trzeba jak najprędzej przyznać naszym rodakom z Donbasu Karty Polaka i sprowadzić ich do kraju. Tymczasem obecny rząd chwali się ewakuacją garstki ludzi co, jak to powiedział minister Schetyna, uznaje za „wielkie wyzwanie” – mówił już w marcu Krzysztof Grzelczyk, były wojewoda dolnośląski.

Na tym samym spotkaniu Jerzy Rudnicki, prezes Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej, mówił że na Ukrainie może mieszkać nawet dwa miliony osób pochodzenia polskiego. Obaj prelegeni szacowali, że w samym Donbasie może żyć nawet 10 tysięcy Polaków. Pisaliśmy o tymtutaj.

Grzelczyk działania rządu ocenia jednoznacznie:

-Choćby z tego powodu należy pozbawić Platformę możliwości sprawowania rządów w Polsce – powiedział nam.

Na przeszkodzie w sprowadzeniu naszych rodaków ze wschodu stoją między innymi procedury przy wydawaniu Karty Polaka. Aby otrzymać ten dokument, należy wykazać swoje związki z Polską, udowodnić znajomość języka, a także powołać się na pochodzenie rodziny. W 2008 roku, gdy Karta Polaka była wprowadzana, spełnienie tego typu wymagań nie stanowiło większego problemu. Jednak osobom żyjącym na terenie ogarniętym konfliktem zbrojnym trudno teraz im sprostać. A to właśnie Karta Polaka upoważnia między innymi do ubiegania się o darmową wizę do Polski. Oczywiście, istnieją też inne sposoby na sprowadzenie do kraju naszych rodaków zza wschodniej granicy. Przede wszystkim jednak w obozie rządzącym nikt nie przejawia woli, aby tego dokonać.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ