Schetyna kontra Siemoniak – zwycięzca może być tylko jeden. Co to oznacza dla Dolnego Śląska i Wrocławia?

grzesio2.jpg

Mamy to nieszczęście, że nasze województwo, a zwłaszcza jego stolicę, powszechnie uważa się za bastion Platformy Obywatelskiej. Jest w tym niestety sporo prawdy, nawet teraz, kiedy skrót nazwy tej partii rozszyfrowywany jest jako Platforma Oszustów, czy Partia Obciachu.

Wrocławianie w mniejszym stopniu niż inni Polacy wyciągnęli wnioski z niszczących nasz kraj rządów partii Tuska i Kopacz. O tym, jakie oblicze PO będzie miała po wyborach swojego lidera, zdecydują w dużej mierze właśnie Dolnoślązacy. A dokładniej, główni konkurenci w tych wyborczych zapasach.

Faworytem jest wrocławski polityk (chwilowo na poselskim zesłaniu w Kielcach) Grzegorz Schetyna, a jego rywalem wałbrzyski poseł Tomasz Siemoniak. Zatem to tutaj rozstrzygnie się ta walka. W tego typu bojach bardziej doświadczony jest niewątpliwie były szef MSZ. Ma za sobą też liczne struktury partyjne w terenie. Nie da się tego powiedzieć o Siemoniaku, który dotąd był głównie urzędnikiem, a nie działaczem partyjnym. Poparcie, jakiego udzieliła mu rozhisteryzowana Ewa Kopacz, czy równie mało lotna Joanna Mucha, zbyt mocne się nie wydaje. Trzeci kandydat nie jest chyba przez nikogo traktowany zbyt poważnie. Można zatem przyjąć, że przyszły szef Platformy jest już znany – and the winner is… Grzegorz Zniszczę Cię Schetyna.

A skoro znany jest pod takim właśnie pseudonimem, to wielu działaczy PO (i nie tylko oni) ma powody do niepokoju. Powodów jest wiele. W sposób naturalny nastąpi wymiana ekipy w kierownictwie partii i podział wpływów. Odsunięci na boczny tor będą ludzie Donalda Tuska. Natomiast znacznie silniejsze będą akcenty dolnośląskie. To tutaj Schetyna przegrał walkę o stanowisko partyjnego barona z Jackiem Protasiewiczem.

Skutkiem tego była marginalizacja ludzi Schetyny w spółkach (dzisiaj to już nie ma znaczenia), w samorządzie województwa, czy też na listach wyborczych do Sejmu. Zmiana przywództwa będzie oznaczała, że na listach wyborczych za trzy i cztery lata w odwecie pojawią się ci, których teraz w Platformie sekowano. Ale nikt nie będzie czekał kilku lat, zmiany będą oczekiwane od zaraz. Na pewno takie próby będą podejmowane w samorządach różnych szczebli, gdzie Platforma ma jeszcze spore wpływy. Sądzę, że przetasowania nastąpią. Mimo że na Dolnym Śląsku frukta rozdawał Protasiewicz, to przerzucenie lojalności na nowego szefa, dla ludzi generalnie pozbawionych kręgosłupa, nie powinno stanowić problemu. Np. niektórzy radni Sejmiku do Platformy przeszli z PiS-u, więc zmiana frakcji partyjnej tym bardziej nie będzie dla nich wyzwaniem. A najlepszym przykładem lekkiego stosunku do wartości takich jak lojalność jest Protasiewicz, który wcześniejszą karierę w polityce zawdzięczał właśnie Schetynie.

Osobne zagadnienie, to sytuacja Wrocławia pod rządami prezydenta Rafała Dutkiewicza. Ten nadal bezpartyjny polityk wywodzi się z dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego, z list którego kandydował bezskutecznie do Sejmu. Potem związał się z Platformą. Otwarcie wspierał Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich oraz wrocławskich polityków PO w wyborach parlamentarnych. Przez lata łączyła go przynajmniej polityczna przyjaźń ze Schetyną i Protasiewiczem. Po konflikcie w PO postawił na tego ostatniego. Razem tworzyli wspólne listy w 2014 roku w wyborach do sejmiku dolnośląskiego i Rady Miejskiej Wrocławia. Od roku deklaruje zamiar wstąpienia w szeregi Platformy, ale jak dotąd tego nie zrobił.

Kilka dni temu po raz kolejny zapowiedział taki ruch, ale tym razem warunkowo – o ile walkę o przywództwo w partii wygra Siemoniak. Jak wskazałem wyżej, większe szanse na zwycięstwo ma Schetyna i Dutkiewicz znowu poczuje się zwolniony ze składanych deklaracji. Bo tak naprawdę, mimo wieloletnich ścisłych związków z Platformą, kapitał polityczny zbija na rzekomej apartyjności i stan ten chciałby utrzymać. Ale co zrobi Dutkiewicz, jeśli wbrew znakom na niebie i ziemi, wygra Siemoniak?

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ