Wrocławski Marsz Równości zgromadził ok. 400 osób. Skandowano m.in. „Wrocław wolny od nienawiści!”

zdjecie0913.jpg

**Maciej Rajfur przeszedł fragment Wrocławskiego Marszu Równości przeciwko rzekomej dyskryminacji, mowy nienawiści, homofobi i ksenofobi. Chodziło też o propagowanie tolerancji i różnorodności w polskim społeczeństwie. Pod tęczowym sztandarem kroczyło ok. 400 osób. Prezentujemy spostrzeżenia dziennikarza tygodnika „Gość Niedzielny”, który postanowił opisać swój udział w tęczowej manifestacji.**

>Ulicami Wrocławia przeszedł Marsz Równości. Generalnie tęczowo, ale jeden obrazek, po prostu czarno-biały, utkwił mi w pamięci.

>Kilkaset osób uczestniczyło w pochodzie mającym zwrócić uwagę na problemy, jakie dotyczą osób LGBTQ – na dyskryminację, mowę nienawiści, homofobię i ksenofobię. Chodziło też o propagowanie tolerancji i różnorodności w polskim społeczeństwie.

>Przeszedłem się razem z nimi. Fakt, nie byłem pełnoprawnym członkiem. Nie miałem gwizdka, tęczowej flagi ani żadnego transparentu. Chociaż… moje buty w kolorach niebieskim i żółtym nawiązywały do wielobarwnej konwencji marszu (aż tak bardzo się więc nie wyróżniałem).

>Podczas krótkiego spaceru z tłumem starałem się przeczytać wszystkie napisy na transparentach. „Dialog grozi zrozumieniem”, „Open your mind”, „Świeckie państwo”, „Stop propagandzie heteroseksualnej”, „Już nie w domu po kryjomu”, „Każdy inny, wszyscy równi”, „Miłość nie ma płci”, „Prawa człowieka, nie światopogląd” (galeria zdjęć TUTAJ).

>Tego się nie spodziewałem, ale dwa przypadki mnie poruszyły i z nimi zgadzam się stuprocentowo. „Wszystkie rodziny są równe” oraz „Love is all you need”. Oczywiście, moje rozumienie rodziny zapewne jest nieco inne niż dumnie dziś maszerujących wrocławian. Można je zamknąć w znanej rymowance: „Chłopak i dziewczyna to normalna rodzina”.

>Co do miłości, która jest wszystkim, czego człowiek potrzebuje – pełna zgoda… bo to Bóg jest miłością! Może to dziwne, że uświadomiłem sobie to kolejny raz w życiu na Marszu Równości, który, co tu dużo mówić, katolikowi jest zupełnie nie po drodze.

>Nie zachęcam w tym miejscu do wspierania tęczowej inicjatywy, która, wedle przysłowia, przygania garnkowi, a sama smoli. Ale zachęcam do całodobowej ewangelizacji swoją postawą i krzewienia Bożego miłosierdzia (o ironio: już nie w domu po kryjomu!). Sądzenie zostawmy Bogu. Nawet potężny archanioł Michał, walcząc z szatanem, nie odważył się go osądzić ani rzucić bluźnierczego wyroku!

>Aha, wracając do czarno-białego obrazka, który utkwił mi w pamięci…

Dokończenie felietonu na stronie: http://wroclaw.gosc.pl/doc/2740126.Marsz-Rownosci-jednak-czarnobialy

Dziennikarz stworzył także galerię zdjęć, w której przedstawił transparenty, z którymi dumnie kroczyli przez miasto zwolennicy związków partnerskich, multi-kulti i teorii gender. Fotografie można znaleźć pod linkiem:

http://wroclaw.gosc.pl/gal/spis/2740512.Teczowy-pochod-na-transparentach

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ