Zasiedziała władza staje się leniwa. Nawet Zdrojewski jest za ograniczeniem kadencji w samorządach. Nie wiadomo, co sądzi na ten temat Dutkiewicz, bo nie raczył nam odpowiedzieć

zasiedziala.png

Ograniczenie liczby kadencji dla wójtów, burmistrzów, prezydentów i marszałków to wspólny projekt Prawa i Sprawiedliwości oraz ruchu Kukiz’15. Co na temat tego pomysłu sądzą dolnośląscy politycy? Wśród działaczy, z którymi rozmawialiśmy, panuje niespotykana zgoda. Prezentujemy wypowiedzi Waldemara Bednarza, Czesława Cyrula, Krystiana Mieszkały i Bogdana Zdrojewskiego.

Zaprezentowany przed kilkoma dniami projekt zmian zapewne nie spodobał się politykom, którzy od kilkunastu lat piastują urzędy w jednostkach samorządowych. Na czym mają polegać zmiany? Od kolejnych wyborów, które odbędą się pod koniec 2008 roku, kadencje wójtów, burmistrzów, prezydentów i marszałków zostaną wydłużone do pięciu lat. Ponadto, będą mogli oni zostać wybrani jedynie dwa razy z rzędu. Zmiany nie oznaczają jednak zakazu startu dla obecnych samorządowców. Dlatego też w wyborach będzie mógł wziąć udział na przykład Rafał Dutkiewicz, od 2002 roku piastujący urząd prezydenta Wrocławia.

Czesław Cyrul (SLD): Więcej świeżego powietrza

-Jestem zdecydowanie za ograniczeniem do dwóch kadencji piastowania funkcji przez wójtów, burmistrzów i prezydentów. Władza przez kilka kadencji nierzadko doprowadza do wielu patologii, pozawala umocnić się wokół lokalnej władzy dominujących grup politycznych. Uzyskawszy dostęp do środków publicznych, wpływa na centra medialne – na przykład poprzez zamieszczanie płatnych ogłoszeń. Tym samym zyskują poklask lokalnych mediów, lub wręcz go wymuszają. Poprzez to zyskują coraz mocniejszą pozycję polityczną i przeobrażają się w trwające latami koterie polityczne – ocenia Czesław Cyrul, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej na Dolnym Śląsku. – Wrocław jest tego przykładem. Raz wybrani samorządowcy starają się zaskarbić ponownie zaufanie wyborców. Często inwestują publiczne pieniądze nie w to co jest potrzebne, ale w to co się wyborcom podoba. Ponownie przywołuję Wrocław i nieszczęsny stadion. Za pomocą permanentnej propagandy utwierdza się w przekonaniu wyborców opinie o zbawczej roli prezydenta czy burmistrza.

Czesław Cyrul zwrócił ponadto uwagę, że rządzenie przez wiele kadencji zabija inicjatywę innych obywateli, a zasiedziała władza staje się leniwa, mało kreatywna i nieskora do podejmowania wyzwań. Dlatego według niego ograniczenie kadencyjności jest konieczne. Przewodniczący SLD zaznacza, że w samorządach zdarza się też wiele sytuacji z pogranicza patologii. Jako przykład podaje liczbę lokalnych festynów i innych tego typu wydarzeń, których wzrost można zaobserwować przed każdymi wyborami. Według działacza SLD liczba kadencji to jednak niejedyny problem:

-Inna sprawą, niedyskutowaną, jest danie zbyt dużej władzy prezydentom, czy burmistrzom. Wybrane rady bywają często bezsilne – ponownie wraca tutaj przykład Wrocławia. Prezydent może bez zgody rady bardzo wiele. Może sprawować swój urząd bez udzielenia mu absolutorium, może rządzić bez zatwierdzenia budżetu. Stało się to za sprawą ustawy o bezpośrednich wyborach wójtów itd. z roku 2001. Wtedy nie zdawano sobie sprawy, że daje się aż tak duże uprawnienia burmistrzom, a małe radom. Czas najwyższy ten problem rozważyć – ocenia Czesław Cyrul. – PO i PSL przez lata nie chciała wprowadzić kadencyjności, bo ich ludzie sprawowali władzę w większości samorządów. Jednak problem narasta i trzeba go rozwiązać, wprowadzić do nich więcej świeżego powietrza.

Bogdan Zdrojewski (PO): Dziesięć lat wystarczy, aby się wykazać

-Kadencje prezydentów czy burmistrzów powinny trwać pięć lat, popieram też ograniczenie ich liczby do dwóch, po sobie następujących. Mam jednak kilka innych zastrzeżeń – powiedział nam Bogdan Zdrojewski, europoseł z Platformy Obywatelskiej, wcześniej minister kultury, a w latach 1990 – 2001 prezydent Wrocławia. – Na przykład to, że prawo nie może działać wstecz. Sądzę także, że start po pięcioletniej przerwie powinien być dopuszczalny.

Według byłego prezydenta Wrocławia, za takim rozwiązaniem stoi wiele korzyści. Wydłużona kadencja pozwoli między innymi na oszczędności przy organizacji wyborów – wydamy mniej pieniędzy na organizację i kampanie. Ponadto, jak twierdzi, urzędnicy nie powinni nadmiernie przyzwyczajać się do jednej władzy. Bogdan Zdrojewski twierdzi przy tym, że dziesięć lat wystarczy, aby wykazać się wieloma przedsięwzięciami.

-Sam planowałem sprawowanie funkcji maksimum do 1998 roku, czyli także maksymalnie dwie kadencje. Zostałem trzy lata dłużej, jedynie ze względu na konieczność sprawnego usunięcia szkód popowodziowych. Nie chciałem tego zadania zostawiać komuś nieprzygotowanemu. Liczył się czas i doświadczenie w pozyskiwaniu środków finansowych – powiedział nam Bogdan Zdrojewski. – Wiem, że Rafał Dutkiewicz ma inny pogląd w tej sprawie. Ma prawo.

Czy zatem Platforma Obywatelska poprze proponowane zmiany? Bogdan Zdrojewski zaznacza, że opinie w jego partii są na ten temat podzielone. Wielu działaczy oczekuje zmian. On sam widzi potrzebę reformy także w regionalnych Izbach obrachunkowych, kolegiach odwoławczych czy też strukturze powiatów. W PO istnieją jednak obawy, że ustawa będzie dla PiS-u narzędziem wyłącznie politycznym i destabilizującym samorząd terytorialny na wszystkich możliwych szczeblach.

Niestety, nie dowiedzieliśmy się, co o pomyśle ograniczenia liczby kadencji sądzi Rafał Dutkiewicz. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi z jego biura prasowego na nasze pytanie.

Waldemar Bednarz (Kukiz’15): Polska potrzebuje uwolnienia energii obywateli

Ruch Kukiz’15 prowadzi prace nad nową ustawą wraz z Prawem i Sprawiedliwością. Nie dziwi więc poparcie dla zmian wyrażone przez Waldemara Bednarza – wrocławskiego polityka, który kandydował między innymi na urząd prezydenta Wrocławia, a w minionych wyborach do sejmu:

-Tak, jestem za ograniczeniem kadencji prezydenta miasta do dwóch, ponieważ Polska potrzebuje uwolnienia energii obywateli. Cztery kadencje prezydentów uważam za patologię polskiej samorządności – tłumaczy Waldemar Bednarz. – W przypadku miast zarządzanych przez kilkanaście lat przez te same osoby występuje efekt „oblężonej twierdzy”. Zamiast zajmować się rozwiązywaniem problemów mieszkańców, prezydenci takich ośrodków, jak na przykład Wrocław, zatrudniają armię osób od marketingu politycznego. Przekonanie takich prezydentów o własnej nieomylności jest bardzo kosztowne dla lokalnych społeczności, ale bardzo korzystne dla miejscowych przedsiębiorców. Absurdalna też jest ich walka z lokalnym środowiskami aktywistów.

Krystian Mieszkała (PiS): Dobry pomysł, ale nie idealny

Co oczywiste, zwolennikiem zmian jest także dr  Krystian Mieszkała – wrocławski radny. Mieszkała zauważa jednak, że pomysł – choć jest zmianą na lepsze – to nie rozwiązuje wszystkich problemów:

-Ograniczenie kadencji prezydentów, burmistrzów, wójtów jest dobrym pomysłem, ale co należy wyraźnie podkreślić: nie jest rozwiązaniem idealnym. Podstawową zaletą tej zmiany będzie „wietrzenie” w samorządach, co bardzo często będzie korzystne dla wyborców. Jednakże limit kadencji nie rozwiązuje podstawowych problemów jakim są patologie występujące w samorządach terytorialnych – tłumaczy Krystian Mieszkała.

Co proponuje?

-Powinniśmy jednocześnie zadbać o merytoryczne oraz etyczne wykształcenie kadr zarządzających samorządami. Ponadto bardzo ważny jest udział lokalnej społeczności w życiu publicznym bo to pozwala świadomie oddać głos na „najlepszego” kandydata. Często brak wiedzy powoduje, że ulegamy manipulacji i głosujemy na niewłaściwe osoby.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ