Likwidacja szkoły za plecami rodziców? Nie ma na to zgody, jest protest

protest2.jpg

Ponad sto osób wzięło udział w spotkaniu przeciw likwidacji Szkoły Podstawowej nr 107 we Wrocławiu. Miasto chce przenieść uczniów do innej szkoły przy ulicy Górnickiego. Na to jednak nie ma zgody rodziców.

O zamiarze likwidacji podstawówki rodzice dowiedzieli się z „Gościa Niedzielnego”. Tygodnik opublikował artykuł o rekrutacji uczniów do szkoły salezjańskiej, która ma działać w miejscu SP nr 107.

-Przyszliśmy tu, bo sprzeciwiamy się likwidacji naszej szkoły. Od września nasze dzieci mają uczyć się w budynku przy ulicy Górnickiego. To potężny moloch. Nie wyobrażamy sobie, aby dzieci chodziły do tak dużej szkoły. Do „stosiódemki” chodziła cała nasza rodzina – argumentują rodzice.

Wcześniej pojawiły się nieoficjalne informacje, że placówka zostanie przeniesiona na ulicę Świętokrzyską. Parę dni temu rodzice dowiedzieli się z mediów, że uczniowie będą uczęszczać do szkoły przy ul. Górnickiego.

-Z prasy dowiedzieliśmy się, że salezjanie zajmą nasz budynek. Ma on być dzierżawiony na rok. Co dalej? Później zostanie prywatną szkołą? – pytają rodzice.

O przenosinach nie chcą słyszeć też dzieci, które mają łzy w oczach na wieść o likwidacji podstawówki. Aby wyjaśnić całą sprawę w sali gimnastycznej zorganizowano spotkanie, na które zaproszono rodziców, radnych, polityków i władze kuratorium.

-Dobrą decyzją dla państwa dzieci byłoby przeniesienie siedziby szkoły nr 107 do wyremontowanego budynku przy ulicy Górnickiego. Tamta placówka jest zaprojektowana dla 900 dzieci. Będzie tam bardzo nowoczesna baza sportowa, która powstanie w 2017 roku, basen i parking. Na tę decyzję wpłynął fakt, że przyszły rok szkolny będzie niezwykle trudny. Nie będzie naboru do klas pierwszych – uzasadniał Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego we Wrocławiu. Na decyzję władz wpłynął również fakt, że w okolicy znajduje się, aż pięć podstawówek. Od nowego roku w podstawówce przy ulicy Prusa będzie też mniej dzieci. Przeniesienie uczniów na ulicę Górnickiego ma poprawić ich warunki. Na to jednak nie godzą się rodzice.

-Proponują nam państwo przeniesienie naszych dzieci z małej, kameralnej i bezpiecznej szkoły do molocha – kołchozu. Nauka to bardzo ważny okres w życiu dziecka i nie zgodzę się z tym, że to usługa, którą państwo nam dajecie – przekonywała Aneta Buraczewska, jedna z matek.

Na spotkaniu dyskutowano też o niżu demograficznym we Wrocławiu, problemach edukacji i sensie dowożenia dzieci na lekcję wuefu do placówki przy ulicy Świętokrzyskiej. Rodziców poparli poseł Michał Jaros (PO) i radni Rafał Czepil, Robert Pieńkowski, Krystian Mieszkała (PiS). W dyskusji nie zabrali głosu salezjanie, których prawdopodobnie nie zaproszono na spotkanie.

-Drodzy rodzice! Decyzja będzie taka, jaką podejmie Rafał Dutkiewicz, bo jego klub liczy najwięcej radnych w radzie miejskiej. Oni ostatecznie zdecydują, choć przyznam, że argumentów przeciwko likwidacji podstawówki jest bardzo dużo – podsumował jeden z radnych.

Na koniec Jarosław Delewski zapewnił, że na najbliższej sesji rady miejskiej nie zapadnie decyzja w sprawie szkoły. Nadal mają być prowadzone rozmowy w mniejszym gronie rodziców i bez udziału mediów. Z dziennikarzami nie chce rozmawiać też dyrekcja szkoły. Rodzice pytali również o to, na jakiej podstawie salezjanie prowadzą rekrutację, ale nikt z urzędników nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ