Tolerancja i patriotyzm według lewicy: żąda zakazania Marszu Patriotów. Nazywa go brunatną falą przepełnioną mową nienawiści, agresją i zaściankowością

img_1113.JPG

**Przedstawiciele Zjednoczonej Lewicy, Nowoczesnej Ryszarda Petru i Partii Razem apeluję do prezydenta Dutkiewicza, aby nie wyraził zgody na organizację Marszu Patriotów zaplanowanego we Wrocławiu na 11 listopada, w Święto Niepodległości. Swoje obawy uzasadniają potencjalna agresją słowną i przemocą fizyczną maszerujących.**

>-Nieczęsto się zdarza, że przedstawiciele kilku partii politycznych zbierają się w jednym celu. Nas tutaj połączyła otwartość, tolerancja i sprzeciw wobec mowie nienawiści i rasizmu. Wspólnie apelujemy dzisiaj do prezydenta Dutkiewicza, żeby nie wydawał zgody na marsz organizowany przez Narodowe Odrodzenie Polski. Sprzeciwiamy się wzbierającej we Wrocławiu brunatnej fali – mówi Bartłomiej Ciążyński ze Zjednoczonej Lewicy.

Swój apel uzasadnia faktem, ze władza samorządowa na mocy ustawy Prawo o zgromadzeniach ma możliwość odmówienia zgody, jeśli zachodzi zagrożenie dla życia, zdrowia i mienia lub zachodzi podejrzenie, że podczas manifestacji będzie łamane prawo karne.

>-Takie prawdopodobieństwo jest wysoce uzasadnione. Jeżeli ci sami nacjonaliści zaatakowani niegdyś mieszkańców squatu Wagenburg, to jest wysoce prawdopodobne, że będą naruszać mienie i występować przeciwko zdrowiu i życiu mieszkańców. Raptem kilka tygodni temu narodowcy na swoich transparentach nieśli hasło: „Islamiści to pedofile”. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że znów dopuszczą się popełnienia przestępstwa znieważenia grup ludności – przekonuje Ciążyński.

Jego zdaniem brunatna fala wzbiera we Wrocławiu, ponieważ nie przeciwstawia się jej władza np. samorządowa.

>-Dlatego mówię: panie prezydencie, odwagi! Prosimy o zakaz albo znaczące ograniczenie marszu, ponieważ ma pan do tego uprawnienia. Mówimy, że Wrocław to miasto spotkań. Nie chcielibyśmy, aby Wrocław był kojarzony z miastem spotkań neofaszystowskiej, skrajnej prawicy – zakończył przedstawiciel Zjednoczonej Lewicy.

Do tych poglądów przychyla się Krzysztof Mieszkowski, reprezentujący Nowoczesną Ryszarda Petru, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu.

>-Wszyscy odpowiedzialni ludzie, mieszkający w Polsce, ale także ci, którzy aspirują do najwyższych stanowisk, powinni się zdecydowanie przeciwstawić mowie nienawiści. Język nienawiści jest równie groźny jak bieda. Musimy o tym pamiętać, że obywatele polscy mają prawo żyć w różnorodności. Najwyższy czas, żeby tej mowie nienawiści, temu strasznemu rasizmowi, który wychodzi od  Jarosława Kaczyńskiego, jego ugrupowania i tych, którzy organizują marsze 11 listopada. Najlepszym przykładem takiej mowy nienawiści i agresji jest zachowanie wobec Olgi Tokarczuk. To jest po prostu nienormalne. Żyjemy w XXI wieku, w środku Europy i mam taki apel: spróbujmy kierować się kryteriami europejskimi. Nie tymi, które są zaściankowe i wynikają z jakiegoś poniżenia własnych wartości – mówi Krzysztof Mieszkowski.

Podkreśla, że 11 listopada do święto radości, bo odzyskaliśmy niepodległość i nie chce on się mocować z ludźmi, którzy używają „prymitywnych słów i swojej fizycznej siły”.

>-Najważniejszą dzisiaj mową, jaką powinniśmy uprawiać, to mowa dialogu. Jeżeli o tym zapomnimy, Polska będzie jeszcze bardziej podzielona i stoczy się w jakąś zdemoralizowaną rzeczywistość – oświadczył Mieszkowski.
 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ