Rozwijać firmy z kapitałem polskim

Mateusz Moriwiecki 3.jpg

Czy Plan Morawieckiego może nas wypchnąć z pułapki średniego dochodu przed uderzeniem gilotyny – zastanawia się Gazeta Bankowa.

Czy Plan Morawieckiego może nas wypchnąć z pułapki średniego dochodu przed uderzeniem gilotyny – zastanawia się Gazeta Bankowa.

Na różnych forach i w różnych dyskusjach, gdzie wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki przedstawiał zręby swojego planu, pojęcie „pułapki średniego dochodu” nie zawsze padało. Z zestawu problemów, które stoją przed polską gospodarką oraz zestawu instrumentów gospodarczych, finansowych i instytucjonalnych środowiska przedsiębiorców, czy też związkowców, wybierały te, które najlepiej im pasują bądź zgłaszały własne postulaty. W każdym razie dobrze, że te spotkania się odbyły.

Nowe miejsca pracy

W ramach programu rozwoju duży nacisk kładziony jest na miejsca pracy. Na to, by – jak mówił Morawiecki – „polskie firmy tworzyły coraz większą wartość dodaną, żeby wzmacniać polski eksport, właśnie po to, by wartość dodana firm tworzyła miejsca pracy, i to lepiej płatne, bo jeśli firmy osiągają wyższe marże na sprzedaży swoich produktów, to jednocześnie mogą więcej zapłacić swoim pracownikom”. Jest to warunek konieczny, by Polska nie ugrzęzła właśnie w pułapce średniego dochodu.

Szybki rozwój

Jedynie 10 proc. z krajów osiągających szybki, na pewnym poziomie, wzrost gospodarczy, może się dostać do elity o najwyższym dochodzie. Wynika to z prostego faktu, że duże przyrosty produkcji są łatwiej osiągalne, gdy baza wyjściowa jest niska. Później jest już tylko gorzej: znika łatwa możliwość konkurowania tanią siłą roboczą i uzyskiwania wartości dodanej z przesunięcia siły roboczej z niewydajnych sektorów do tych wyposażonych niedawno w relatywnie nowe technologie.

Niektórzy ekonomiści uważają, że tania siła robocza sama w sobie jest pułapką, bo nie zmusza przedsiębiorców do szukania nowych rozwiązań i zwiększenia innowacyjności. W każdym razie czynniki, które odpowiadają za pułapkę to niska innowacyjność i niewłaściwy system edukacji oraz dwa, które należą bardziej do sfery politycznej: obecność szarej strefy w gospodarce oraz rozwarstwienie dochodów.

Wzrost innowacyjności

Ucieczka z pułapki może być więc ułatwiona przez wzrost innowacyjności, o ile spowoduje ona wzrost eksportu netto. Innowacyjność, pojęcie obracane na wszystkie strony, jest generowaniem innowacji tak, by możliwe było zdobywanie rynków zagranicznych.

Innowacyjność produktowa Polski lokuje nas na bardzo dalekim miejscu w świecie (72. miejsce na 144 kraje), przy czym niektóre czynniki, jak wydatki na badania i rozwój plasują nas na 98. miejscu, wpływ rządowych zamówień na produkty zaawansowane technologicznie na 89. Trudno to nazwać inaczej, niż dramatem. Słabo wygląda współpraca uczelni i przemysłu, dostępność naukowców i inżynierów, ochrona własności intelektualnej oraz zdolność do innowacji. Liderem we wszystkich kategoriach jest Szwajcaria, chociaż niekiedy pojawia się też Finlandia (na przykład we współpracy uczelni i przemysłu). W obszarze innowacji procesowych jest nieco lepiej, bo Polska może zajmować tu 48. pozycję.

Inwestycje

„W Polsce od dwudziestu paru lat inwestycje stanowią 19-20 proc. w PKB, w Czechach jest to 25 proc. I to jest to, do czego powinniśmy dążyć: zwiększyć udział inwestycji w PKB, to jest pierwszy element naszego planu gospodarczego” – mówił Morawiecki.

Zapowiedział, że za parę miesięcy będzie gotowa ambitna ustawa proinwestycyjna. Jego zdaniem nasz rozwój był dotychczas rozwojem zależnym – 2/3 eksportu to eksport z firm zagranicznych, a trzeba dążyć do zmiany proporcji na 1/5: 80 proc. eksportu z firm z kapitałem polskim, 20 proc. z zagranicznym.

„Chciałbym, aby rozwijały się przede wszystkim firmy z kapitałem polskim, aby było więcej polskiej gospodarki w polskiej gospodarce” – mówił.

Pięć filarów rozwoju

Według wicepremiera wzrost gospodarczy w Polsce należy oprzeć na pięciu filarach: pierwszy z nich to reindustrializacja, rozumiana jako tworzenie warunków dla nowoczesnych przemysłów, promowanie tych, które dają najwyższą wartość dodaną. Wicepremier określił je jako neoinwestycje przemysłu „wysycone” wiedzą. Drugi filar to „uproszczenia i ułatwienia proceduralne dla biznesu” wypracowywane w dialogu – wspólnie z nim. „Moim absolutnie nadrzędnym imperatywem jest, aby pomagać polskim przedsiębiorcom” – zadeklarował. Zapowiedział też przeciwdziałanie biurokracji:

„Będziemy walić w ten biurokratyczny mur”. Trzeci paradygmat rozwoju to „inwestowanie w innowacje”. Stąd powołanie międzyresortowej Rady ds. Innowacyjności, a także zapowiedź zwiększenia nakładów na badania i rozwój (B+R) z 0,8 proc. PKB do 1,7 proc. PKB, a może nawet do 2 proc. „To nasza aspiracja” – podkreślił. „Ta droga, którą jechaliśmy przez 25 lat, wyczerpała się. Nie możemy bazować tylko na niskich kosztach pracy”.

Kolejne dwa filary to „zwiększenie dostępności do kapitału i inwestycje z wszystkich możliwych środków – własnych i funduszy strukturalnych oraz promocja eksportu i ekspansja na zagranicznych rynkach”. Dlatego pytanie np. Pawła Widela, prezesa Związku Pracodawców Motoryzacji i Artykułów Przemysłowych: „Czy jest szansa, aby Polska była ambasadorem branży moto w Unii Europejskiej?” doczekało się odpowiedzi, że branża motoryzacyjna jest „sektorem kluczowym”.

Gazeta Bankowa

Skróty i śródtytuły od redakcji

Janusz Wolniak

źródło: http://nowa.gazetaobywatelska.info/materials/56fa4b581a806b3c23456da0

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ