Co 5 minut ginie za wiarę jeden chrześcijanin – przedstawiamy liczby, które nie kłamią.

zdjecie.jpg

Z powodu blokady informacyjnej w tym temacie nie zdajemy sobie sprawy, że co 5 minut ginie za wiarę jeden chrześcijanin. Współcześnie w 116 krajach dochodzi do prześladowań i dyskryminacji chrześcijan. Oznacza to, że w co drugim kraju świata łamane jest dzisiaj podstawowe prawo człowieka do wolności religijnej.

W mediach mówi się o tym tylko podczas spektakularnych wydarzeń, czyli jednostkowych akcji, np. takiej, która miała miejsce niedawno w Pakistanie. W samobójczym zamachu w Lahore w niedzielę wielkanocną śmierć poniosło 70 osób, a około 300 zostało rannych. Rzecznik frakcji talibów Ehsanullah Ehsan bez ogródek oświadczył, że celem zamachu była chrześcijańska mniejszość.

Od początku istnienia chrześcijaństwa życie za Chrystusa oddało ponad 70 milionów ludzi. Z każdym rokiem liczba męczenników rosła, a swoje apogeum osiągnęła w XX wieku, w którym za wiarę zabito ponad… 45 mln chrześcijan! Żaden inny czas w historii Kościoła nie dał tylu męczenników, co ostatnie stulecie.

 Każdego roku statystyka zwiększa się o ponad 100 tys. zamordowanych, a jedynym motywem odebrania im życia jest wiara w Chrystusa i to, że nie chcą się jej wyprzeć. Trzeba też podkreślić: duża część z tych 100 tys. ma przed śmiercią możliwość wyboru. Jest im stawiane konkretne pytanie. Wystarczy wtedy powiedzieć: „Nie jestem chrześcijaninem” i żyć dalej. A jednak nie wyobrażają sobie tego uczynić – opowiada ks. Rafał Cyfka z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (Kirche im Not).

Dodaje przy tym, że chrześcijanie z Bliskiego Wschodu nazywają nas chrześcijaństwem kanapowym. Dlaczego? Im odbierane są domy. Zostają wygnani ze swojej ojczyzny, skazywani na tułaczkę, zamykani w więzieniu, torturowani, a nawet skazywani na śmierć. A u nas? W swojej wygodzie wyznawanej wiary zaczynamy targować się z Panem Bogiem o przykazania…

Nie da się ukryć, że obecnie o tym problemie mówi się zbyt mało, patrząc na jego skalę. Międzynarodowe organizacje lekceważą go, nie pomagając realnie społecznościom chrześcijańskim. Z drugiej strony w świecie Zachodu rozsiewa się propagandę tolerancji, szacunku, poszanowania praw człowieka. Dlaczego zaraz propagandę? Bo stosuje się ją do wybranych regionów świata. Po zamachach terrorystycznych w Paryżu czy ostatnio w Brukseli cała Europa solidaryzowała się z ofiarami islamskich fundamentalistów, hucznie rozgłaszając o podjęciu różnorodnych kroków zapobiegawczych, będąc jednocześnie kompletnie nieczułym na tragiczny los wyznawców Chrystusa np. na Bliskim Wschodzie.

We współczesnym świecie prawie 500 mln wyznawców Chrystusa żyje w ciągłej obawie, że w każdej chwili mogą stracić dach nad głową, mogą zostać wypędzeni z miasta i ojczyzny, być poddawani wyrafinowanym torturom i zamknięci w więzieniach, jeśli nie wyprą się Jezusa. 500 milionów, czyli jedna czwarta wszystkich chrześcijan na świecie! – oświadczył ks. Cyfka.

Wniosek jest więc zatrważający: chrześcijaństwo to dzisiaj najbardziej prześladowana religia świata, a chrześcijanie są najbardziej znienawidzonym społeczeństwem na świecie. Czy do nas takie informacje docierają? Czy może serwuje nam się na co dzień tzw. tematy zastępcze, przejaskrawione, z akcentami położonymi w miejscach nieistotnych?

W Sudanie przed podziałem, czyli przed 9 lipca 2011 roku, bardzo często dochodziło do przypadków krzyżowania chrześcijan, mimo że oficjalnie jest to zabronione. Do dzisiaj nie tylko tam, ale także w Syrii czy Iraku na terenach Państwa Islamskiego zdarza się taka forma prześladowań. Jeszcze niedawno, bo 4 marca islamiści zaatakowali katolicki klasztor w Jemenie i zabili bezkarnie cztery siostry -misjonarki miłości. Ks. Tom Uzhunnalil, salezjanin, został wzięty do niewoli i jest torturowany. Porywacze mieli plany, aby ukrzyżować go w Wielki Piątek. W mediach pojawią się spekulacje, ponieważ jego los pozostaje wciąż nieznany.

To pokazuje, że dialog z islamem jest specyficzny, niejednokrotnie niemożliwy. Muzułmanie w Polsce mówią o islamie jak o religii dialogu, tolerancji, poszanowania i miłości.

 A my widzimy, jak wygląda ta miłość na Bliskim Wschodzie nie tylko w wykonaniu dżihadystów, ale choćby w wykonaniu Arabii Saudyjskiej czy Bractwa Muzułmańskiego, z którymi europejskie ośrodki niejednokrotnie się identyfikują. Islam jest groźny, zwłaszcza jego fundamentalistyczna wersja, mówiąca o dżihadzie. To pokazują przykłady Syrii oraz Iraku. Uwaga, dialogu nie da się prowadzić również z takimi krajami, jak Arabia Saudyjska, gdzie obowiązuje koraniczne prawo szariatu. Spróbujmy pojechać do Arabii z krzyżykiem na szyi… Po prostu nas nie wpuszczą – stwierdza ks. Rafał Cyfka.

Warto powtórzyć słowa ks. Douglasa Al-Baziego. „Nie każdy muzułmanin jest terrorystą, ale każdy terrorysta jest muzułmaninem”. Istnieją także przypadki, gdy muzułmanie bronią chrześcijan. Czy wszyscy wyznawcy islamu chcą zatem, żeby wyznawcy Chrystusa zniknęli z Bliskiego Wschodu? Nie. Trzeba więc pokazywać tę drugą, mniej popularną stronę. Uwaga, muzułmanie naprawdę oddają życie za chrześcijan, bronią ich w swoich domach, bronią kościołów, klasztorów, chronią siostry zakonne przed gwałtem itp. Bo są pozytywnie zaszokowani świadectwem ich życia.

W roku 2012 w Sudanie Północnym, w kraju, w którym za odejście od islamu i przyjęcie chrześcijaństwa grozi kara śmierci, nie tylko zapisana literą prawa, ale często wykonywana, 6 milionów dorosłych muzułmanów przyjęło chrzest – kwituje pracownik Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Ten ostatni fakt pokazuje, że kluczową rolę  w religijnym konflikcie odgrywa wiarygodne świadectwo w postaci życia według słów Jezusa Chrystusa.

h

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ