„Gazeta Wyborcza” pozwana przez Messiego

hqdefault.jpg

Światem wstrząsnęła afera „Panama Papers”. Z kancelarii prawniczej w Panamie wypłynęło 11 milionów dokumentów, które mają kompromitować byłe i obecne głowy państw, znane światowe osobistości. Jedną z osób, która za rzekome oszustwa podatkowe miała pojawić się w publikacjach jest Lionel Messi, argentyński piłkarz występujący na pozycji napastnika w hiszpańskim klubie FC Barcelona. Zapowiedział pozwy przeciwko publikacjom, które stawiają go w złym świetle. Pozwana ma być m.in. „Gazeta Wyborcza”.

O decyzji gwiazdora Barcelony, a także jego ojca poinformowały hiszpańskie media: „Sport” i „El Mundo Deportivo”. Do sądu zdecydowali się podać reporterów „Süddeutsche Zeitung”. Niemiecka gazeta poinformowała, że otrzymała z anonimowego źródła 11,5 mln dokumentów dotyczących 214 tys. firm. Dane obejmują okres od 1977 roku do grudnia 2015. Redakcja analizowała je wraz z Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych, do którego należy m.in. BBC, „The Guardian”, „Le Monde”, a także „Gazeta Wyborcza”.

Według ustaleń piłkarz Lionel Messi miał być jedną z osób korzystających z usług panamskiej kancelarii prawnej Mossack Fonseca, z której wyciekły dokumenty. Wyniki śledztwa zostały opublikowane w mediach należących do Konsorcjum.

To zorganizowana kampania przeciw nam

— bronił się Lionel Messi.

Ojciec piłkarza tłumaczy, że wszystkie jego działania były legalne, a publikacje są kłamstwem.

 

Wszystko to, co napisano o nas, jest kłamstwem. Działamy całkowicie legalnie. Urząd skarbowy w Hiszpanii ma wszystko pod kontrolą od 2013 roku i zawsze płacimy odpowiednie podatki. Wszystkie zarzuty wobec nas o malwersacje finansowe lub pranie pieniędzy są więc nieprawdziwe, a ci, którzy je publicznie stawiają, będą musieli odpowiedzieć za nie przed sądem

 – powiedział ojciec Lionela Messiego 

Co ciekawe dwa lata temu piłkarz razem z ojcem byli podejrzani, że oszukali hiszpańską „skarbówkę” na 4 miliony euro. Malwersacje miały dotyczyć dochodów ze sprzedaży do wizerunku gwiazdy Barcelony. Messi zapewniał, że nic nie wiedział o malwersacjach i nie chciał zeznawać, chociaż dobrowolnie wpłacił na konto fiskusa 5 mln euro.

fot: youtube.pl

źródło: wpolityce.pl/niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ