Tragedia i farsa

emigranci.jpg

Podczas, gdy w Brukseli muzułmańscy bandyci mordowali przypadkowe ofiary, ich bracia w wierze na granicy grecko-macedońskiej zdecydowanie domagali się otwarcia przejścia.

Agencje nie odnotowały jakiegokolwiek gestu współczucia dla ofiar zamachów. Czy Europejczycy mają być solidarni z tymi, którzy nie potrafią okazać empatii i solidarności?

Żądania, wymagania, szantaż

We wtorek 22 marca koczujący w Idomenii „uchodźcy” usiłowali zorganizować masowy protest głodowy. Niektórzy nie jedli, a inni próbowali sparaliżować dystrybucję żywności.

„Nie będziemy mieć siły, by stąd odejść i umrzemy tutaj” deklarowali histerycznie. Jednak zdecydowana większość muzułmanów sięgnęła po darmowe posiłki.

Także czymś nowym było zablokowanie drogi z Salonik do Macedonii przez blisko 500 młodzieńców zniesmaczonych oczekiwaniem na przejście. Greccy telewidzowie mogli obejrzeć sceny chaosu i bezradności policji, która ostatecznie zrezygnowała z prób otwarcia przejazdu i wytyczyła objazdy.

Po staremu „uchodźcy” blokowali szlak kolejowy. Greckie koleje dostarczyły parę starych wagonów sypialnych, dla wygody „uchodźców” oczywiście. Może w nich znaleźć schronienie 250 osób z 13 tysięcy przebywających obecnie na koczowisku w Idomeni.

Porozumienie z Turcją nie działa

Urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) jak i organizacja „Lekarze bez Granic” zaprotestowały 14 marca przeciwko porozumieniu UE-Turcja. Trudno orzec, co wywołuje protest, bowiem – jak na razie – to porozumienie nie działa. Grecy wyjaśniają, że muszą rozwiązać problemy „prawne i praktyczne”, które nie zostały ujęte w układzie, a poza tym mają za mało urzędników.

Jednak UNHCR już zapowiedziała, że nie będzie przewozić lądujących na plażach „uchodźców” do ośrodków przyjęć , gdyż te zmieniły nazwę na „ośrodki zamknięte”. „Uchodźcy” nie mogą ich opuścić! Skandal!

Śmiać się czy płakać?

Na Węgrzech temat przetrzymywania „uchodźców” pod nadzorem także oburza tzw. „obrońców praw człowieka”. Niejaki Gabor Gyulai z „Komitetu Helsińskiego” z oburzeniem tłumaczył, że spośród 443 ubiegających o azyl w owych ośrodkach ponad 40 procent to Syryjczycy, Afgańczycy i Irakijczycy.

Jednak to wszystko nic wobec ujawnionej troski niejakiej Nadaji Corneliu, zajmującej się pomocą psychiatryczną dla – jak mniemam – dotkniętych traumą „uchodźców”, która oskarżyła personel tychże ośrodków detencyjnych o „nieuczynność”. Jej zdaniem stosowana jest słowna agresja pracowników wobec „uchodźców” i – co uznaję za perłę wśród perełek wyrażającej swe żale – owi pracownicy nie mają przygotowania do pracy psychologicznej z wymagającymi troski muzułmanami.

Myślę, że ten świat jest dziwny. Na jednym kontynencie, jakby w jednym domu, mamy równocześnie tragedię i farsę.

Nieśmiało w polskich mediach pojawia się nowa interpretacja czynów muzułmańskich bandytów, wedle której to kryminaliści, a nie wojownicy Allacha. A przysłany z państwa arabskiego mułła czy imam to jak mniemam herszt bandy?

O tym, że inwazji „uchodźców” na Europę nie można łączyć z falą gwałtów i przemocy, wie już dzięki niestrudzonej narracji „lewactwa” chyba każdy. Ale czy to jest prawda?

autor: Waldemar Antkowiak

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ