Wspomnienie o Władysławie Sergiuszu Kazanowiczu – Dziwne decyzje Zdrojewskiego

wspomnienie.jpg

 
Nie jest możliwe omawianie powojennych dziejów kulturalnych Wrocławia pomijając postać Sergiusza Władysława Kazanowicza. Kim był? Co wniósł swoją działalnością w pierwsze powojenne lata Wrocławia?

Środowisko kulturalne naszego miasta wiele zawdzięcza w latach pionierskich temu ofiarnemu społecznikowi, który już 22 lipca 1945 r. przy ul. Igielnej nr 17 otworzył bibliotekę pod nazwą „Książka na Śląsk”. Był to jego prywatny księgozbiór liczący 4000 woluminów przywieziony z Krakowa. Księgozbiór ten był nieocenioną pomocą dla organizującego się środowiska naukowego Uniwersytetu i Politechniki w naszym mieście.

Pomimo trudności

Już w pierwszym okresie działalności, mimo walącego się podpartego stemplami sufitu, zimna i wilgoci, biblioteka zarejestrowała 300 czytelników by w roku 1950 osiągnąć liczbę 5018 .
Nie było w tym czasie w zrujnowanym Wrocławiu podręczników w księgarniach, więc biblioteka oferowała dzieła naukowe, podręczniki, roczniki czasopism, klasykę literatury polskiej i światowej, które często były wypożyczane bezpłatnie studentom i pracownikom naukowym. Jak wspomina Czesław Ostańkowicz w „Nowych Sygnałach” nr 12 z dnia 25.12.1956 r., do roku 1949 księgozbiór rozrósł się do 80 tys. woluminów.
Naczelnik Wydziału Kultury Województwa Władysław Porejko stwierdza w tych latach: „zgodnie z opinią środowiska artystycznego i naukowego należy Władysława Sergiusza Kazanowicza zaliczyć do zasłużonych pracowników kultury”.
Jednakże nie był on ulubieńcem władz lokalnych. Wiele razy eksmitowano go z zajmowanych lokali i konfiskowano dzieła, które nie były zgodne z aktualną linią polityczną, np. Prousta, Huxleya, Kossak-Szczucką itp.

Złamana umowa

Po roku 1956 atmosfera wokół biblioteki polepszyła się i władze miejskie przydzieliły bibliotece lokal na placu Solnym nr 11, w którym funkcjonowała do śmierci Kazanowicza w 1969 roku. Biblioteka prowadziła ożywioną działalność oświatową i czytelniczą. Kazanowicz był już dobrze znanym społecznikiem w środowisku naukowym i kulturalnym. Pomagał początkującym reżyserom, artystom, muzykom i plastykom.

Przed śmiercią postanowił przekazać swój bogaty księgozbiór, zawierający wiele unikalnych egzemplarzy, wraz z lokalem miastu na własność. Siostra Kazanowicza, Pani Maria Wolna, emerytowana nauczycielka mieszkająca w Krakowie, wykonując wolę brata, podpisała odpowiednią umowę z władzami Wrocławia. Warunkiem umowy było pozostawienie zbioru w tym samym miejscu i pod tą samą nazwą „Książka na Śląsk”.

W niedługim jednak czasie, gdy trwały prace porządkowe pod nowe opracowanie zbioru, władze miasta, łamiąc umowę, zaplanowały w tym miejscu lokal gastronomiczny – miodosytnię. W obronę zasłużonej placówki włączył się Aleksander Małachowski, wówczas publicysta ogólnopolskiego tygodnika „Kultura”. Na łamach nr 24 z roku 1974 pytał: „czy macie już tak wiele tradycji, że wolno wam książki, na których wychowało się pierwsze pokolenie Wrocławia, spakować… wnoszę o uszanowanie pamięci nieżyjącego od pięciu lat wielkiego przyjaciela młodzieży Wrocławia”.

Dziwne decyzje Zdrojewskiego

Wrocław przejął dorobek życia tego niezwykłego bibliotekarza. W dalszej części artykułu Małachowskiego czytamy: „miasto wzbogaciło się o milion złotych. Niełatwo było zapewne emerytce Pani Wolnej, była ona członkiem Szarych Szeregów AK, zrezygnować z tak gigantycznych pieniędzy” .

Do całej sprawy, staraniem bibliotekarzy wrocławskich szczególnie zaś nieżyjącej już pani Elżbiety Mazurkiewiczowej, włączyło się także Towarzystwo Miłośników Wrocławia. Szczególnego poparcia udzielały osoby korzystające z dobrodziejstwa biblioteki w pionierskich latach naszego miasta.

Wreszcie w roku 1977, po ośmiu latach od śmierci Kazanowicza, biblioteka powróciła na swoje miejsce na placu Solnym. Uroczyste otwarcie nastąpiło 4 maja 1977 r., a Pani Maria Wolna dokonała odsłonięcia tablicy pamiątkowej wewnątrz lokalu o którą dopominał się Aleksander Małachowski, pisząc: „należy Mu się marmurowa tablica na placu Solnym”.

Biblioteka otrzymała nazwę „Książka na Śląsk im. Władysława Sergiusza Kazanowicza”. Rychło jednak po tzw. transformacji, za czasów prezydentury kulturoznawcy pana Bogdana Zdrojewskiego, zniknęła z placu Solnego, a wraz nią tablica pamiątkowa.
Wypada tutaj zapytać dzisiejszego europosła Bogdana Zdrojewskiego, dlaczego ufundowana przez środowisko bibliotekarskie tablica pamiątkowa została usunięta z wnętrza lokalu i gdzie się podziała?

autor: Maria Wojnar

Foto: www.ignacypinkas.pl

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ