Główne grzechy ks. Jacka Międlara według „Wyborczej” czyli… wszędzie ta nienawiść

jacek.JPG

Warto przeanalizować, jak środowiska liberalno-lewicowe, szczególnie „Gazeta Wyborcza”, dla której młody kapłan stał się niczym swędzący wrzód, przedstawiają postać ks. Jacka Międlara. Dlaczego tak zajadle go atakują i wywierają naciski w tej sprawie na polski kościół?

Może dlatego, że najzwyczajniej w świecie jest dla nich zagrożeniem. Demaskuje ich obłudę, antypolskość i pokrętną logikę. Dzisiaj na stronie internetowej wrocławskiego oddziału „Wyborczej” pojawił tekst o znamiennym tytule: „Wszystkie grzechy księdza Jacka Międlara, kapłana nienawiści”.

Warto podkreślić, że dziennik Michnika, kiedy tylko ma okazję, używa określenia „kapłan nienawiści”, żeby zrobić z ks. Międlara diabła wcielonego, człowieka strasznego i aby zohydzić tę postać społeczeństwu. Tym samym gazeta sama ujawnia swoją nienawiść wobec niego. Dlaczego? Spójrzmy na „grzechy”, które mu wytyka (o, jak dobrze mieć „Wyborczą” za spowiednika!).

Ale zanim o tym, krótka dygresja, pokazująca groteskę linii politycznej „Gazety”. Na naszej stronie internetowej, jak pewnie wiecie, ks. Jacek Międlar ruszył z nowym cyklem: „Narodowiec w sutannie”. W zajawce napisaliśmy: „Ruszamy z nowym cyklem na naszej stronie internetowej, w którym ks. Jacek Międlar prosto z mostu będzie komentował bieżące sprawy naszego kraju, ale nie tylko”. I czego uczepiła się „Wyborcza”?

Uwaga… może zabrzmieć śmiesznie… Słów „prosto z mostu”. I od razu wysnuła w swoim stylu teorię spiskową z uzasadnieniem historycznym, oczywiście nawiązującym do jednym z kilku ich ulubionych słów-kluczy: faszyzm, ONR, nienawiść. Padło na ONR: Trudno spekulować, czy „prosto z mostu” nawiązuje do tytułu przedwojennego tygodnika będącego dodatkiem do programowo antysemickiego ONR-owskiego dziennika ABC, jednakże agresywna retoryka nie pozostawia złudzeń, jakie sprawy i jakim językiem będą przez duchownego komentowane.

Skąd oni biorą pomysły? Sami naprawdę na to nie wpadliśmy. Uważajcie, jakich słów używacie, bo jeszcze się okaże, że chodzi np. o „tytułu przedwojennego tygodnika będącego dodatkiem do programowo antysemickiego ONR-owskiego dziennika ABC”. Więc kajamy się (tu ironia jakby co), bo zamiast „prosto z mostu” mogliśmy napisać „bez ogródek”, choć może to była nazwa dodatku dla ogrodników w nazistowsim miesięczniku wydawanym w Saksonii w latach 30. XX wieku. W każdym razie w słowniku synonimów znaleźliśmy aż 89 zastępników, a użyliśmy akurat tego stwierdzenia. A więc… wydało się.

Wróćmy do grzechów ks. Międlara. Po pierwsze krzyczy „Czołem Wielkiej Polsce” razem z innymi. Lepiej, żeby krzyczał czołem wielkim Niemcom, albo Czechom. Czyli piętnowanie z powodu poczucia dumy ze swojego kraju. „Wyborcza” wyciąga też jego słowa:

Potrzebujemy męstwa i odwagi, ale nie od Allaha i lewaków (…) Nie atakujemy, my bronimy się przed inwazją, przed atakiem ze Wschodu, który jest idealnie zaprogramowany.

Czy jest coś w tym nieprawdziwego i nienawistnego. Ks. Jacek ma określone poglądy i, mówiąc enigmatycznie, bliżej mu do prawej niż lewej strony. Co do islamu, dużo nie trzeba tłumaczyć. Wszystkich niezorientowanych zachęcam do zorientowania. Sytuacja w Europie i na świecie sama wszystko wyjaśnia.

Lewicowy dziennik stale przypomina, że ks. Jacek szedł w manifestacji, podczas której krzyczano „Je.. Araba” i niesiono transparent skierowany do Ewy Kopacz: „Za zdradę narodu spotka cię kara, zawiśniesz na sznurze, ty k… stara”. Czy to znaczy, że uczestnik jest bezkrytyczny wobec wszystkiego, co się na pochodzie dzieje? Oczywiście, że nie. Kapłan nie raz podkreślał, że nie wolno przesadzać i odżegnywał się od wulgaryzmów i przekleństw, co nie znaczy, że nie powiedział nigdy nic dosadnego, a to już różnica. Rozumiem, że jak na protestach KOD-u (a zdarzało się), ktoś wykrzykuje „j***ć rząd i Kaczyńskiego” to „Wyborcza”, która reklamuje KOD i dołącza do KOD-owców, również się w pełni z tym identyfikuje i też tak krzyczy? Absurd. Oczywiście, Frasyniuk, który obecnego prezydenta kraju określił „Andrzejem Dupą” nie wzbudził poruszenia u dziennikarzy Michnika, ale wzywanie do stawiania oporu ekspansywnemu islamowi już ich oburza.

W 1944 roku wmawiano nam, że Sowieci to są wyczekiwani goście! A w 2015 wmawia się nam i chce się wcisnąć islamski fundamentalizm! Nie pozwolimy na to nigdy. Nie boimy się pokojowo nastawionych muzułmanów. Ale ich jest mniejszość. My się boimy fundamentalizmu. Nie chcemy w Polsce Allaha, nie chcemy gwałtów, nie chcemy samosądów, nie chcemy terroru. Nie chcemy nienawiści, która jest w Koranie, ale chcemy miłość i prawdę Ewangelii!”.

Proponuję zajrzeć do Ewangelii, którą reklamuje kapłan-narodowiec. I nie wyciągać trzech cytatów, które nam pasują do tezy, tylko czytać, regularnie czytać. Całość. Bo potem łatwo o wypaczenia u „specjalistów od Kościoła”, że miłosierdzie to bezkrytyczne przyjmowanie wszystkich i wszystkiego, co proponuje Europa.

Czy ks. Jacek Międlat mówi coś niezgodnego z prawem? To, że pozwala sobie na ironię czy sarkazm skazuje go na banicję? Rozumiem, że teksty w „Wyborczej”, zawierające często komentarz odautorski pełen insynuacji,  są kompletnie pozbawione ciętego języka, ironizowania, mocnych dosadnych słów.

Zbrodnią jest islamski fundamentalizm, który poddaje totalnej destrukcji cywilizację łacińską – przemawiał Międlar. – Musimy zbudować wielki naród i silny Kościół.

Uwaga, to była eskalacja nienawiści! Oczywiście na łamach gazety Michnika wypowiadają się tzw. „ludzie Kościoła”, którzy z góry na dół krytykują kapłana narodowca. Dziennik dobiera sobie ewidentnie rozmówców do tezy.

Jeśli Szymon Hołownia, jezuita Grzegorz Kramer czy dominikanin Ludwig Wiśniewski (było tam jeszcze paru) uważają, że w Kościele nie ma miejsca dla takiego księdza, który głosie takie i takie hasła (naturalnie te najbardziej kontrowersyjne się wybiera) to znaczy oczywiście, że nie ma i koniec. Żadna dyskusja nie może zaistnieć. Jest tylko pokazywanie, co bardziej liberalna część Kościoła myśli o ks. Międlarze i traktowanie tego jak prawdę objawioną.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ