Polityczne roszady na Dolnym Śląsku

petru 23.jpg

Coraz ciężej połapać się we wszystkich transferach, które mają miejsce na Dolnym Sląsku. Ledwo kilku radnych miejskich PO z Wrocławia zapisało się do Nowoczesnej, a z koalicyjnego klubu Rafała Dutkiewicza została wyrzucona radna Katarzyna Obara – Kowalska. Ryszarda Petru opuścił zaś lokalny działacz – Michał Górski.

Ledwie wczoraj informowaliśmy o transferze, który nastąpił we wrocławskiej radzie miejskiej. Zmiana barw kilku radnych i powstanie koalicji Dutkiewicz – Petru zapowiedziana została przez oby polityków przed wrocławskim ratuszem.

Okazało się jednak, że to nie koniec „transferów”. Dzień się jeszcze nie skończył, a z klubu Rafała Dutkiewicza została wyrzucona radna Katarzyna Obara – Kowalska. Oficjalnym powodem jest brak udziału w głosowaniu nad absolutorium dla prezydenta Wrocławia. Radna broni się, że zapowiadała swoją nieobecność. Czym więc zawiniła? Wyliczać można długo. Obara – Kowalska wielokrotnie zaznaczała swoją niezależność względem niektórych decyzji prezydenta, działając wbrew klubowej dyscyplinie.

Topnieją też szeregi w Nowoczesnej Ryszarda Petru. O jego ugrupowaniu od początku powstania mówiło się, że jest szalupą ratunkową dla ludzi z Platformy Obywatelskiej. Sam Petru mocno takim pogłoskom zaprzeczał. Teraz okazało się jednak, że pokusa współrządzenia dużym miastem była zbyt silna. Wywołało to spore oburzenie wśród działaczy, którzy zaufali politykowi:

„W dniu dzisiejszym podjąłem trudną decyzję o REZYGNACJI z członkostwa w partii Nowoczesna Ryszarda Petru.  W Nowoczesnej jestem od początku, gdyż uwierzyłem, że będzie to nowa jakość w polskim życiu politycznym, która dotrzymuje słowa i obietnic danych wyborcom. Niestety MYLIŁEM SIĘ – napisał na swoim oficjalnym profilu Michał Górski, członek zarządu dolnośląskiej Nowoczesnej. – Moja decyzja jest podyktowana przejściem do Nowoczesnej 5 radnych z Rady Miasta Wrocławia i nawiązania współpracy z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. Ryszard Petru wielokrotnie w mediach zapewniał, że nie będziemy przyjmować „spadochroniarzy”. Takie same obietnice były składane wobec członków partii na Dolnym Śląsku.  Przepraszam osoby, które mnie wspierały i na mnie głosowały. Jest mi najzwyczajniej wstyd. Niestety wszyscy zostaliśmy zrobieni w trąbę. Miało być jak nigdy, wyszło jak zwykle” – napisał w emocjonalnym oświadczeniu Górski.

Czy to koniec dolnośląskich roszad? Nic podobnego. Sporo dzieje się także w sejmiku wojewódzkim. Ale to już zupełnie inna historia…

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ