Należy być Chrześcijaninem przez duże „Ch”, jak również patriotą przez duże „P”

michał Piechel.jpg

Na pewno każdy pamięta wydarzenie, które było 02 kwietnia 2005 roku. Na pewno każdy pamięta wydarzenie z 10 kwietnia 2010 roku. Miesiąc kwiecień zapisał się na polskich kartach historii jako okres zadumy narodowej. Albowiem przeżywamy co roku rocznicę zbrodni katyńskiej, która wydarzyła się 1940 roku. W wyniku tej zbrodni Rzeczpospolita Polska straciła ponad 22 tysiące oficerów, policjantów, urzędników państwowych oraz wymiaru sprawiedliwości. Drugie wydarzenie, które doprowadziło do zatrzymania czasu całego świata miało miejsce drugiego kwietnia, kiedy Piotr naszych czasów, wielki autorytet moralny dla każdej kultury oraz dla każdego człowieka powrócił do domu Ojca. To wydarzenie doprowadziło do wielkiego morza łez. Świat został wrzucony w nurt żałoby, bo stracił kogoś wyjątkowego, kogoś, kto wprowadzał pokój oraz przyczynił się do upadku systemów komunistycznych w Europie. Kolejne bolesne wydarzenie, największe po II wojnie światowej to była katastrofa lotnicza w Smoleńsku. Zginął w tej katastrofie prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Pan Profesor Lech Kaczyński wraz z małżonką oraz całym kwiatem życia publicznego. Należy wspomnieć, że zginął również były prezydent na uchodźctwie pan Ryszard Kaczorowski.

Polska w swojej historii miała wiele lekcji patriotyzmu. Nasza wiara powinna kształtować naszą postawę patriotyczną. Patriotyzm to duma z tego, że jest się Polakiem, to głęboki szacunek do swojej tożsamości, a szczególnie do kultury historycznej. Według nauczania naszego Rodaka: „Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania.”.

Elementem ojczyzny są więzy społeczne, które domagają się miłości względem człowieka, historii i tradycji. Więc ojczyzna jest to wspólnota ludzi, którzy posiadają te więzy, wspólnota ludzi o różnych drogach życia, których wiele spraw dzieli, ale są to ludzie, którzy mimo wszystko czują się solidarni.

KOŚCIÓŁ A POLITYKA

We współczesnym świecie w różnych środowiskach można usłyszeć takie opinie „Kościół niech się nie wtrąca do polityki” lub „Kapłan jest od głoszenia Ewangelii a nie od uprawiania polityki”. W tych zdaniach istnieje paradoks. Ludzie, którzy posiadają takie opinie mają negatywną definicję Kościoła. Należy wyjaśnić prawdziwą definicję Kościoła. Święty Kościół Powszechny to wspólnota  Rzymskiego Ludu Bożego w mistycznym ciele Chrystusa. Każdy człowiek od momentu chrztu staje się członkiem wspólnoty Ludu Bożego. Jeżeli ktoś mówi, że kościół nie powinien się wtrącać do polityki, to dyskryminuje znaczny procent obywateli naszego kraju, którzy stanowią Lud Boży. Warto przywołać definicję katolickiej polityki, która mówi, że polityka to rozumna troska o dobro wspólne oraz poszanowanie godności osoby ludzkiej, zagwarantowanie jej niezbędnych praw, w tym prawo do „słusznej normy własnego sumienia” i praktykowania wiary. Dobro wspólne, to dobrobyt społeczny i rozwój społeczny, a także pokój. Kościół jest apolityczny. Nie oznacza to jednak, że nie ma prawa zabierać głos wobec przepisów prawa, propozycji ustrojowych, programów politycznych zwłaszcza, kiedy one dotyczą poszanowania godności człowieka. Zabiera więc głos, kiedy mówi się o aborcji, eutanazji, gdy narusza się godność rodziny itd. Kościół powinien zawsze, nieustannie promować życie, być jego ambasadorem. Zarzut wtrącania Kościoła hierarchicznego do polityki jest bezpodstawny, ponieważ kapłan ma obowiązek dbania o kształtowanie sumienia wiernych, mówić, co to jest dobro, a co to jest grzech albo, co to jest błogosławieństwo a co przekleństwo. Duchowni nie mogą kandydować na stanowiska władzy świeckiej oraz nie mogą należeć do jakiejś partii politycznej, ponieważ tego zakazuje prawo kanoniczne. Jednak kodeks prawa kanonicznego dopuszcza jeden wyjątek – jeżeli zdaniem władzy kościelnej będzie wymagana obrona praw Kościoła lub dobra wspólnego (kanon 287)

Państwo i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne. Te dwie wspólnoty skuteczniej będą wykonywać swoją służbę dla dobra obywateli, im lepiej będzie rozwijać się między nimi zdrowa współpraca. Kościół głosząc Ewangelię, szanuje również i popiera polityczną wolność i odpowiedzialność obywateli. Kościół mając swobodę głoszenia wiary, uczenia swojej nauki społecznej, powinien również wydawać ocenę moralną nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy mogą być naruszone prawa osoby i zbawienie dusz.

Całość nauczania ewangelicznego jest przenikana przez problematykę społeczną i nie może być ona oddzielona. Nauka Kościoła, jako zwierciadło nauczania Chrystusa, miała zawsze i ma dzisiaj charakter praktyczno-społeczny. Jan Paweł II pisał „Kościół uważa za swoje zadanie stałe przypominanie o godności i prawach ludzi pracy oraz piętnowanie takich sytuacji, w których bywają one gwałcone, starając się przez to tak oddziaływać na bieg tych przemian, aby wraz z nimi dokonywał się prawdziwy postęp człowieka i społeczeństwa” (Laborem exercens nr 1). Kościół dostrzega społeczny wymiar swej zbawczej misji. Nie może nie pouczać, nie ostrzegać wiernych przed zagrożeniami, błędami i trudnościami wynikające z egzystencji w środowisku społecznym, i nie może nie spieszyć z pomocą.

Kościół nie twierdzi, że w jego gestii jest zajmowanie się gospodarką, kierowanie sprawami doczesnymi życia społecznego, zajmowanie się działalnością polityczną. Leży mu jednak na sercu dobro człowieka, dążącego do zbawienia i dlatego stara się dostrzegać wszystkie zagrażające trudności. Powinien, więc poddawać ocenie wszystkie zjawiska społeczne w świetle głoszonych zasad moralnych.

Papież Paweł VI z swojej encyklice Populorum progressio zwracał uwagę na dwie płaszczyzny uprawiania polityki. Pierwsza to robienie polityki, czyli bezpośrednie zaangażowanie w działalność partyjną, zajmowanie stanowisk politycznych, udział w wojnach. Tutaj nie ma miejsca dla Kościoła. Druga płaszczyzna to formacja sumienia katolików i tu jest miejsce dla Kościoła. Odnosi się to do chrześcijańskiej, katolickiej odpowiedzialności w polityce. W tym procesie Kościół musi uczestniczyć.

Problematyka relacji Kościoła i polityki jest znana nie od dzisiaj. Każda epoka naznaczona jest różnymi napięciami. Papież Jan PaweII zostawił nam wskazówkę: Drogą Kościoła jest człowiek. Tenże człowiek jest adresatem polityki.

 

Michał Piechel Radny Rady Miejskiej Wrocławia

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ