T. Małek odpowiada na „manipulacje” Wyborczej ws. ulicy Wilhelma Grapowa

tomasz małek.jpg

Chodzi o Wilhelma Grapowa – architekta, który zaprojektował Dworzec Główny we Wrocławiu. Padł pomysł, aby został on patronem jednej z ulic na wrocławskim Jagodnie. Ostro sprzeciwił się temu jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości.

Bracia Grapow urodzili się w Sycowie. Obaj zaprojektowali wiele obiektów na dolnym Śląsku, jednak do dzisiaj najbardziej znane są te związane z koleją – Dworzec Nadodrze zaprojektowany przez Hermanna i Dworzec Główny autorstwa Wilhelma Grapowa. To właśnie zasługi tego ostatniego sprawiły, że padł pomysł aby został on patronem jednej z ulic na Jagodnie. Okoliczne nazwy już teraz wywodzą się bowiem z tradycji kolejarskich. Znaleźć tam można ulicę Dróżniczą, Sygnałową, czy też Ernesta Malinowskiego – budowniczego tras kolejowych w Ekwadorze i Peru, w tym słynnej Centralnej Kolei Transandyjskiej. Ulica Wilhelma Grapowa miała wpisywać się w tę tradycję.

Pomysł został złożony przez Komisję Nazewnictwa Ulic działającą przy Towarzystwie Miłośników Wrocławia. Propozycja natrafiła jednak na sprzeciw Tomasza Małka, radnego Prawa i Sprawiedliwości. Sprawę poruszył między innymi lokalny oddział Gazety Wyborczej. Sam Tomasz Małek uważa, że przeinaczono jego słowa. O co więc chodzi radnemu?

– Muszę się do tego odnieść ponieważ gazeta ta, jak zawsze w swoim stylu, przeinacza, nie dopowiada i manipuluje. Nie powiedziałem, że „na tabliczkach ulicznych w polskim mieście powinni być wyłącznie polscy bohaterowie”, nie powiedziałem tego, bo to jest absurd! Są przecież wielcy przyjaciele Polski, których w taki sposób należy honorować, jak choćby rondo Ronalda Reagana, czy ul. Św. Edyty Stein – komentuje Tomasz Małek. – Do samego Wilhelma Grapowa nie mam żadnych obiekcji a wręcz zakładam, że był to wybitny inżynier, który wspaniale rozwijał koleje w cesarstwie Niemieckim. Ale czy to jest powód, żeby w polskim Wrocławiu nazywać ulice jego imieniem tylko dlatego, że budował również na Dolnym Śląsku i w ówczesnym Breslau? Wtedy tu były Niemcy, więc dlatego tu budował i to jest sprawa dla historyków a nie dla współczesnych wrocławian.

Punkt widzenia radnego Tomasza Małka skomentował na fejsbuku profesor Wojciech Browarny z partii Razem:

„Nacjonalistyczna małostkowość (małkowość) znowu atakuje historię i dziedzictwo Wrocławia. Radnemu PiS nie podoba się propozycja, aby patronem wrocławskiej ulicy był Wilhelm Grapow, projektant Dworca Głównego, bo architekt był Niemcem. Wszystkim prawicowo-„patriotycznym” ma(to)łkom przypominam, że brutalna polonizacja Wrocławia, prowadzona po 1945 roku przez nacjokomunistów, nie zmieniła jego przeszłości, a doprowadziła do drastycznych przekłamań, zaniedbań i dewastacji. Jeśli rządzący współczesnym Wrocławiem politycy pójdą tą drogą, efekt będzie podobny. Po Grapowie został piękny dworzec, po Małkach z PIS-u zostanie tylko wstyd” – napisał Wojciech Browarny (pisownia oryginalna).

Ostatecznie Komisja Kultury i Nauki wycofała się z pomysłu. Komisja Nazewnictwa Ulic przesłała kolejną propozycję patrona dla ulicy. Jest nim inżynier Stanisław Rawicz Kosiński, który brał udział w budowie kolei galicyjskiej na przełomie XIX i XX wieku.

 

Czytaj więcej: Wałbrzych na skraju bankructwa. Miasto ma gigantyczne długi

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ