O cmentarzach żołnierzy radzieckich słów kilka

Prawdy Polaków.jpg

Prawie zawsze przy okazji kolejnej rocznicy zakończenia II wojny światowej powraca temat związany z nekropoliami na polskiej ziemi. Mam oczywiście na myśli mogiły żołnierzy… No właśnie jak napisać? Żołnierzy radzieckich, tak jak przez wiele lat przywykliśmy do tego rodzaju sformułowania. A może żołnierzy sowieckich, bo w takiej narracji w nowej rzeczywistości ustrojowej przedstawia się poległych na polskiej ziemi. Słychać także głosy o bolszewikach, którzy kolejny raz (wcześniej w 1920 r.) przybyli nad Wisłę i Odrę niosąc na bagnetach nową ideologię i nowy kształt Europy.

Takich dylematów nigdy nie mają ludzie dobrej woli, którzy wychowani w cywilizacji łacińskiej, w rodzinach chrześcijańskich, z troską odnoszą się do miejsc pochówku żołnierzy. Po prostu żołnierzy. Bardzo często byli to przecież młodzi ludzie, którzy nie z własnej woli znaleźli się w konkretnych jednostkach bojowych Armii Czerwonej podążającej na zachód. Żołnierze ci dotarli w maju 1945 r. aż do Berlina, po drodze oswabadzając poszczególne miasta i wsie na polskim terytorium sprzed 1939 roku oraz ziemie, które zostały przyznane państwu polskiemu po konferencji poczdamskiej latem 1945 roku. Walczyli w imię Świętej Wojny Ojczyźnianej, ale także walczyli, bo po prostu musieli. Co ważne, a nie dla każdego oczywiste, byli także w dużej części chrześcijanami, których jako małe dzieci ochrzczono potajemnie w latach porewolucyjnych. Wspominam o tym, gdyż w latach poprzednich przy okazji spotkań w Dniu Zadusznym 2 listopada na cmentarzu żołnierzy radzieckich we Wrocławiu, wielokrotnie podkreślali to prawosławni i katoliccy duchowni odprawiając wspólną ekumeniczną modlitwę na zmarłych.

Troska o stan cmentarzy ofiar II wojny światowej, które spoczywają na polskiej ziemi to obowiązek i zadanie państwa, to także świadectwo kultury naszego narodu, to wreszcie ważny obszar we współczesnych relacjach polsko – rosyjskich, które osadzone są w międzynarodowych realiach. Taka postawa powinna być standardem.

I na koniec dobry przykład płynący z Wrocławia. W latach 2010 i 2015 wrocławska młodzież szkolna z Elektronicznych Zakładów Naukowych z inicjatywy niżej podpisanego porządkowała wrocławskie cmentarze. W szczególności miejsce pamięci przy ul. Karkonoskiej. W tym roku pojawił się tam kolejny akt wandalizmu z napisem Katyń 1940. Pamiętamy! A można pamiętać przecież o zmarłych w sposób, jaki zaprezentowali to młodzi ludzie przeprowadzając na cmentarzu prace porządkowe: dobrowolnie, sumiennie i bez jakiejkolwiek polityki. Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie skrupulatnie dokumentuje w szczególności wszelkie nieprzyjazne zachowania i występki w miejscach spoczynku żołnierzy. Żołnierzy, którzy byli, są i będą bohaterami. To jest oczywiste. Wiem dlatego, że ta skromna forma szacunku, troski i godnej postawy młodych wrocławian została zauważona i zapamiętana z dobrej strony.

Ufam, że w nieodległej przyszłości to co dzisiaj jest chwalebnym wyjątkiem, stanie się powszechną normą. Pytanie tylko ile lat potrzeba jeszcze dla tak rozumianej dobrej zmiany?

Tadeusz Szczyrbak

Prezes Rodziny Rodła – Wrocław

Czytaj więcej: Miejski Konserwator Zabytków do zwolnienia?

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ