Wrocław: Kolejna awantura przed komisariatem

zamieszki.jpg

Rodzina zmarłego Igora nawoływała dziś przed komisariatem do rozejścia się. Na ul. Trzemeską we Wrocławiu, przed budynek, gdzie zmarł zatrzymamy przez policję Igor, przyszło ponad 100 osób.

Przypomnijmy, że wczoraj przed posterunkiem policji doszło do protestu, który szybko przerodził się w zamieszki. Funkcjonariusze byli obrzucani butelkami i kamieniami. W ruch poszły armatki wodne. W manifestacji wzięło udział ok. 400 osób, a policja musiała zamknąć jedną z głównych ulica Wrocławia – Legnicką.

Dzisiaj klimat w tym samym miejscu był już zdecydowanie inny. Duża w tym zasługa rodziny zmarłego młodego człowieka. Nawoływała ona do zaprzestania jakichkolwiek zgromadzeń pod komisariatem. Dzisiaj, mimo wielu zapowiedzi, pojawiło się już mniej osób, które po prostu stały przed budynkiem w grupkach.

 

– Nie chcemy, żeby dochodziło do takich incydentów, do jakich doszło wczoraj. Nie podsycajmy emocji. W manifestacje zaangażowały się różne grupy społeczne, dlatego nie mamy możliwości panować nad tym tłumem. Nie jesteśmy wobec tego zainteresowani eskalacją agresji i nie chcemy, żeby to się powtórzyło

– mówił Andrzej Lesiński, przyjaciel rodziny.

Dodał, że rodzinie nie zależy na prowokacjach. Rodzice Igora podkreślają, że wczoraj, podczas zamieszek, duża część osób nie była zainteresowana uczczeniem pamięci Igora, tylko oczekiwała na konfrontację z policją. Rodzina nie chce, aby Igor było kojarzony z takimi zajściami.

– Wszystkim nam zależy na tym, żeby nikt nie przychodził już na manifestację, szczególnie z grona naszych przyjaciół, bliskich i znajomych – wyjaśniał Andrzej Lesiński. Po chwili podszedł do zgromadzonego tłumu i powtórzył swoje słowa, prosząc o rozejście się.

Grupa zlekceważyła apel i mimo, że przyjaciel rodziny zmarłego opuścił miejsce zgromadzenia, ponad 100 osób nadal stało przed komisariatem. Przeważali byli młodzi ludzie w wieku 17-25 lat. Jeden z chłopców stojących nieopodal krzyknął: „Nie odejdziemy, bo chcemy poznać prawdę!”.

W internecie bardzo szybko rozeszło się zdjęcie 25-latka, na którym widać posiniaczoną twarz, jakby został on dotkliwie pobity. Policja twierdzi, że funkcjonariusze widzieli go już w takim stanie podczas ujęcia w niedzielę rano na wrocławskim rynku.

– Zdjęcie zostało zrobione po śmierci. O godzinie 5.30 w niedzielę, wychodząc z dyskoteki, wyglądał normalnie. O godzinie 6, mijając swoich znajomych koło Pręgierza wyglądał normalnie. 5 minut później dziewczyna otwierała pub i widziała go wciąż nie pobitego – wyjaśniał Andrzej Lesiński.

Do szamotaniny z policjantami na rynku doszło o 6.15, a młody człowiek zmarł – jak twierdzi policja – o 8.30. Ciało zostało pokazane rodzinie dopiero po 25 godzinach.

 

Rodzice, w szczególności ojciec, chcą po prostu poznać prawdę, spokojnie rozwiązać sprawę i mieć pewność, że winni zostaną ukarani. Obecnie trwają mediacje między policją, prokuraturą i rodziną

– oświadczył Andrzej Lesiński.

Kilkanaście minut po prośbie o rozejście doszło do awantury grupa mężczyzn odpaliła petardy i zdemolowała barierkę, która oddzielała ich od komisariatu. Wykrzykiwano wulgaryzmy. Kulminacyjnym momentem było podejście jednego z protestujących do policjantów. Prysnął on w twarz jednemu z funkcjonariuszy gazem w twarz. Wówczas do całej akcji włączył się odział policyjny wypychając manifestujących sprzed komisariatu. Duża grupa agresorów wycofała się kilkadziesiąt metrów, by po kilku chwilach obrzucić policję butelkami. Zablokowano ulicę Legnicką w obu kierunkach.

Demonstranci cofnęli się w okolice przystanku tramwajowego Młodych Techników, a przed nimi stanął zwarty kordon policjantów z tarczami, uniemożliwiając dojście w rejon komisariatu przy ul. Trzemeskiej.

źródło: http://niezalezna.pl/80612-kolejna-awantura-przed-komisariatem-we-wroclawiu

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ