Wrocław: Niemiecki architekt wciąż wzbudza kontrowersje

tomasz małek.jpg

Chodzi oczywiście o Wilhelma Grapowa, który zaprojektował między innymi Dworzec Główny we Wrocławiu. Pomysł nazwania jego imieniem jednej z ulic storpedował radny z PiS. Jego polityczni oponenci nie odpuszczają i chcą przegłosować uchwałę w tej sprawie.

O kontrowersjach związanych z pomysłem Komisji Nazewnictwa Ulic działającej przy Towarzystwie Miłośników Wrocławia pisaliśmy tutaj: – T. Małek odpowiada na „manipulacje” Wyborczej ws. ulicy Wilhelma Grapowa. Teraz sprawa nabrała rozpędu. Piotr Uhle – do niedawna członek klubu Rafała Dutkiewicza z Platformą we wrocławskiej radzie miejskiej, teraz zaś przedstawiciel Nowoczesnej – wystosował apel, w którym nawołuje do uhonorowania niemieckiego architekta:

– Wrocław musi wysłać w świat jasny sygnał o tym, że ksenofobia i nacjonalizm to w stolicy Dolnego Śląska absolutny margines. Dlatego Klub Radnych .Nowoczesna zgłosi w czwartek poprawkę, by proponowaną ul. Szynową na Jagodnie nazwać imieniem Wilhelma Grapowa – czytamy na oficjalnej stronie Piotra Uhle. – Jesteśmy po konsultacjach. Swoje wsparcie deklarują radni koalicyjni i opozycyjni z niemal wszystkich ugrupowań, a także szereg organizacji społecznych. Liczymy na to, że większość w trakcie posiedzenia Rady Miejskiej stanie po stronie ponad 1000-letniej historii naszego miasta, a nie po stronie kilkudziesięciu lat komunistycznej propagandy.

Zwolennikiem tego pomysłu jest między innymi profesor Wojciech Browarny – znawca literatury i kultury Dolnego Śląska, członek Partii Razem:

– Popieram ten pomysł, gdyż według mnie ten wybitny architekt na to z pewnością zasłużył. Sprawy związane z tradycją przedwojenną Wrocławia są ważne. Ze względu na wojenne zniszczenia trzeba dbać o każdą rzecz będącą pamiątką tamtych czasów. Nie można przy tym mieć pretensji, że Wilhelm Grapow był takiej a nie innej narodowości – tłumaczy profesor Browarny.

Tomasz Małek deklaruje z kolei, że nadal będzie się sprzeciwiał inicjatywie mającej na celu upamiętnianie niemieckiego architekta:

– Nie powiedziałem, że na tabliczkach ulicznych w polskim mieście powinni być wyłącznie polscy bohaterowie, bo to jest absurd. Są przecież wielcy przyjaciele Polski, których w taki sposób należy honorować, jak choćby rondo Ronalda Reagana, czy ul. Św. Edyty Stein – komentuje Tomasz Małek, radny PiS. – Zgłoszę swój sprzeciw i udowodnię, że ten pomysł jest kiepski. Grapow nie zasłużył się Polsce. W czasie, gdy działał na Dolnym Śląsku, w Niemczech masowo germanizowano Polaków. Do tego dochodzi obecny kontekst polityczny, czyli działania państwa niemieckiego będące szkodliwe dla Polski – dodaje radny.

Tomasz Małek deklaruje, że nie chodzi mu o samą postać Grapowa, dla którego dorobku ma szacunek. Uważa jednak, że wystarczającym upamiętnieniem architekta byłaby na przykład tablica umieszczona na budynku dworca. Czesław Cyrul – do niedawna przewodniczący dolnośląskiego SLD, obecnie członek władz wojewódzkich i krajowych – znajduje jednak analogię do działań Małka w czasach PRL-u i początku lat 90-tych, kiedy to zacierano slady dawnej historii miasta.

– Niechęć radnego do nadania ulicy nazwy Wilhelma Grapowa, to jest nasza polska miałkość, niechęć do uszanowania dorobku ludzi tylko dlatego, że nie mieszczą się w aktualnie obowiązującym kanonie politycznym. Ów inżynier był z pewnością postacią pozytywną, ale był Niemcem, a politycy PiS nie lubią Niemców, choć fabryką Mercedesa w Jaworze się nie brzydzą – drwi Czesław Cyrul. – Należy szanować dorobek ludzi Wrocławia, nawet jak nie są naszymi rodakami. Taka niechęć pokazuje naszą zaściankowość, słabość, strach przed obcym i nieufność, czyli nasze narodowe przywary, które PiS niestety wzmacnia. Z takim zachowaniem nie oczekujmy życzliwości od innych nacji.

Czy uchwała zostanie przegłosowana? O tym dowiemy się już jutro, w trakcie kolejnej sesji rady miejskiej Wrocławia. Nieoficjalnie większosc radnych deklaruje, że poprze pomysł uhonorowania Wilhelma Grapowa poprzez nadanie jego imienia jednej z ulic.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ