Wojciech Popkiewicz: Tolerancja

To słowo dziś już nie jest kluczem. Jest wytrychem, który miał stać się religią

teraźniejszości . Piedestałem, na który można wystawić ostentacyjnie coś, co już

nie powinno podlegać dyskusji. Także twierdzą nie do zdobycia dla  wszelkiej

normalności .Jeśli jednak mamy coś tolerować  ,to znaczy, że mamy coś znosić.

To coś, raczej nam się nie podoba. Bo jeśli byłoby inaczej, to naszym zachowaniem       powinna być AKCEPTACJA. Otóż nie namawiam nikogo do akceptacji rzeczy, lub idei, które nas brzydzą. Tak naprawdę jest tego nie tak wiele. Morderstwo, niewolnictwo, gwałt

upokorzenie,rasizm.Za to podważają wszelkie człowieczeństwo. W tych   wypadkach powinna w nas wybuchnąć NIENAWIŚĆ. Inne zachowania społeczne mogą przecież także szokować ,dziwić ,niepokoić. Na ogół jednak ,gdy nie naruszają naszej fizyczności powinny być zarejestrowane w naszej psychice i tak pozostawione. Chyba, że pokusimy się o postawę wspaniałą, trudną, ale owocną. O ZROZUMIENIE, albo chociaż podjęcie się takiej próby.

 Na miły Bóg wszelkich wyznań… Na mądre głowy wielkich filozofów…Cóż mi przeszkadza w realizacji mojego życia, że ktoś wiąże sobie na głowie turban,, zakłada myckę moherowy beret, zasłania oczy, nosi na piersi krzyż, gwiazdę, pacyfkę. To wspaniale ,że tak się różnimy. Przestańmy się wreszcie tolerować.

        Od TOLERANCJI już tylko krok do POGARDY. Jak wiele jej obok nas i w nas. Żyjesz

tylko raz  na tym świecie i to niedługo. To co inne  u INNYCH, nie całkiem pojęte,  jest

jednak warte życzliwego spojrzenia i właśnie ZROZUMIENIA .Doprawdy można postarać się zrozumieć homoseksualistów i lesbijki .Natura ich tak ukształtowała, więc co najwyżej, to oni mają z Nią porachunki i nic nam do tego. Niech jednak także nie ingerują w odwieczne zasady tworzenia się rodzin, nie defilują na platformie  jako atrakcyjny wzorzec dla młodych.  

 

      Ta tęczowa  czeredka niech spróbuje też pojąć  motywacje zgromadzonych pod krzyżem. Ich ból i poszukiwanie nadziei i radość z wiary. Uszanujmy uczucia zjednoczonych pod najważniejszym dla nich znakiem. Jeśli podpalimy święte księgi i znaki ludzkości – podpalimy cały świat. Jeśli je zbrukamy, zdepczemy ,oblejemy fizjologiczną cieczą, poniżymy godność każdego człowieka na tej planecie. Rozleje się po niej inna fizjologiczna ciecz – krew. Prędzej niż myślimy. To planeta nędzy i bogactwa. Dwa bieguny rodzące napięcie. Iskrą wyzwalającą nienawiść jest najpierw tylko tolerancja, potem pogarda. To nie obyczajowe odmienności i nie religie wywoływały wojny .One zawsze stawały się tylko skutecznym narzędziem  dla psychopatycznej ekspansji bogactwa i władzy. Jak świat światem mordercy szukali pretekstów. Znajdowali je w odmienności innych.                                                                    

           Na rajskiej wyspie Ceylon, zwanej dziś Sri Lanką, widziałem obok siebie  świątynie

buddyjskie i hinduistyczne, katolickie i islamskie. Nocą pielgrzymi wspinają się na świętą

Górę Adama ,by rankiem obejrzeć zachwycający wschód słońca. Wyznawcy czterech religii

idą obok  migocących kagankami kapliczek z ich bogami .Idą w jednym rytmie i duchowej

harmonii. Na szczycie odciśnięta w skale wielka stopa jest dla jednych śladem Adama,

a dla innych Buddy, Sziwy lub Mahometa. Nie kłócą się. Nie tolerują. ZROZUMIELI się

nawzajem. O takim świecie marzę… 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ