Polska reprezentacja gra w niedzielę z Irlandią, a w meczu otwarcia Francja wymęczyła zwycięstwo z Rumunią 2:1.

pilka 2.jpg

Na ten moment czekaliśmy cztery lata. Polska drużyna narodowa znów zagra w wielkiej piłkarskiej imprezie. Apetyty kibiców biało-czerwonych są pobudzone, a to dlatego, że głód sukcesu jest w naszym kraju ogromny.

Rywalizacja o czempionat Starego Kontynentu rozpocznie się na słynnym Stade de France, gdzie gospodarze w ramach grupy A zmierzą się z Rumunią. Francuzi zaliczani są do głównych faworytów mistrzostw, wszyscy podkreślają, że gdy organizują imprezy u siebie, to zmagania kończą z pucharem.

W 1984 roku „Trójkolorowi”, będąc gospodarzem, sięgnęli po mistrzostwo Europy, czternaście lat później na własnych boiskach przebrnęli drogę do tytułu mistrza świata. Ostatni sukces na dużej imprezie Francuzi odnieśli w 2006 roku, startując w sąsiednich Niemczech, gdy w finale czempionatu globu, po pełnym dramaturgii spotkaniu, zakończonym serią rzutów karnych, ulegli Włochom.

Francuzi w grupie spotkają się również z solidną Szwajcarią oraz sensacyjnym uczestnikiem mistrzostw Albanią. Zespół Gianniego De Biasiego w eliminacjach wyprzedził m.in. Danię, z którą Polacy zagrają w kwalifikacjach do mistrzostw świata 2018. Albańscy piłkarze w większości grają w przeciętnych klubach, ale stworzyli nieobliczalną drużynę, która może pomieszać szyki faworytom.

Wyrównane zespoły

Tak naprawdę bowiem na mistrzostwach Europy nie ma słabych ekip, większość ma zbliżony potencjał i o końcowym sukcesie bądź porażce zadecydować może przygotowanie do turnieju, dyspozycja dnia czy po prostu szczęście. Choć ono w futbolu zwykle sprzyja lepszym.

Teoretycznie najsłabsza wydaje się grupa F, w której zagrają Portugalia, Austria, Węgry i Islandia. Żaden z tych zespołów nie jest zaliczany do europejskiego topu, choć ekipę z Półwyspu Iberyjskiego przed każdą imprezą wymienia się w gronie drużyn mogących odnieść na turnieju sukces.

W tym roku nowością jest to, że rywalizacja odbywać się będzie w sześciu grupach. Wszystko w związku z powiększeniem liczby uczestników mistrzostw do dwudziestu czterech. O składzie grup A i F wspomnieliśmy powyżej. W grupie B zagrają Anglia, Rosja, Słowacja i Walia, w grupie C Irlandia Północna, Niemcy, Polska, Ukraina, w grupie D Chorwacja, Czechy, Hiszpania, Turcja, a w grupie E Belgia, Irlandia, Szwecja i Włochy.

Dwóch pechowców

Do 1/8 finału poza zwycięzcami i drugimi ekipami, awansują cztery najlepsze zespoły z trzecich miejsc. Finał odbędzie się tam, gdzie mecz otwarcia – na słynnym Stade de France. Oczywiście gospodarze turnieju marzą, by zarówno otworzyć, jak i zamknąć na nim rywalizację.

O czym marzą polscy kibice? Drużyna Adama Nawałki równie dobrze może nie wyjść z wyrównanej grupy, co zajść naprawdę daleko. Wydaje się, że już dawno nie mieliśmy tak solidnej ekipy. Każda formacja naszego zespołu posiada mocny punkt. W ataku jest nim Robert Lewandowski, choć i Arkadiusz Milik z pewnością jest postrachem europejskich golkiperów. W pomocy mamy Grzegorza Krychowiaka, tryumfatora Ligi Europejskiej, a w obronie Kamila Glika, kapitana Torino. Do tego dochodzi trzech znakomitych bramkarzy.

To jednak zestawienie defensywy będzie kluczem do osiągnięcia przez Polaków sukcesu. Tym bardziej, że w kadrze na Euro zabrakło dwóch podstawowych obrońców z eliminacji, czyli Łukasza Szukały i Pawła Olkowskiego. To oznacza, że na liderze defensywy Kamilu Gliku spoczywać będzie dodatkowy ciężar.

12 czerwca swoje zmagania w Euro 2016 rozpoczniemy meczem z Irlandią Północną w Nicei, 16 czerwca na Stade de France zagramy z Niemcami, na zakończenie fazy grupowej, ale oby nie naszego udziału w turnieju, 21 czerwca zmierzymy się na słynnym marsylskim Stade Velodrome z Ukrainą.

Kadra reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy:

Bramkarze: Artur Boruc (AFC Bournemouth), Łukasz Fabiański (Swansea City AFC), Wojciech Szczęsny (AS Roma)

Obrońcy: Thiago Cionek (US Citta di Palermo), Kamil Glik (Torino FC), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Pazdan (Legia Warszawa), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Bartosz Salamon (Cagliari Calcio), Jakub Wawrzyniak (Lechia Gdańsk)

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski (ACF Fiorentina), Kamil Grosicki (Stade Rennais FC), Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa), Bartosz Kapustka (Cracovia), Grzegorz Krychowiak (Sevilla FC), Karol Linetty (Lech Poznań), Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków), Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Filip Starzyński (Zagłębie Lubin), Piotr Zieliński (Empoli FC)

Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam), Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów)

Paweł Sasiela

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ