Budżet Unii Europejskiej będzie mniejszy

pieniadze 2.jpg

We wtorek rano odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie ParlamentuEuropejskiego, na którym Unia Europejska ma się odnieść do wyniku brytyjskiego referendum. Zamiast rezolucji unijni przywódcy powinni podać się do dymisji za to, że nie rozumieją aspiracji i potrzeb poszczególnych państw i nie rozwiązują problemów w UE. W kolejce do wyjścia mogą zacząć się ustawiać inni członkowie UE.

Żadnego dramatu z powodu wyjścia Wielkiej Brytanii  z UE nie będzie. I po Brexicie jest życie – uważa ekonomista Janusz Szewczak, poseł PiS-u, wiceprzewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych. Uspokaja po tym, jak na wieść o decyzji Brytyjczyków histerycznie zareagowali unijni przywódcy. Jego zdaniem właśnie oni powinni podać się do dymisji za to, że nie rozumieją aspiracji i potrzeb poszczególnych państw.

Teraz w kolejce do wyjścia z UE mogą zacząć się ustawiać inne kraje, np.: Dania, Holandia, Szwecja czy Czechy. Premier Holandii Mark Rutte już oświadczył, że Brexit musi być bodźcem dla szerszych reform w UE.

Janusz Szewczak zwraca uwagę na to, że znakomicie opłacani unijni biurokraci nie reagują na narastające problemy w UE, choćby na gigantyczną falę oszustw przetaczającą się przez obszar Unii, na chęć utrzymania suwerenności gospodarczo-finansowej członków tej organizacji, na zmniejszające się wpływy z podatku VAT, na kurczenie się wzrostu gospodarczego krajów Południa.

W Polsce już zaczęto straszyć, że budżet naszego kraju ucierpi wskutek wyjścia Brytyjczyków z UE. Wielka Brytania jest bowiem trzecim pod względem wielkości płatnikiem do unijnego budżetu, Polska zaś jego największym beneficjentem. Zatem o 12 mld euro zmniejszą się wpływy do wspólnej unijnej kasy. – Wielka Brytania nie tylko płaciła, ale też otrzymywała pieniądze z unijnego budżetu – zwraca jednak uwagę Janusz Szewczak. Tak więc ubytki będą mniejsze.
Jednakże wyjście Brytyjczyków z UE nie nastąpi od razu. Co najmniej dwa lata będą trwały negocjacje wystąpieniowe. W tym czasie Zjednoczone Królestwo wciąż będzie dopłacać do unijnego budżetu.

 

Proces wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE może potrwać dwa lata. Tak więc dopiero ostatnie dwa lata (2018–2020) tej perspektywy finansowej będą naznaczone brakiem pieniędzy lub mniejszymi wpłatami Brytyjczyków

– zauważa Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS-u.

Ekonomiści podkreślają, że Brexit może wcale nie oznaczać, że Wielka Brytania zaprzestanie wpłacać składki do UE. Być może Brytyjczycy, tak jak Norwegia, Islandia czy Liechtenstein, pozostaną stowarzyszeni z UE w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Nie będąc już członkiem UE, ale członkiem EOG, będą płacili składki.

 

Dziś nie wiemy, na jakich warunkach będzie przebiegała ta współpraca. Z pewnością Brytyjczykom będzie zależało na dostępie do unijnego rynku, podobnie jak UE do rynku brytyjskiego

– wyjaśnia Zbigniew Kuźmiuk.

Tymczasem mamy panikę na rynkach finansowych.

 

Ostrzegałem, że skoro amerykański miliarder George Soros [spekulant odpowiedzialny m.in. za upadek funta w 1992 r.] zaczął grać na kryzys gospodarczy i upadek UE, wyprzedając akcje i skupując złoto, może dojść do zawirowań na rynku walutowym

– mówi „Codziennej” Janusz Szewczak.

źródło: http://niezalezna.pl/82382-budzet-unii-europejskiej-sie-skurczy-ale-za-dwa-lata

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ