„Totalna opozycja” jest doskonale wytresowana w euroentuzjazmie. Niewolnicza mentalność czy aż tak ciasny interes?

opozycja razem.jpg

Rozpada się patologiczna wizja biurokratycznego zamordyzmu. Brytyjczycy z wielkim hukiem trzasnęli unijnymi drzwiami i zerwali z dyktaturą eurokratów. Czy to wystarczy, by brukselscy komisarze przejrzeli na oczy i dostrzegli istotę sprawy? Niestety… Będą bronić chorego układu za wszelką cenę. Polska opozycja i sponsorowane salonowe media na pewno im w tym pomogą.

To czarny czwartek dla polityki europejskiej

— załkał dziś gorzko Grzegorz Schetyna opłakując Brexit oraz zarzucając Prawu i Sprawiedliwości, że „polski rząd prowadził swoją politykę w konflikcie z UE”. W te same tony uderzył Ryszard Petru, apelując do rządu Beaty Szydło, by „nie podążał drogą swojego przyjaciela Davida Camerona”. Histeria opozycji jest tak rozhuśtana, że gotowi winą za Brexit obciążyć Jarosława Kaczyńskiego.

Apeluję do premier Szydło, do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o zmianę polityki konfliktu z Unią Europejską, apeluję o to, aby zakończyć konflikty — alarmował Petru.

Ani jednej głębszej refleksji, ani jednej próby przyznania, że zbiurokratyzowany kolos zapomniał o potrzebach własnych członków. Totalna opozycja jest tak wytresowana w euroentuzjazmie, że nawet w chwili Brexitu nie potrafi związać skutku z przyczyną. O Europie ojczyzn nie chce nawet słyszeć. Niewolnicza mentalność tego nie ogarnia. Ma być tak jak chcą globalni kreatorzy świata. UE ma mieć kształt niemiecko-francuskich mrzonek, a cała reszta ma się podporządkować patologicznym dyrektywom i zdeprawowanym wzorcom. Korzystaliśmy przecież z unijnych funduszy, nieprawdaż?

Po argument finansowy sięgnął dziś oburzony Brexitem Aleksander Kwaśniewski. Przypomniał, że „te wszystkie Aquaparki i drogi” nie były budowane za darmo. Niechcący przyznał też, że o suwerenności w strukturach UE nie może być mowy.

Nie zgadzam się z myśleniem, że UE ma być à la carte. Tam gdzie chcemy, żeby był głos wszystkich to musi być głos wszystkich – sprawy bezpieczeństwa, energetyki, sankcji wobec Rosji. (…) Natomiast, gdy chodzi już o respektowanie wartości europejskich, praw, pozycję Trybunału Konstytucyjnego, to każdy robi co chce. To niewiele różni się od koncepcji suwerennej demokracji Putina, który mówi mniej więcej to samo. To, co mi jest wygodne to będę robił tak, jak wy uważacie, ale to co jest mi niewygodne, to będę robił po swojemu, a wam wara od tego, bo ja jestem suwerenny, mam swoją demokrację, swój koncept. Taka Unia Europejska nie może istnieć. My nie możemy przyjąć zasady, że z jednej strony każdy działa według swojego zdania a z drugiej wszyscy mają płacić krajom, które potrzebują tych pieniędzy

— stwierdził Kwaśniewski w TVN24. Nie dostrzegł jednak, że unijni demokraci w wielu miejscach dawno przegonili Putina. O suwerenności niezależnych państw, jak widać, nie może być mowy.

Totalnej opozycji najwyraźniej doskonale pasuje walcowanie Polski na forum Parlamentu Europejskiego. Upominanie nas w każdej możliwej kwestii wyjątkowo ją cieszy, a na skandaliczny atak niemieckich urzędników, nawet tak haniebnych jak w wydaniu Schulza, nawet nie reagują. Guy Verhofstadt, który wygrażał premier Szydło pięścią jest wyznacznikiem ich unijnych zasad.

autor: Marzena Nykiel

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ