Wrocławskie Młode Talenty – WIKTOR BUCHELT

konkurs literacki.jpg

Wiktor Buchelt został laureatem  konkursu literackiego organizowanego przez gazete Obywatelską. Jego wiersze wzbudziły duże zainteresowanie jury. Widać w nich dojrzałość myśli i kunszt słowa. Wiktor jest świadomy roli metafory i umiejętnie ją wplata w tekst, budując świat wieloznaczny. Jeśli pójdzie tą drogą dalej, możemy mieć do czynienia z poetą głębokiej powagi i błyskotliwej myśli.

WIKTOR BUCHELT

KAŻDY SIĘ MUSI ODDAĆ ZADUMIE

(Z Wiktorem Bucheltem rozmawia Stanisław Srokowski)

Od kiedy zajmujesz się twórczością? Jakie były początki?

Przygodę z twórczością rozpocząłem, gdy miałem czternaście lat. Początkowo chciałem podkreślić swoją wyjątkowość, ale też pewien sposób zaimponować pewnej dziewczynie. Jak się szybko okazało, pisanie „uczepiło się” mojego życia. Od tamtej pory piszę i kształtuję swój styl, poznaję kolejne strony poezji. Gdy obserwuję swoje pierwsze dzieła, chwyta mnie głęboka litość do Wiktora sprzed lat, jednak zauważam też znaczącą poprawę, co mnie naturalnie cieszy.

Co dla Ciebie jest ważne w pisaniu? Co chcesz wyrazić?

W pisaniu ważne są dla mnie dwie kwestie. Wnikanie wewnątrz siebie i w swój świat; nad takim światem każdy musi przysiąść od czasu do czasu i oddać się zadumie. Pisanie jest momentem, w którym skupiam się na odkrywaniu wszystkiego, co można odkryć. Wtedy często dochodzi się do drugiej kwestii, czyli mobilizacji czytelnika do własnych przemyśleń. Utwory powinny oddziaływać na człowieka i kształtować go. Nie mówię przy tym, że chcę zostać wieszczem XXI w., lecz chciałbym dawać czytelnikom nowy punkt widzenia, zmusić do spojrzenia z innej perspektywy na naszą rzeczywistość, pobudzić do aktywności.

Jakich pisarzy cenisz, lubisz, czytasz i dlaczego?

Ogromnie podziwiam poezję Rafała Wojaczka. Pamiętam, gdy czytałem po raz pierwszy jego utwór „Dla Ciebie piszę miłość” na lekcjach języka polskiego, coś zaiskrzyło. Jego twórczość piorunuje, uderza, nie pozostawia suchej nitki. Wojaczek nie starał się zachowywać pozorów. Gdy biorę do ręki jego tom i zaczynam czytać, to oddaję się w pełni. Kreowanie obrazów, metafory czy treść, wszystko to jest wyjątkowe. Moim ulubionym twórcą literatury popularnej jest Jakub Ćwiek. Rozpocząłem odkrywania jego talentu od „Kłamcy”, który jak dla mnie jest obowiązkowym tytułem. Uwielbiam jego styl pisania, porywającą fabułę i specyficzny humor. Jego obrazy pochłania się w mgnieniu oka i prosi o więcej. Dodatkowo okazuje się niezwykłą osobą, gdy poznaje się go lepiej na spotkaniach autorskich. Uważam, że trzeba też w tym miejscu wymienić najważniejsze zespoły polskie, które kształtowały nie tylko mój gust muzyczny, ale też rozumienie liryki i jej znaczenia. Piętno na mojej osobie odcisnął głównie Hunter, Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach, COMA, Happysad i Myslovitz.

Opowiedz o swoim środowisku, domu, szkole, uczelni.

Przez dwanaście lat mieszkałem we Wrocławiu, a później przeprowadziłem się na wieś pod Legnicą. Jako nastolatek nie mogłem się pogodzić z przeprowadzką, a w nowym środowisku nie odnalazłem się. Dopiero, gdy poszedłem do Katolickiego Gimnazjum Imienia Świętego Franciszka z Asyżu w Legnicy, poznałem wielu ciekawych ludzi. Liceum postanowiłem kontynuować również w szkole franciszkanów. W środowisku domowym uczono mnie zasad moralnych i dbania o innych. Moi rodzice byli młodzi, gdy się urodziłem, dlatego łączą nas partnerskie stosunki i aktualnie odczuwam, że są oni nie tylko odpowiedzialni za mnie i nie tylko kontrolują mnie, ale są przede wszystkim przyjaciółmi, z którymi zawsze mogę porozmawiać o wszystkim. Mam też młodszą siostrę, kłótnie z nią są na porządku dziennym. Nie ma osoby, która by mnie tak szybko irytowała jak ona. Pomimo to jesteśmy bardzo zżyci ze sobą i potrafimy odnaleźć wspólny język.

Jak traktują Twoje teksty koledzy, rodzina?

Odbiór mojej twórczości przez rówieśników jest różny. Część nie lubi czytać poezji albo po prostu nie rozumie jej. Nie usłyszałem jednak od nich nigdy niczego niemiłego. Zawsze gratulowali mi sukcesów i życzyli powodzenia. Bardzo bliscy przyjaciele czytają, jeżeli czegoś nie wiedzą, to dopytują. Wnikają głęboko w to, co piszę i interesują się moją twórczością. Często to oni namawiają mnie do wysyłania prac na konkursy albo mnie mobilizują. Podobnie zachowują się moi rodzice, a w szczególności mama, z którą spędzam najwięcej czasu, bo tato jest w domu wyłącznie w weekendy. „Rodzice dziecku powinni dać korzenie i skrzydła”– właśnie tą dewizą moja mama kierowała się przy wychowywaniu mnie i mojej siostry.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ