Znowelizujcie artykuł 202 kpk!

prokurat.jpg

Są prokuratorzy i sędziowie, którzy bezpodstawnie „podejrzewają” u podsądnych niepoczytalność. Jest to niedopuszczalne.

W polskim wymiarze sprawiedliwości nierzadko jest stosowana metoda fałszywego rozstrzygania spraw karnych – zwana metodą „na wariata”. Polega to w skrócie na tym, że najpierw bezpodstawnie imputuje się podsądnemu niepoczytalność, a potem wysyła go na badania sądowo-psychiatryczne, w trakcie których ulegli psychiatrzy rozpoznają nieistniejącą „chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe lub inne zakłócenie czynności psychicznych”, które miało rzekomo „uniemożliwiać rozpoznanie znaczenia czynu lub pokierowanie postępowaniem”. W efekcie postępowanie jest umarzane na podstawie art. 31 par. 1 kodeksu karnego.

W ten sposób można uwolnić od odpowiedzialności karnej rzeczywistych przestępców, ale i też „załatwić” fałszywie oskarżanych, którzy nigdy nie doczekają się uniewinnienia. Za to pozostaną z piętnem „wariatów”.

Imputowanie niepoczytalności

Aby zrealizować tą „procedurę” w przypadku osób bezpodstawnie pomawianych przez prokuraturę, potrzebne są 2 rodzaje nadużyć proceduralnych:

1)  Prokurator lub sędzia nie weryfikuje zarzucanego czynu, tylko od razu wysyła podejrzanego (oskarżonego) na badania sądowo-psychiatryczne.

2)  Prokurator lub sędzia bezpodstawnie imputuje podsądnemu niepoczytalność.

W tym miejscu trzeba podkreślić, że przed badaniem poczytalności podejrzanego lub oskarżonego należy przede wszystkim wykazać, iż czyn zabroniony miał w ogóle miejsce.

Zgodnie z Postanowieniem SN z dnia 18 lutego 2009 r., IV KK 306/08: „Żaden przepis prawa nie zwalnia sądu z obowiązku ustalenia, czy oskarżony, który według opinii biegłych psychiatrów jest niepoczytalny w rozumieniu art. 31 § 1 k.k. popełnił zarzucany mu czyn. Użyte sformułowania w art. 31 § 1 k.k. „w czasie czynu” oraz w art. 414 § 1 k.p.k. „w chwili czynu” wskazują jednoznacznie, iż musi zachodzić zbieżność w czasie dwóch zaszłości, a więc czynu oskarżonego oraz jego niepoczytalności”.

A zatem badanie poczytalności w postępowaniu karnym jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy wiadomo z wysokim prawdopodobieństwem, że popełniono czyn zabroniony. Sądu karnego nie powinien interesować stan zdrowia psychicznego podsądnego, jeśli nie ma on związku z zarzucanym czynem. Zbyt często jednak zasada ta jest łamana w praktyce.

Łamanie wolności osobistej

Podobnie jak insynuowanie bez podstaw niepoczytalności u podejrzanych (oskarżonych), co także jest niedopuszczalne wedle orzecznictwa Sądu Najwyższego.

Zgodnie z Uchwałą składu siedmiu sędziów z 16 czerwca 1977 r. (sygn. akt VII KZP 11/77, OSNKW nr 7-8/1977, poz. 68), której nadano moc zasady prawnej, szczególny charakter dowodu z opinii biegłych lekarzy psychiatrów przemawia „za koniecznością ograniczenia dopuszczalności poddania oskarżonego badaniu tych biegłych w celu wydania opinii o stanie jego zdrowia psychicznego tylko do tych wypadków, w których zachodzą uzasadnione – a więc oparte na konkretnych okolicznościach i dowodach – wątpliwości w tym względzie”.

Wielu prokuratorów i sędziów nie przejmuje się jednak tą uchwałą. Nie formułuje tych żądanych – uzasadnionych wątpliwości, a mimo to kieruje ludzi na badania sądowo-psychiatryczne.

To jeszcze jeden aspekt funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości wymagający pilnej zmiany. Trzeba pilnie znowelizować treść artykułu 202 kpk, ustalając konieczność konkretyzowania powodów kierowania podsądnego na badania sądowo-psychiatryczne oraz wprowadzić możliwość składania zażaleń na postanowienia o przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych psychiatrów. Posłowie, zajmijcie się tym!

autor: Krystyna Górzyńska

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ