Rewolucja w Urzędzie Marszałkowskim

budzet.jpg

Mocne przetasowanie w składzie zarządu województwa po dzisiejszej sesji sejmiku. Padały ostre słowa, w konsekwencji czego rozpadła się dotychczasowa koalicja rządząca Dolnym Śląskiem.

Sesję obserwowało wielu widzów, wśród których wypatrzyć można było prominentnych działaczy PiS-u i PO. Pilnowali oni, aby radni głosowali za odwołaniem marszałka Cezarego Przybylskiego. Ten jednak najpierw złożył wniosek o odwołanie Tymoteusza Myrdy z Bezpartyjnych Samorządowców ze stanowiska wicemarszałka. Wszystko przez brak porozumienia między członkami zarządu. Ten argumentował swoją krytykę działań Przybylskiego:

– Zarząd jest słaby, nie będę swoją twarzą uwiarygadniał jego działań. Ten zarząd nie jest w stanie współpracować, gdy jeden z członków skupia osiemdziesiąt procent kompetencji, a ja nie mogę nic. Przez trzy miesiące prosiłem o racjonalny podział obowiązków – mówił Tymoteusz Myrda, jeszcze jako wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Myrda tłumaczył, że wniosek o odwołanie Przybylskiego jest racjonalny, gdyż obecny zarząd nie ma pomysłu na rządzenie województwem. Mówił, że należy stworzyć stabilną większość z pomysłem na kolejne dwa lata pracy, zamiast walczyć o stołki. Jako przykład złego zarządzania wskazywał na – jego zdaniem – nierówny rozdział środków na poszczególne regiony. Z jego zarzutami nie zgodził się Cezary Przybylski. Myrdę wsparł z kolei Patryk Wild (również z Bezpartyjnych Samorządowców). Stwierdził, że obecny podział pieniędzy uwłacza ludzkiej godności. Atmosferę starał się załagodzić Marek Dyduch (SLD):

– Mieliśmy kilku marszałków i każdy mówił o zrównoważonym rozwoju. Czy to znaczy, że nic nie robili? Po prostu nie da się nadrobić wszystkiego w kilka chwil – mówił Dyduch.

Zarzuty Tymoteusza Myrdy mocno skrytykował zaś Jerzy Michalak, członek zarządu województwa:

– Budowanie swojej pozycji politycznej na podkreślaniu różnic […] i wymyślanie pewnych sytuacji nigdy nie było zarządu ani moim sposobem uprawiania polityki. Dlatego też jest mi niemiło, że rozpoczynając współpracę z panem Myrdą, Wildem i panią Zdrojewską sądziłem, że są w stanie tę metodę polityki odrzucić. Dziś przekonuję się, że nie są oni w stanie tej polityki odrzucić. Cierpi na tym region i nasze wspólne interesy – grzmiał Jerzy Michalak.

Michalak stwierdził też, że nie odważyłby się dzielić mieszkańców na lepszych i gorszych. Mówił też, że żałuje zaistniałej sytuacji, gdyż zawsze wierzył w siłę kompromisu. Ostatecznie za odwołaniem Tymoteusza Myrdy głosowało 20 radnych, przeciwko było piętnastu, jedna osoba wstrzymała się od głosu. W jego miejscu pojawiła się kandydatura Iwony Krawczyk (PO). Podczas głosowania jej kandydaturę poparło 23 radnych przy sprzeciwie 13. Głosowanie było tajne, jednak poparcie radnych może to oznaczać, że poparli ją także przedstawiciele PiS-u. Czy oznacza to, że w miejsce koalicji dawnych działaczy PO, ludzi związanych z Rafałem Dutkiewiczem i prezydentem Lubina powstanie jeszcze bardziej egzotyczna koalicja PO – PiS? Wszystko miało wyjaśnić się podczas kolejnych głosowań, jednak nieoczekiwanie PiS wycofał swój wniosek o odwołanie marszałka Przybylskiego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ