Jan Lech Skowera: Dążenia brukselskich eurokratów do unifikacji Europy musiały, wcześnie czy później, doprowadzić do „zwarcia”, ponieważ zagrażały brytyjskiej racji stanu

flaga unii.jpg

Istnieje wiele systematyk państw i ustrojów. Fundamentem wszystkich klasyfikacji współczesnych są oczywiście te klasyczne, dokonane w starożytności przez filozofów greckich.

Polityczna przestrzeń greckiego antyku obejmowała około dwieście państw – miast, które wykształciły różne systemy ustrojowe. Ponieważ państwa z czasów antyku wykazują bardzo dużo podobieństw z państwami doby współczesnej, dlatego też dokonane w starożytności klasyfikacje możemy w całym spokojem przenieść na grunt dzisiejszy.

Własna racja stanu

Platon (427-347) pierwszy wprowadził systematykę ustrojów i to według kilku różnych kryteriów, był. Dokonał on między innymi podziału ustrojów na działające „zgodnie z prawem” i „wbrew prawu”, czyli na „praworządne” i „nierządne”. Wśród tych praworządnych najlepsza jest monarchia, a najgorsza demokracja. Nic więc dziwnego, iż w systematyce państw nierządnych „króluje” demokracja.

Dużo „młodszy” od Platona Arystoteles (384-322) podzielił rządy, na „rządy dobre”, kiedy rządzący kierują się dobrem powszechnym, i na „rządy zdegenerowane”, gdy rządzący kierują się dobrem własnym – prywatą. Do grupy „rządów dobrych” zaliczył: monarchię, arystokrację i politeję. W gronie „rządów zdegenerowanych” wymienia: demokrację, oligarchię i tyranię.

Oryginalnego podziału państw dokonał Stanisław Michalkiewicz. Według niego państwa dzielą się na „poważne” i „pozostałe”. Za poważne uważa te, które prowadzą politykę zgodna z własną racją stanu. Jest to bardzo sensowna klasyfikacja. Zmusza nas do poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co to jest racja stanu i dokonania analizy sytuacji według tego kryterium.

Poważne państwo

Dla zobrazowania zagadnienia posłużmy się konkretnym, bardzo na czasie, przykładem brytyjskiego „Brexitu”. Czy Wielka Brytania jest krajem poważnym, czy realizuje politykę zgodną z własną racją stanu?

Wielka Brytania jest innym krajem niż Francja, Grecja czy Polska. Na czele państwa stoi nie prezydent lecz monarcha-królowa, która jest równocześnie głową jeszcze piętnastu innych państw na całym świecie, w tym takich kolosów jak Kanada czy Australia. Anglicy są dumni nie tylko z wyjątkowej pozycji, również z tego, iż byli twórcami największego imperium w dziejach świata. Od samego początku przynależności do Unii Brytyjczycy podkreślali odrębny punkt widzenia na „wspólnotę”, widząc ją jako „wspólnotę niezależnych podmiotów politycznych” a nie „wspólny podmiot polityczny”.

Dążenia brukselskich eurokratów do unifikacji Europy musiały, wcześnie czy później, doprowadzić do „zwarcia”, ponieważ zagrażały brytyjskiej racji stanu. Anglicy pokazali, że poważnie traktują swoją państwowość, a wynik referendum będzie miał w praktyce znaczenie drugorzędne. Czy referendum będzie na „tak”, czy „nie”, to Brytyjczycy i tak obronią, a nawet zdecydowanie wzmocnią, swój status w Europie.

Prawdziwy kunszt polityczny. Wieka Brytania nie pozwoli sprowadzić się do pionka w grze drugoplanowych brukselskich biurokratów. Wraz z referendum przepadł irracjonalny projekt Zjednoczonych Stanów Europy i to na tak długo, jak długo będzie istniała brytyjska monarchia.

Może i nasi mężowie stanu wyciągną z tego przykładyujakieś wnioski? Monarchia, nie tylko w przypadku brytyjskim, to polityczny fundament własnej racji stanu. Czas, żebyśmy stali się na trwałe państwem poważnym, a nie tylko od przypadku do przypadku, w zależności od koniunktury.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ