Katastrofalnie niska frekwencja na akcji KOD

Kod1.jpg

Miały być tłumy i kolejny frekwencyjny sukces, a przyszła tylko garstka aktywistów. Komitet Obrony Demokracji zaliczył wpadkę. A może polityczne paliwo już się wypaliło?

W Warszawie nie pojawiło się nawet kilkuset demonstrantów. Kilkadziesiąt starszych osób pikietowało pod KPRM, a momentami wydawało się, że więcej jest tam dziennikarzy i kamer telewizyjnych niż samych demonstrantów. Jeszcze gorzej było w Gdańsku i Lublinie. Tam demonstrantów łatwo było wręcz dokładnie policzyć.

O co chodzi w akcji Komitetu Obrony Demokracji? Uczestnicy pikiet mieli przyjść w ciemnych ubraniach i z ustami zaklejonymi czarną taśmą klejącą. Miało to symbolizować rzekome podporządkowanie polityczne Trybunału Konstytucyjnego rządowi Prawa i Sprawiedliwości. W histerycznej odezwie KOD do Polaków, czytamy:

Trybunał nic już nie będzie mógł, prezydent – wszystko. Będzie mógł wybrać na prezesa i wiceprezesa Trybunału sędziego, który dostanie np. tylko 2 głosy spośród 15 głosujących członków TK. Będzie mógł decydować o tym, czy do rozpatrzenia zaskarżonych przepisów potrzebny jest pełny skład oraz zwalniać z obowiązku rozpatrywania spraw według daty wpłynięcia sprawy. Będzie też mógł unieważnić decyzję Zgromadzenia Ogólnego TK o wydaleniu sędziego.

Jak widać z demokracją w Polsce chyba jednak nie jest tak źle, skoro w obronie trybunału i jego prezesa Prof. Rzeplińskiego nie przybył nawet ułamek zwolenników KOD. A może polityczne paliwo Komitetu Obrony Demikracji powoli się wypala?

źródło: wpolityce

fot:youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ