Dobro dziecka najważniejsze? Jak się okazuje – nie zawsze

dzieci 34.jpg

Dwa miesiące oczekiwań na przesłuchanie poszkodowanej 6-letniej dziewczynki, która jest głównym świadkiem w sprawie podejrzenia popełnienia czynu o charakterze seksualnym. Ostatecznie zapada decyzja o powrocie Marysi do domu, w którym miało dochodzić do sytuacji krzywdzących dziecko. Czym kierował się wymiar sprawiedliwości?

Sprawa dość zawiła, jednak wzbudzająca emocje już na początkowym jej etapie. Pytań z każdym kolejnym wątkiem przybywa i wciąż brak odpowiedzi. Jak to możliwe, by w XXI wieku miała miejsce tak kuriozalna sytuacja. A jednak.

Dwa postępowania – żadnych konkretów

W obecnej chwili toczą się dwa postępowania dotyczące Marysi, jednak nic konkretnego z nich nie wynika.

Pierwszym jest postępowanie prokuratorskie dotyczące podejrzenia popełnienia czynu o charakterze seksualnym, a głównym podejrzanym w sprawie jest Sławomir – przyjaciel matki dziewczynki.

Do przesłuchania samego dziecka doszło, choć po bardzo długim czasie, mimo że sprawy dotyczące dzieci są pilne. Jednak do przesłuchania głównego podejrzanego nie doszło. Co więcej, nie zabezpieczono także jego telefonu komórkowego oraz laptopa, które powinny być dowodami w procesie.

Drugim, równolegle toczącym się postępowaniem, jest postępowanie o władzę rodzicielską pani Małgorzaty, czyli matki pokrzywdzonej. Sąd Rejonowy w Krośnie w ramach tzw. postępowania o zabezpieczenie wydał orzeczenie o umieszczeniu dziecka w domu opiekunów tymczasowych – wujostwa Marysi – do prawomocnego zakończenia sprawy.

Zgodnie z polskim prawem od każdego rozstrzygnięcia przysługuje odwołanie, również w przedmiocie zabezpieczenia. Sąd odwoławczy zmienił więc orzeczenie sądu pierwszej instancji, ustanawiając powrót dziecka do biologicznej matki oraz nadzór kuratora.

Co ciekawe, wydając taki, a nie inny werdykt, nie wysłuchał wcześniej pokrzywdzonej. Swoją decyzję motywował wywiadem kuratora na temat Marysi oraz jej brata, a także informacjami zebranymi w szkole. Dodatkowo podkreślił, że na tym etapie postępowania nie ma konieczności zastosowania tak drastycznego środka, jakim jest umieszczenie dziecka z dala od matki. Ponadto, w opinii psychologicznej prezentującej relacje dziecka z matką, stroną wypowiadającą się była jedynie siostra matki – aktualna opiekunka Marysi – a nie sama matka. W związku z tym, sąd nie mógł jej potraktować inaczej niż jako opinię prywatną.

Kilka słów o historii

Marysia to 6-letnia dziewczynka. Po rozwodzie rodziców dziecko zamieszkało z mamą, starszym bratem oraz dziadkami, jednak jej dzieciństwo nie było szczęśliwe.

Jak wspomina dziewczynka, matka bardzo dużo pracowała, a wolny czas spędzała, pisząc sms-y, korespondując na facebooku lub rozmawiając ze swoimi znajomymi przez komputer, który był przedmiotem notorycznych awantur pomiędzy nią a jej synem. Pani Małgorzata nie poświęcała czasu dzieciom, a jedynym przejawem zainteresowania, jeżeli można to tak nazwać, było kupowanie im prezentów.

Z bratem dziewczynka również nie miała najlepszych kontaktów, ponieważ był agresywny, stosował przemoc i jaka sama mówi „kopał ją w brzuch”, dlatego zwyczajnie się go bała. Wszystkie obowiązki w domu, łącznie z gotowaniem, praniem, czy też usypianiem Marysi, pełniła babcia.

Całość dopełniał fakt, że od momentu, gdy do Małgorzaty zaczęli przychodzić koledzy, głównie pan Sławek, kobieta całkowicie straciła zainteresowanie dziećmi. Co więcej, jak się później okazało, to właśnie wspomniany pan Sławek został oskarżony przez Marysię o podejmowanie czynności seksualnych wobec niej.

Z nagrań dziewczynki wynika, że początkowo mężczyzna był dla niej miły, kupował zabawki, bawił się z dziewczynką, chcąc zaskarbić sobie jej zaufanie. Jednak w pewnym momencie wszystko uległo całkowitej zmianie. Dziecko zaczęło mieć koszmary, moczyć się i niechętnie opowiadać o panu Sławku, kwitując, że gdy czasem idą razem spać on „zatykał mi buzię i nie mogłam mówić, a chciałam, bo mieliśmy wspólną tajemnicę. Dotykał mnie tam, gdzie się sika. Trzymał mnie, nie umiałam się wyrwać. Mamusia była w swoim pokoju, a ja w swoim różowym i on przychodził do mnie. Pan Sławek oglądał też filmy, gdzie panie się rozbierały i ja to widziałam”.

Kolejnym dowodem potwierdzającym wersję dziewczynki jest korespondencja pomiędzy Małgorzatą a Sławomirem, na którą natknęła się Beata A. – ciocia pokrzywdzonej. Mężczyzna pisał, że „chce czuć zapach Marysi. Jak będziesz do mnie szła to weź koniecznie ze sobą Marysię. Marysia jest moją najukochańszą kobietą… ma czyste serce”.

Pan Sławek, zapytany o jego relację z małoletnią, odpowiada, że oskarżenia są fałszywe, a on jedynie chciał zastąpić jej ojca. Po chwili dodając: „jak ona do mnie przylgnęła, to ja nie mogłem jej odrzucić, a tajemnice… nie wiem, jakie mogły być”.

Argumentem również utwierdzającym w przekonaniu, że dziecko mówi prawdę są jego słowa: „przebywając z pewnym chłopakiem w pokoju miałam na twarzy maź podobną do kleju, a ten klej śmierdział jak śmieci.”

Marysia próbowała o tych wydarzeniach opowiadać swojej mamie oraz dziadkom – oni nie wierzyli. Ostatecznie, gdy podczas wizyty u swego wujostwa, dziewczynka się rozluźniła i zaczęła zwierzać cioci, którą bardzo lubiła, prawda wyszła na jaw, a kobieta złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Kluczowym aspektem – czas

Jednym z czynników, jeśli nie tym najważniejszym, okazał się czas, a dokładniej mówiąc tempo pracy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przypomnijmy, że prawo w naszym kraju przedkłada sprawy dotyczące małoletnich jako priorytetowe, aby w najbardziej możliwy sposób zminimalizować cierpienie dzieci.

Jak widać na omawianym przykładzie praktyka ma się nijak do przyjętych, teoretycznych założeń. Poniżej szczegóły:

26.02.2016 – wpływa zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Krośnie

29.02.2016 – Sąd Rejonowy w Krośnie wydaje postanowienie o umieszczeniu dziecka na czas postępowania u cioci dziewczynki, która razem z mężem staje się opiekunem tymczasowym.

27.03.2016 – prokuratura występuje z wnioskiem do sądu o przesłuchanie dziewczynki. Sąd decyduje, że mimo, iż nie wie, jaki będzie wynik przesłuchania i co powie główny świadek, dziecko powinno wrócić do domu rodzinnego. Ponadto oznajmia, że przecież decyzja wymiaru sprawiedliwości może ulec zmianie, jeżeli dostanie on jakikolwiek sygnał o krzywdzie dziecka.

28.04.2016 – odbywa się przesłuchanie Marysi, a po nim dziewczynka ma wrócić do domu biologicznej matki, jednak dziecko stawia ogromny opór. W konsekwencji zostaje u wujostwa. Z kolei nagranie z przesłuchania zostaje przesyłane do prokuratury, w której gestii leży podjęcie dalszych kroków. Niestety takowych brak…

01.06.2016 – wydanie – na prośbę sądu – opinii biegłych na temat relacji Marysi z matką, które niezwłocznie mają być dostarczone do organu wymiaru sprawiedliwości. Kiedy to nastąpi – nie wiadomo…

Temida tłumaczy swoje działanie faktem, że dziewczynka wraz z opiekunami, nie zawsze przebywała w miejscu swojego zamieszkania, a wyznaczane terminy musiały odpowiadać większej ilości osób, tj. biegłym oraz specjalistom. Jednak, bez względu na wszystko, wniosek nasuwa się sam: reakcje sądownictwa trwały stanowczo za długo i trudno się zgodzić, że za takim postępowaniem stało dobro dziecka.

Aktualny stan rzeczy

Obecnie, Marysia nadal mieszka u Państwa A., którzy zapewniają jej opiekę, miłość i spokój, których tak bardzo jej brakowało. Dziecko nie chce wracać do matki za którą – jak samo mówi – nie tęskni. Dodatkowo strach przed panem Sławkiem i perspektywą ciągłych awantur sprawiają, że woli pozostać w domu swojej cioci, którą kocha.

Opinia specjalistów jest podobna. Uważają oni, że dziewczynka jest ofiarą nieprawidłowości funkcjonowania systemu rodzinnego, była świadkiem przemocy fizycznej oraz psychicznej, dlatego ma zaburzenia emocjonalne i powinna przebywać w bezpiecznym miejscu, gdzie nie będzie narażona na przemoc, pornografię czy też molestowanie.

Prokuratura Okręgowa w Krośnie utrzymuje, że świadkowie zostali przesłuchani, a sprzęt zabezpieczony i poddany badaniu. Tymczasem, pan Sławek nie został przesłuchany nawet w charakterze świadka, nie wspominając o fakcie, że jest głównym podejrzanym. Ponadto ani jego komputer, ani telefon nie zostały zabezpieczone i przekazane jako dowody w sprawie.

Sąd rodzinny pierwszej instancji zwrócił się do prokuratury o przekazanie mu akt postępowania prokuratorskiego oraz opinii biegłych na temat dziewczynki i jej relacji z matką, która została wydana 1 czerwca 2016r.

Jednak mimo że sąd prosił o niezwłoczną reakcję, stanie się to dopiero wtedy, gdy prokurator uzna, że może dokumenty udostępnić. Kiedy to nastąpi? Zapewne w momencie „dogodnym dla dobra dziecka”.

autor: Maciej Lisowski

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ