Łaska pańska na pstrym koniu jeździ – przysłowie znane od wieków

sejm.jpg

 

Obecna władza, której życzę jak najlepiej, tworzy system polityczny IV Rzeczpospolitej. Wraz z systemem politycznym zarysowuje się gospodarczy program rozwoju naszej Ojczyzny.

Jest projekt bardzo ambitny i niewątpliwie słuszny. „Niewidzialną rękę rynku” ma zastąpić widzialna ręka państwa. Jednym słowem jest zapowiedź głębokiego interwencjonizmu państwa, czyli odejście od klasycznego liberalizmu.

W interesie społeczeństwa

Właściwie nic nowego. Podobny kierunek został nadany gospodarce niemieckiej w połowie XIX wieku, gdy jeszcze nie było jednolitego państwa niemieckiego, a chciano by gospodarka tego obszaru „dogoniła” gospodarki wiodące takich krajów jak Francja, Wielka Brytania czy Belgia. Wówczas to powołano samorząd gospodarczy, który miał charakter publiczno-prawny, był autonomiczny, czyli niezależny od władzy wykonawczej oraz był wyposażony we władztwo administracyjne.

Doktryna ekonomiczna ówczesnych Niemiec zwana historyzmem, odrzucała klasyczny liberalizm, który w egoizmie jednostki dążącej do maksymalizacji zysku postrzegał główną siłę rozwoju gospodarczego. Wskazywała ona, że interes społeczeństwa jest ważniejszy od interesu jednostki.

Wg jednego z głównych twórców tego kierunku, Friedricha Lista: „interesy narodu determinują interesy jednostek, a od stanu gospodarstwa narodowego zależy pomyślność i dobrobyt każdego obywatela”. Wówczas to historyzm uznawał fundamentalne zasady liberalizmu, czyli wolność gospodarczą, wolność handlu czy wolną konkurencję, jednak w sytuacji nierównego rozwoju gospodarczego, jak to było w przypadku ówczesnych Niemiec, pozostających daleko w tyle za Wielką Brytanią, dopuszczano interwencjonizm państwa dla wyrównania szans i dania możliwości rozwoju własnej gospodarce, własnego przemysłu.

Zmiany doraźne czy systemowe?

Czy obecna sytuacja jest analogiczna, trudno powiedzieć. Niewątpliwie interwencjonizm państwa jest konieczny, ale powinien się odnosić głównie do tworzenia właściwych sprzyjających rozwojowi warunków do prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej. To nie tylko otworzenie drogi dla innowacyjności czy wpompowanie w wątpliwy interes start-upów miliardów złotych. Tym bardziej, że sukces tego przedsięwzięcia jest wątpliwy. Jest to przedsięwzięcie bardzo ryzykowne. Zapomina się przy tym, że wytworzyła się pewna luka w gospodarce. Z powodu likwidacji szkolnictwa zawodowego i ograniczenia funkcjonowania rzemiosła brakuje fachowców w wielu dziedzinach. Nie ma na rynku dobrych murarzy, dobrych hydraulików czy fachowców w innych zawodach. Brakuje pomysłu, jak tę lukę wypełnić.

Rozwój gospodarczy to nie tylko stawianie na innowacyjność, ale także konieczność istnienia na rynku fachowców poszczególnych zawodów. Nie jest możliwe przejście do wyższego stanu rozwoju bez pokonania tych podstawowych problemów. Słuszna jest likwidacja barier. Dobry jest pomysł stworzenia warunków powoływania Prostej Spółki Akcyjnej.

Słusznym niewątpliwie pomysłem jest ustanowienie „Konstytucji Biznesu”. Jednakże konstytucja ma charakter statyczny, natomiast sytuacja jest i będzie dynamiczna. Ponadto tworzenie wszelkiego rodzaju rozwiązań przez polityków czy urzędników, bez udziału przedstawicieli potężnej rzeszy przedsiębiorców, w szczególności tych mikro może budzić wątpliwości.

Nie są najlepszym rozwiązaniem, ba nie są miarodajne konsultacje z przedstawicielami istniejących organizacji samorządowych takich jak Lewiatan, BCC, KIG czy innych, których prezesi to czołowi przedstawiciele i obrońcy idei III RP, funkcjonujący i doskonale radzący sobie przez cały okres ostatnich 26 lat, ba, czerpiący przez cały ten okres konkretne korzyści, nie tylko materialne. Jednym z sukcesów tych organizacji jest pełne poparcie przedłużenia wieku emerytalnego przez poprzednią ekipę.

Konkludując, chciałbym zauważyć, że nie zmiany doraźne są istotne, lecz zmiany systemowe, które faktycznie przyczynią się do rozwiązania problemów.

Powołanie samorządu gospodarczego (i cała związana z tym polityka) przyczyniło się w konkretny sposób do sukcesu gospodarczego Niemiec. Czy Polacy mogą liczyć na podobny wielowymiarowy sukces?

autor: Paweł J. Kurzynski

źródło: gazeta Obywatelska

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ