Wrocławskie rekordy świata – poznaj naszych rekordzistów

rekordzisci z wrocka.jpg

Polacy są uzdolnieni w tak wielu dziedzinach, że nie sposób policzyć rekordowych osiągnięć na światową skalę, jakie są udziałem naszych rodaków. Część tych zasług to dzieło wrocławian, którzy co i rusz dokonują rzeczy, dających im prymat na świecie. A i sam Wrocław bywa miejscem, gdzie wielkie wyczyny się zdarzają i na przykład trafiają do „Guinnessa”. Prezentujemy kilku bohaterów, którzy poszli na najwyższy rekord.

Wielki plusssk Petrusewicza

Pierwszy polski powojenny rekordzista świata w pływaniu. Marek Petrusewicz, rodowity wilnianin, był zawodnikiem Stali Pafawag Wrocław. Pływał stylem klasycznym, a rekord świata pobił na dystansie 100 m wynikiem 1:10.9 min. Było to 18 października 1953 r.  na basenie nr 1 Miejskich Zakładów Kąpielowych przy ul. Teatralnej we Wrocławiu. Kilka miesięcy później, w maju 1954 r., ponownie był najlepszy na świecie, poprawił własny rekord, uzyskując 1:09.8 min.

Na losy tego wrocławskiego medalisty mistrzostw Europy i olimpijczyka złożyło się nie tylko pasmo sportowych sukcesów, ale i szereg dramatycznych wydarzeń w życiu osobistym. Dziś jeszcze wielu wrocławian pamięta zmarłego w 1992 r. Marka Petrusewicza także z jego działalności opozycyjnej w strukturach Solidarności w latach 80.

Akordy w tysiącach liczone

Po raz pierwszy gitarzyści skrzyknęli się na wrocławskim Rynku, żeby zagrać słynne „Hey Joe” i pobićGitarowy Rekord Guinnessa, w maju 2003 r. 588 instrumentów, które zabrzmiały wówczas jednocześnie, to jednak było za mało na światowy wynik. Sukces przyszedł trzy lata później – przebój Hendrixa zagrało razem 1581 osób. W roku 2016 do pobicia rekordu potrzeba było już grubo ponad 7 tys. wioseł, a wspólne granie podczas 14. edycji rekordu miało zaś dla Wrocławia szczególne znaczenie jako dla Europejskiej Stolicy Kultury. Jednak wszystko udało się znakomicie i karty „Księgi rekordów Guinnessa” pod hasłem  „Gitarowy Rekord” można było zaktualizować liczbą 7356 – tylu bowiem instrumentalistów wspólnie i wspaniale odegrało zaintonowany przez Leszka Cichońskiego przebój.

Czy państwo nas jeszcze słuchają?

Gadanie mają we krwi. Radiowcy Marek Obszarny i Dariusz Litera (fot. radiowroclaw.pl) z Polskiego Radia Wrocław pierwszy raz trafili do „Księgi rekordów Guinnessa” we wrześniu 2000 r., po tym jak przez 93 godziny i 10 minut prowadzili program na żywo na wrocławskim Rynku. Pewnie pociągnęliby z nadawaniem jeszcze jakiś czas, gdyby nie lekarska interwencja…

Gdy gardła im wydobrzały, a szum w głowie, związany też po części z magią sukcesu, jaki odnieśli, dziennikarze postanowili wygadać się godzinami podczas radiowego talk-show, by „pobić” swojego kumpla po fachu – Nicka Lawrence’a z brytyjskiej rozgłośni Three Counties, który przepytywał swoich gości przez 33 godziny. Obszarny i Litera poprowadzili swój program podczas festynu KGHM w Lubinie i rozmawiali m.in. z prof. Janem Miodkiem, Anną Dymną czy Kubą Wojewódzkim, a także słuchaczami przez… 36 godzin! Rekord zaliczono. To był wrzesień 2004 r. 

Kolekcjoner „żywiołowych” rekordów

Jest za pan brat i z wodą, i z wysokim górami. Bogusław Ogrodnik to rekordzista wprost ekstremalny. Wrocławianin jako pierwszy na świecie zdobył dwa Everesty – górski w Himalajach i, pokonując wpław Kanał La Manche, pływacki English Channel. Do tego spektakularnego wyczynu doszło w lipcu 2014 r. I jest to kolejny sukces Bogusława Ogrodnika, wcześniej (2008 r.) został bowiem rekordzistą świata w deniwelacji – pokonał 9011 m różnicy wysokości między dwoma punktami na Ziemi – zdobył Mount Everest (8848 m) i zanurkował w Blue Hole na Synaju na głębokość 163 m. Również w 2008 r. Ogrodnik zdobył Koronę Ziemi (jako trzeci Polak w historii). W roku 2013 zaś ponownie „zamachnął się” na światowe osiągnięcie i tym razem z własnym, 15-letnim synem – obaj przepłynęli Cieśninę Gibraltarską z hiszpańskiej Tarify do Maroka.

Cztery łapy baaardzo mini

Pojawił się na świecie na początku 2015 r. we wrocławskim mieszkaniu. Jego właścicielka, pani Alicja Ciepła, wprost nie mogła opędzić się od ciekawskich dziennikarzy, gdy tylko rozeszła się wieść, że Toudi jest najpewniej najmniejszym pieskiem na świecie. I na dodatek chyba taki pozostanie. Przeuroczy maluch to chihuahua, którego można po prostu zamknąć dłoni, jedzący jak ptaszek z… plastikowej zakrętki. Musi być pod nieustannym nadzorem, ponieważ tak naprawdę wszystko dokoła może zagrozić jego zdrowiu i życiu, nawet niewinna zabawa. Kruchy i delikatny Toudi ma poza tym wszystkie cechy zdrowego psiaka, który jest ciekawy świata oraz żądny pieszczot swoich ludzkich przyjaciół. 

Najbogatszy wrocławianin daje rekordowego nura

W bieżącym, 2016 r. ten wrocławianin ponownie znalazł się na liście 100 najbogatszych Polaków, sporządzonej przez magazyn „Forbes”.Leszek Czarnecki, biznesmen, właściciel banków i inwestor, twórca grupy Getin Holding, kojarzony z najwyższą budowlą Wrocławia – Sky Tower, to także rekordzista świata w nurkowaniu jaskiniowym. Swoją wieloletnią pasję, którą doskonalił od czasów, gdy już w wieku 22 lat zdobył uprawnienia instruktora nurkowania, konsekwentnie przekuwał na kolejne sukcesy, sięgając w końcu najpierw po tytuł rekordzisty Polski (2003 r.), a potem bijąc, i to dwukrotnie, rekord świata. Za pierwszym razem, w 2005 r., przepłynął pod wodą ponad 14 km kompleksu jaskiń Dos Ojos w południowym Meksyku. Cztery lata później, 9 października 2009 r., spędził tam pod wodą 9 godz. 58 min na głębokości 72 m, pokonując 17 km podwodnych korytarzy. Biznesmenowi rekordziście towarzyszyła w wyprawie ekipa pomocnicza, w której znalazł się m.in. wspomniany już, inny wrocławski rekordzista Bogusław Ogrodnik. 

Anita rzuca przez Odrę jak nikt na świecie

Wrocław przyniósł szczęście tej utytułowanej sportsmence. Anita Włodarczyk (fot. Tomasz Walków), lekkoatletka, której koronną dyscypliną jest rzut młotem, właśnie nad Odrą osiągnęła wynik lepszy od rekordu świata, który zresztą sama wcześniej pobiła. Rzecz działa się 27 czerwca 2015 r.podczas zawodów Rzut przez Odrę, na wałach, nieopodal mostów Chrobrego. Anita rzuciła młotem na odległość 79,83 m, czyli aż o 25 cm dalej niż w sierpniu rok wcześniej na mityngu w Berlinie, gdzie jej rekordowy rzut to było 79,58 m. Wrocławski wynik lekkoatletki, mimo że w tym czasie najlepszy na świecie, oficjalnie za rekord świata uznany jednak nie został, ponieważ zawody odbiegały od „normalnych” stadionowych i nie miały żadnej z oficjalnych kategorii IAAF. A że nie był żadnym „fuksem” i świadczył o klasie zawodniczki, pokazuje jej wynik, zaliczony zaledwie po miesiącu – 81,08 m, który znowu zrobił z Anity Włodarczyk rekordzistkę świata.

Tęgiej głowie dość… 24 słowie 

To jest dyscyplina, przed którą klękają całe narody, bo to królowa nauk… matematyka. W styczniu 2007 r. matematyk z Uniwersytetu Wrocławskiego dr Jarosław Wróblewski (fot. matematyka.wroc.pl) ustanowił rekord świata, odkrywając ciąg arytmetyczny liczb pierwszych, złożony z  24 wyrazów, z których pierwszy to 468395662504823, a różnica to 45872132836530. Ponieważ liczby pierwsze wśród liczb naturalnych rozłożone są dość chaotycznie, a ciągi arytmetyczne – wręcz przeciwnie, tzn. bardzo regularnie i w równych odstępach, matematycy od dawna poszukiwali ciągów równomiernie rozmieszczonych liczb pierwszych. Dzieło to udało się właśnie badaczowi z Wrocławia, który jednak nie spoczął na laurach i już nieco ponad rok później – 17 maja 2008 r.  odkrył jeszcze dłuższy, bo 25-wyrazowy ciąg arytmetyczny złożony z liczb pierwszych, współpracując z izraelskim informatykiem Raananem Chermonim. Pierwszy wyraz tego ciągu to 6171054912832631, a każdy kolejny jest większy od poprzedniego o 81737658082080. Jasne, prawda?

Spaść, by nie upaść, czyli swobodnie pobić rekord świata

To potrafią tylko tacy wyczynowcy, jak wrocławska ekipa Dream Walker, która 29 maja 2013 r. ustanowiła za sprawą Łukasza Miłucha, który skoczył z liną i swobodnie z nią spadał przez 310 metrów, rekord świata! Rzecz się działa w Norwegii i był to pierwszy etap na drodze ambitnych planów Dream Walker bicia kolejnych rekordów w różnych częściach świata w długości swobodnego lotu podczas skoku na linie. Oczywiście lina nie jest taka sobie zwyczajna, ale to specjalny system – Dream Jump, lin ułożonych w formie litery „U”. Równolegle ze skoczkiem spada bloczek, będący łącznikiem pomiędzy linami a osobą skaczącą. Gdy skoczek osiąga najniższy poziom litery „U”, ruch w pionie przechodzi w poziomy i wtedy zaczyna się wyhamowanie prędkości spadania, a w końcu zatrzymanie. 

źródło: wroclaw.pl

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ