Wrocław: Powódź tysiąclecia

powodz.jpg

Jutro minie 19 lat od powodzi, zwanej – ze względu na niespotykaną do tej pory skalę – powodzią tysiąclecia.  To powódź z 1997 roku pokazała, że wrocławianie utożsamiają się ze swoim miastem, potrafią o nie walczyć, zmagając się z żywiołem i ratując nie tylko swój dobytek, ale także dobra kultury. Młodzi wrocławianie pokazali całej Polsce, że fali powodziowej można się przeciwstawić. Wrocław był pierwszym miastem, w którym do walki ze skutkami niszczącej fali, przystąpiła masowo ludność cywilna. Głównie młodzi  wrocławianie, którzy wykazali się wówczas ofiarnością i odwagą. W akcji ratowania miasta wzięło udział ok. 100 tys. mieszkańców, zużyto od 300 do 480 tys. worków z piaskiem.

To dobrze, gdy młodzi ludzie odnajdują swoje kotwice tożsamościowe, odwołując się do heroicznych postaw. Taką kotwicę odnaleźli młodzi warszawiacy, dla których Powstanie Warszawskie jest najważniejszym punktem odniesienia. Wyrażają to masową obecnością podczas obchodów rocznicowych, utożsamiają się z bohaterami, ignorując historyczne i polityczne spory o sens powstania. Warszawiacy mają swój mit.

Tożsamość wrocławian budowała się powoli i dopiero dekada lat osiemdziesiątych, czyli „Solidarność” domknęła ten trudny proces. Trudny, bo powojenna historia z długim okresem poczucia tymczasowości polskiej państwowości na ziemiach zachodnich, temu nie sprzyjała. Lata dziewięćdziesiąte z wszystkimi politycznymi zawirowaniami to nie był najlepszy czas, by budować tożsamość na fundamencie „Solidarności”.

Dopiero powódź z 1997 roku, zwana powodzią tysiąclecia, pokazała, że wrocławianie utożsamiają się ze swoim miastem, potrafią o nie walczyć, zmagając się z żywiołem i ratując nie tylko swój dobytek, ale także dobra kultury.

Przypomnijmy, w lipcu 1997 roku powódź nawiedziła południową i zachodnią Polskę, Czechy, wschodnie Niemcy, północno-zachodnią Słowację oraz wschodnią Austrię, doprowadzając na terenie Czech, Niemiec i Polski do śmierci 114 osób oraz szkód materialnych wynoszących blisko 4,5 miliarda dolarów. Na terenie Polski zginęło 56 osób, a szkody oszacowano na ok. 3,5 miliarda dolarów.

Fala kulminacyjna o wys. 7,24 m dotarła do Wrocławia w nocy z 12 na 13 lipca. Wrocławianie przystąpili do obrony miasta przed nadchodzącą falą powodziową już poprzedniego dnia. Przykład dali mieszkańcy Biskupina, dzielnicy, która według prognoz w całości miała znaleźć się pod wodą. Ocalała. Nawet proboszcz biskupińskiej parafii św. Rodziny, zwracając się do ludzi zgromadzonych w kościele na niedzielnej Mszy św. mówił, że zwalnia ich z obowiązku uczestnictwa i apelował, żeby kto może szedł na wały. Było poważne zagrożenie, że zalany zostanie przyparafialny cmentarz.

Mieszkańcy wieżowców przy pl. Grunwaldzkim masowo szli ratować zabytkowy Ostrów Tumski. Byłam tam, gdzie z worków z piaskiem ustawiano wielką pryzmę chroniącą przed wtargnięciem wody do najstarszej części miasta. Przez wiele godzin razem z innymi sypałam piasek do worków, a młodzi chłopcy je odbierali i układali. Przez cały ten czas zjawiali się w tym miejscu ludzie z bloków przy pl. Grunwaldzkim, którzy przynosili kanapki i herbatę w termosach. Kto nie mógł pracować fizycznie, pomagał choć w taki sposób. Słyszałam, jak młodzi przez całą noc, stojąc po pas w wodzie, wynosili książki z Biblioteki Uniwersyteckiej na Piasku… Wrocławianie pokazali, że odzyskali swoją tożsamość, która wykuwała się w latach osiemdziesiątych.

Pod wodą znalazło się wówczas ok. 30 proc. powierzchni miasta, zamieszkane przez 200 tys. ludzi, którzy pozbawieni zostali prądu, łączności i wody pitnej. Do odciętych i zalanych terenów trzeba było dostarczać żywność i wodę pitną. Druga fala licząca ok. 100 km o wys. 5,74 m, która przeszła 25–27 lipca, była bardziej łaskawa, ale walka z żywiołem potrwała do końca miesiąca.

Z inicjatywy (dziś już nieżyjącego) prof. Wojciecha Wrzesińskiego powstało opracowanie WROCŁAWSKA KRONIKA WIELKIEJ WODY, którego ja i moja siostra miałyśmy zaszczyt być współautorkami. Była to pierwsza w Polsce książka historyczna, w której wykorzystano Internet jako źródło. Jej promocja, z udziałem ówczesnego prezydenta Wrocławia Bogdana Zdrojewskiego, odbyła się 11 września 1997 roku we wrocławskim Ratuszu.

autor: Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ