Zagraniczne sieci skarżą się na polski rząd do komisarz Bieńkowskiej. Bitwa o podatek handlowy

Bieńkowska.jpg

Głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości Sejm przyjął w ubiegłym tygodniu rządową ustawę o podatku od sprzedaży detalicznej. Lobbyści nie składają jednak broni. Próbują podważyć polskie regulacje na poziomie europejskim. Doszło w tej sprawie nawet do spotkania w brukselskim gabinecie unijnej komisarz Elżbiety Bieńkowskiej.

Ze względu na przeciągające się konsultacje społeczne podatek od sprzedaży detalicznej, zapowiadany na początek roku, najprawdopodobniej zacznie obowiązywać od 1 września. Projekt ustawy trafi teraz do Senatu i będzie czekał na podpis prezydenta. Propozycja zakłada wprowadzenie dwóch stawek podatku handlowego – 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie.

Pierwszy projekt autorstwa resortu finansów za ostro szedł w kierunku uszczelnienia, pod rygory ustawy podciągnięto mnóstwo przedsiębiorstw, które łączy tylko znak, np. Społem. Wzbudziło to gwałtowne protesty. Negocjacje trwały co prawda długo, ale zdecydowana większość handlowców jest z obecnego kształtu tego podatku zadowolona

– tłumaczy szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

Ostateczny projekt ustawy faktycznie został dobrze odebrany przez polskie środowisko handlowe.

Pozytywnie oceniamy zaprezentowane założenia podatku od handlu detalicznego. Stawka progresywna zgodna z oczekiwaniami branży, wolna kwota w wysokości obrotu małych i średnich przedsiębiorstw oraz fakt, że projekt nie zawiera szczególnych rozwiązań dotyczących sprzedawców działających w ramach sieci handlowych to kroki w dobrym kierunku. Progresja spełnia założenia wyrównania szans, co należy ocenić pozytywnie

– tłumaczy Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

Krytycznie projekt ustawy ocenia natomiast Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, reprezentująca interesy zagranicznych koncernów, takich jak Auchan, Tesco czy Jeronimo Martins. Twierdzi ona, że podatek o stawce progresywnej łamie zasady konstytucji, dotyczące równego traktowania podmiotów gospodarczych oraz prawo europejskie, gdyż stanowi nieuprawnioną pomoc państwa. Ponadto, jak twierdzi organizacja, powołując się na raporty, przy tak zaproponowanej konstrukcji podatku progresywnego, z którego wpływy szacuje się na 1,9 mld zł, aż 80 proc., a więc 1,5 mld zł zapłaci 10 zagranicznych sieci handlowych, a tylko 20 proc. tej kwoty (400 mln zł) pochodzić będzie od sieci o kapitale polskim.

Jak donosi portal Money.pl, przedstawicielom POHiD udało się dotrzeć do gabinetu Elżbiety Bieńkowskiej, unijnej komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług. Zagraniczne sieci handlowe chcą bowiem zaskarżyć ustawę do Directorate-General for Competition, czyli europejskiego urzędu do spraw konkurencji, w czym komisarz Bieńkowska mogłaby pomóc. Spotkanie prezes POHiD Renaty Juszkiewicz z jednym z członków gabinetu komisarz Bieńkowskiej potwierdziła Lucia Caudet z biura prasowego komisarz. Prawnicy zbliżeni do POHiD uważają, że nowy podatek można zakwestionować ze względu na przepisy zakazujące dyskryminacji podmiotów gospodarczych.

źródło: niezależna.pl

fot:niezależna.pl


 
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ