Przypadek posła Sławomira Nowaka z Platformy Obywatelskiej, który z dumą nosił „pożyczony od przyjaciela” zegarek luksusowej marki Ulisess Nardin okazał się dla ogółu obywateli zdarzeniem właściwie pożytecznym

watches-1062994_960_720.jpg

Przypadek posła Sławomira Nowaka z Platformy Obywatelskiej, który z dumą nosił „pożyczony od przyjaciela” zegarek luksusowej marki Ulisess Nardin okazał się dla ogółu obywateli zdarzeniem właściwie pożytecznym.

Wszyscy przekonali się, że ministrowi Nowakowi nie chodziło o dobro wspólne, tylko dobro indywidualne i materialne, a świat polityki miał mu to umożliwić.

Pasja prezydenta Kwaśniewskiego

Wcześniejszy przypadek Aleksandra Kwaśniewskiego, też znanego kolekcjonera zegarków, jest także wymowny, choć częściowo i zagadkowy. Znany lobbysta Marek Dochnal zakupił w 2002 roku w Genewie złoty zegarek ekskluzywnej szwajcarskiej manufaktury Franck Muller ― model Sunset wart ok. 70 tys. złotych.

Zegarek najpierw trafił do łódzkiego barona SLD Andrzeja Pęczaka, później za sprawą wścibskich dziennikarzy odnalazł się na ręku Aleksandra Kwaśniewskiego. Po czym znów zaginął i podobno do dziś się nie odnalazł, choć poszukiwały go różne prokuratury. Sprawa była swego czasu głośna, dość bezceremonialnie mówił o zegarkowej pasji Kwaśniewskiego podczas swej rozmowy z Aleksandrem Gudzowatym Józef Oleksy: „Zegarków miał od cholery złotych i nosił je ch… wie po co?”

Artylerzyści i firma Patek

No właśnie, co takiego jest w zegarkach, nawet niekoniecznie złotych, że stanowią aż taki przedmiot pożądania? Zaznaczmy dla porządku, że nie zawsze tak było. Pod koniec XIX wieku zegarki były jeszcze bardzo drogie, trudno dostępne i wyłącznie kieszonkowe, czyli raczej nie do oglądania przez innych.

Noszenie zegarków na ręku
rozpowszechniło się pod wpływem doświadczeń… artylerzystów. Przywiązywali oni zegarki do lewego nadgarstka, co miało im ułatwić obliczanie odległości podczas strzelania z dział, tym samym poprawić skuteczność rażenia ogniem.

Mniej więcej w tym czasie na czoło producentów drogich zegarków w Szwajcarii wysunęła się powstała w połowie XIX wieku znana i dziś manufaktura Patek Phlilippe. Jej założycielem był nasz rodak Antoni Patek, emigrant i powstaniec listopadowy. Urodzony na Lubelszczyźnie w leżącej przy trasie Lublin ― Zamość miejscowości Piaski (jego matka z domu była Piasecka), w której stoi też pomnik ostatniego żołnierza niezłomnego Józefa Franczaka ps. Lalek, poległego w tej okolicy z rąk UB w 1963 roku.

Do dziś firma Patek na liście prestiżu stoi znacznie wyżej niż ekskluzywna manufaktura Franck Muller. Patek wytwarza zegarki, oczywiście wyłącznie mechaniczne, składające się nawet z 1700 części i wielu zdumiewających komplikacji, no i oczywiście należące do najdroższych na świecie.

Prestiż i mechanika

Jednak nie wszystko złoto co się świeci, zegarki bardzo drogie mogą wyglądać na ręku pretensjonalnie, do tego stopnia, że niektórzy klienci negocjują z producentem usunięcie logo z tarczy zegarka. Zegarki są też męską biżuterią, jedyną dopuszczalną, ale także biżuterią kobiecą. Jednak kobiety zainteresowane są bardziej modnym i ładnym wyglądem, czasem ceną i prestiżem marki, mniej zwracają uwagę na kwestie techniczne jak to czynią mężczyźni. Wykorzystują to producenci, nie przesadzając z poziomem technicznym zegarków dla pań.

Nie sposób zaprzeczyć, że niebywały rozwój techniczny zegarków na przestrzeni ostatnich stu lat miał nakłaniać głównie mężczyzn do zakupu zegarka. Czemu zresztą tylko jednego, przecież można mieć dwa zegarki, np. do garnituru i do sportu?

I tak już na początku XX wieku wynaleziono mechanizm automatyczny, choć upowszechnił on się dopiero po II wojnie. Zegarek taki posiada rotor (wahnik) zwykle widoczny poprzez przeszklony spód koperty, sprężyna nakręcana jest ruchem ręki, a cały mechanizm uchodzi za nie do zdarcia. Optymiści są zdania, że taki zegarek, o ile miał dobrze utrzymany mechanizm (szczelny, czyszczony, smarowany co kilka lat), może być przekazany w spadku nawet wnukom. Także przed wojną wynaleziono ― w Szwajcarii oczywiście ― zegarki wodoszczelne (waterproof), odporne na wstrząsy (incabloc) i pola magnetyczne (antimagnetic).

Rewolucja elektroniczna

Ale prawdziwa rewolucja w świecie zegarków przyszła w latach 60. ubiegłego wieku i zachwiała szwajcarskim przemysłem zegarkowym. Zaczęło się od pierwszego wyposażonego w baterię zegarka elektronicznego. W 1960 amerykańska firma Bulova zaczeła produkować zegarki jeszcze nie kwarcowe tylko kamertonowe (accutron), o bardzo dużej precyzji działania. O ile przeciętna dokładność zegarków mechanicznych wynosiła (tak jest do dzisiaj) 20-40 sek. na dobę, to zegarki Bulova z „płynącym sekundnikiem” miały dokładność pojedynczych sekund na dobę.

9 lat później pierwszy zegarek elektroniczny (Seiko Astron 35 SQ ) wyprodukowali Japończycy i był on już kwarcowy, a nie kamertonowy wyposażony w silniczek krokowy, wiec wskazówka przeskakiwała w charakterystyczny sposób co jedną sekundę. Zwykle zresztą nie trafiając w indeksy na tarczy, co dla purystów zegarkowych jest dziś nie do przyjęcia.

Ale dokładność zegarków kwarcowych już wówczas była bardzo dobra, a obecnie jest znakomita (kilka sekund na rok), o ile komuś o to chodzi. Podobnie dokładny czas poda nam przecież własny telefon komórkowy.

Szwajcarsko-japoński wyścig

Ekspansja zegarków kwarcowych w latach 70. wstrząsnęła przemysłem Szwajcarii i od tego czasu nic już nie było takie jak przedtem. Od wielu lat szwajcarscy producenci nawet nie gonią swych japońskich konkurentów w dokładności chodu zegarków. Japończycy produkują zarówno świetne zegarki mechaniczne (z ręcznym naciągiem i automatyczne), z ogniwami słonecznymi w tarczy (nie wymagają baterii), elektroniczno-mechaniczne (oparte na nowatorskim mechanizmie Spring-Drive), kwarcowe synchronizowane radiowo, a nawet satelitarnie.

To dobre miejsce, aby pochylić się nad pytaniem, no dobrze, więc cóż to jest prestiż? Zegarek japoński za 5 tys. nie będzie gorzej wykonany ani mniej zaawansowany technicznie niż szwajcarski za 15 tys. Szwajcarskie firmy wybrały inny model rozwoju i produkują zegarki mechaniczne, odcinając kupony od ogromnego wkładu w rozwój całej branży w przeszłości. Zegarki swiss made mechaniczne są drogie lub bardzo drogie, a kwarcowe tańsze, ale nadal za drogie.

Jest w czym wybierać

Jednak świat się zmienia i młodzi ludzie coraz częściej nie patrzą na markę, tylko na konkretny projekt, poziom techniczny i cenę, swiss made już nie robi takiego wrażenia jak dawniej, chyba że ceną. Jeśli szkiełko szafirowe kosztuje 20 dolarów, a dobry mechanizm kwarcowy ETA (szwajcarski) 30 dolarów, to ceny nie powinny być z księżyca.

Dziś jest w czym wybierać. Zegarek naręczny prawdopodobnie jest najczęściej wytwarzanym produktem, którym posługuje się człowiek. Ale daje się też zauważyć, że wielu młodych ludzi w ogóle nie nosi zegarków, jakby nie widząc z tego pożytku, skoro czas wyświetla im ekran smartfonu lub tabletu.

Dla niektórych zegarek kwarcowy z mechanizmem o wysokiej częstotliwości, pracujący z dokładnością kilku sekund na rok i mający płynącą sekundę jest doskonały, ale jakoś tak bezduszny. Inni uważają, że bezduszne są zegarki z wyświetlaczem cyfrowym, choć dla niektórych kultowe, zwłaszcza te odporne niemal na wszystko i szczelne do 300 metrów.

Przemysł zegarkowy ma w ofercie zegarki mechaniczne automatyczne, czyli nakręcane ruchem ręki, które stają się coraz bardziej popularne. W ich kopertach tkwią mechanizmy oparte na starych pomysłach, ale często zmodernizowanych i zrobionych z dużo lepszych materiałów. Zegarki mechaniczne automatyczne nie potrzebują baterii, są więc przyjazne dla środowiska. Ich zwykle okrągłe tarcze i najczęściej klasyczny design sygnalizują powrót do źródeł.

Prosto czy po kole?

Tu dochodzimy do sedna naszych rozważań, że kolejne rewolucje techniczne nie zmieniły w zegarkach jednej rzeczy ― okrągłych tarcz, bo tarcze prostokątne lub nieregularne są jednak marginesem. Zwyciężyły zegarki analogowe z okrągłymi tarczami, choć 40 lat temu wydawało się, że przed cyfrowymi wyświetlaczami zegarków jest większa przyszłość.

Choć czas jest linearny (co wyświetlacz cyfrowy dobrze podkreśla), to nasze wyobrażenie czasu jest jednak inne, bardziej archaiczne i być może wynika z ludzkich potrzeb psychicznych. Wskazówki poruszają się po okręgu i czas jakby się powtarza, jak pory dnia lub pory roku. Choć czas pędzi, to jakby też i „zwalania”, czy nawet „zawraca” ― wskazówki wielokrotnie przecież na dobę trafiają w to samo miejsce na tarczy. Można powiedzieć, że współczesny zegarek analogowy jest rozwiniętą, choć zminiaturyzowaną formą zegara słonecznego. Analogia jest tym większa, że niektóre firmy produkują już niemal wyłączne zegarki kwarcowe napędzane nie baterią, a energią słoneczną, co działa nawet w dni pochmurne.

Taki zegarek, o ile nie jest zamknięty w szufladzie, przez ok. 15 lat będzie działać niemal jak „perpetum mobile”, do czasu wymiany zużytego akumulatora ładowanego przez światło słoneczne.

autor: Waldemar Maszenda

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ