Obremski: Ludzie na Wołyniu byli zabijani tylko dlatego, że byli Polakami

jarosław Obremski.jpg

W Senacie miała miejsce w mojej opinii interesująca debata o rezolucji w 73 rocznicę Rzezi Wołyńskiej. Zarysowały się dwie tendencje: Bardziej pisowska, wspierana przez niektórych senatorów z PO, iż konieczne jest powiedzenie prawdy, a relacje z Ukrainą nie mogą być budowane na kłamstwie. Tendencja druga, bardziej pasująca do PO – Nie należy w tak trudnym czasie, a zwłaszcza przed szczytem NATO stawiać Ukraińców w trudnej sytuacji.

Jednym z ważnych argumentów był fakt, że 3 lata temu, w 70 lecie Rzezi Senat przyjął piękną, naprawdę przemyślaną rezolucję. Pytanie jest następujące: Po co kolejna rezolucja? Co zmieniło się oprócz zmiany większości w Senacie? Niestety, na Ukrainie Banderyzacja przestrzeni publicznej postępuje w szybkim tempie. Coraz więcej ulic, oraz placów nosi imię UP-wców. Portrety Bandery pojawiają się w przestrzeni publicznej. Poza tym, w środowiskach Kresowiaków panuje presja, iż należy skończyć z nazywaniem tego ludobójstwa np. mordem mającym znamiona ludobójstwa. 
Ustalmy podstawy:

Po pierwsze – było to ludobójstwo – świadome wyniszczanie narodu, grupy etnicznej, czy religijnej. Ludzie na Wołyniu byli zabijani tylko dlatego, że byli Polakami, bez względu na to, czy lubili Ukraińców, czy też nie. Dziecko, dorosły człowiek, osoba starsza – nie miało to żadnego znaczenia.

Po drugie, Polska i Polacy mają prawo do pamięci o swoich obywatelach i rodakach, mają prawo do nazywania tego mordu ludobójstwem. Mają prawo zwracać władzom i obywatelom Ukrainy uwagę, że hołd składany ludziom odpowiedzialnym za te zbrodnie jest dla Polski i Polaków nie do zaakceptowania. Co zrobią z tym Ukraińcy, to jest ich wewnętrzna sprawa. 

Po trzecie, w Polsce w wymiarze społecznym, historycznym czy medialnym, nie ma „tłamszenia” dyskusji o tym ludobójstwie. Problem pojawia się jedynie w przypadku polityki. Przykładem tego jest odroczenie dyskusji o tym ludobójstwie w Sejmie, co wywołało ostrą reakcję posłów Kukiz’15. 

I wreszcie po czwarte, nie tylko w Polsce nie jest zachowana spójność w relacjach międzynarodowych, między posunięciami rządu, m.in. powołanie na ambasadora w Kijowie osoby, która musi być przyjęta przez stronę ukraińską jako osoba bardzo pojednawcza, a parlamentem. Np. Kanclerz Merkel, w celu złagodzenia kryzysu migracyjnego, bardzo wychwala współpracę z Turcją, kiedy w tym samym czasie niemiecki Bundestag potępia Turcję za ludobójstwo Ormian. 

Kluczowe jest dla mnie jednak inne pytanie. Co jest polityczne? Jaka jest w tym wszystkim rola Senatu? Dbałość o prawdę historyczną, czy patrzenie na polityczne skutki? Jakie są nasze cele polityczne wobec Ukrainy?. Sformułował bym ich aż pięć. 

Po pierwsze – Polska chce niepodległej Ukrainy. A za Brzezińskim dodałbym – nawet jeżeli jej formuła ustrojowa i państwowa pamięć historyczna nie byłaby Polsce życzliwa. Niepodległa Ukraina nam nie zagraża, a w dającej się przewidzieć przyszłości zwiększa nasze bezpieczeństwo.

Po drugie, Polska chce uczestniczyć w rozmowach dotyczących ładu międzynarodowego, w tym w rokowaniach pokojowych dla Ukrainy. Chcemy, bo pokój na Ukrainie zwiększa nasze bezpieczeństwo. Niestety półtora roku temu, mimo platformerskiego „resetu z Rosją” odsunięto nas od negocjacyjnego stolika.

Po trzecie w przeddzień szczytu NATO w Warszawie powinniśmy zrobić wszystko dla dobrego klimatu, tak by jego rezultat był dobry dla Polski, co też oznacza dobry wynik debaty nad sprawami Ukrainy.

Po czwarte istotnym elementem jest tworzenie dobrych relacji między Polakami, a Ukraińcami. Pobicie Polaków na Zachodniej Ukrainie, czy zakłócanie przez Polaków procesji grekokatolickiej w Przemyślu to psuło. Dobre relacje są ważne także dlatego, że ponad milion Ukraińców przebywa w Polsce, a co więcej – raczej wszyscy są zgodni, że to dla obu stron ekonomicznie korzystne.

Stąd oficjalne teksty powinny nie tylko oddawać prawdę, ale też stwarzać możliwość budowania pomostów wzajemnego zrozumienia. Zwiększenia pojmowania w naszej wrażliwości Ukraińców. Niestety wspomniany tekst taki nie był.

Po piąte Polska na użytek wewnętrzny, wierności naszej tradycji zobowiązana jest do pamięci naszych ofiar i tych którzy ginęli za Ojczyznę. Ma obowiązek informowania sąsiadów kogo informujemy za zbrodniarza, również na użytek wewnętrzny – jako element budowania naszej tożsamości i naszego poczucia sprawiedliwości.
Rezolucja dotycząca Rzezi Wołyńskiej została ostatecznie po wielogodzinnej burzliwej dyskusji przyjęta przez Senat. Oddano hołd pomordowanym Polakom. Wyrażono też wdzięczność dla Ukraińców, którzy ryzykując życie pomagali swym polskim sąsiadom. Na koniec warto wspomnieć o ważnym geście prezydenta Poroszenki i słowo „przepraszam” wypowiedziane przez ukraińską bohaterkę i pilotkę, panią Nadię Szewczenko. 

Dodam, że pani Szewczenko jest bohaterką nie tylko akceptowaną, ale i uznaną w Polsce. Warto zwrócić uwagę na fakt, że mamy bohaterów, którzy nie dzielą a łączą nasze narody.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ